Witajcie!
Odnoszę wrażenie, że odkąd zostałam mamą, ciągle żyję w biegu
i wiecznie się gdzieś spieszę. I choć staram się wszystko planować
i zapisywać w niezliczonej liczbie notesów, to stale brakuje mi czasu przede wszystkim na odpoczynek, na chwilę dla siebie. Dlatego w ramach naszego cyklu "Chwila dla mamy", chciałam przedstawić Wam wspaniały notes -
Dziennik Uczuć, stworzony właśnie przez jedną z mam,
której tak samo brakowało czasu dla siebie - Natalię.
Można powiedzieć, że dziennik jest swego rodzaju pamiętnikiem, przewidzianym na trzy lata, którego, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, nie trzeba wypełniać codziennie, nie ma w nim dat. Zawiera 315 pytań dotyczących emocji, relacji
z ludźmi, wspomnień czy duchowości.
Ale może zacznijmy od początku, czyli od tego, jak pięknie i starannie był zapakowany - idealny na prezent, z miłym liścikiem od autorki i dodatkiem
w postaci złotego długopisu:
W środku dodatkowo zabezpieczony folią:
..dzięki czemu dotarł w nienagannym stanie, z kapitalnie milutką twardą okładką:
Dziennik jest w rozmiarze A5 i zawiera 10 rozdziałów, a każdy rozpoczyna
bardzo ciekawy rysunek:
Bardzo przypadły mi one do gustu, są fantastyczne
i naprawdę wiele wnoszą do estetyki dziennika.
Tak jak wspomniałam, Dziennik Uczuć przewidziany jest na trzy lata,
dlatego na każdej stronie z pytaniem,
znajdziemy miejsce na trzy różne odpowiedzi na nie:
Dzięki temu mamy możliwość porównania, jak zmieniło się nasze życie,
czy też nasze podejście do niektórych spraw,
na przestrzeni właśnie tych trzech lat.
Jedną z rzeczy, na które zwróciłam od razu uwagę, jest to, co napisała jego autorka - że jest to dziennik stworzony dla kobiet. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ wszystkie wiemy, że mężczyźni wiele rzeczy uważają za pierdoły, którymi nie należy się przejmować, a które dla nas są bardzo istotne.
I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, bo to my kobiety jesteśmy wręcz stworzone do analizowania i przeżywania wszystkiego, co dzieje się wokół.
A jeśli chodzi o dzieci, to już w ogóle - my mamy, pamiętamy wszystko i ze łzami w oczach wspominamy dzień, kiedy nasze pociechy pierwszy raz wypowiedziały słowo "mama". Oczywiście nie chcę tu ujmować niczego mężczyznom
w tym temacie, jednak przypuszczam, że nawet większość z nich się ze mną zgodzi z tym, że nie są oni tak wrażliwi jak my. Dlatego bardzo potrzebujemy tej chwili dla siebie, nawet tej najkrótszej, na odpoczynek, na zastanowienie się, być może właśnie zapisanie naszych myśli.
W dzienniku urzekło mnie jeszcze jedno, a mianowicie papier, którego użyto, jestem nim wręcz zauroczona. Uwielbiam pisać piórem i choćby nie wiem,
jaki wspaniały notes był, to jednak lubi czasem coś przebić.
Natomiast ten dziennik jest naprawdę bardzo porządny, a strony,
których jest aż 324 są grube i nieprześwitujące.
Szczerze powiedziawszy pierwszy raz spotkałam się z pomysłem notesu - dziennika, który z założenia przewidziany jest na tak długi okres czasu.
Wydaje mi się, że wracając po roku czy dwóch, do wcześniejszej naszej odpowiedzi na dane pytania, będziemy mogły zauważyć zmiany,
jakie w nas w tym czasie zaszły oraz zwrócić uwagę na to,
co musimy jeszcze przepracować, a być może co odpuścić.
Bardzo gorąco polecam Wam Dziennik Uczuć, który możecie znaleźć tu,
a na koniec mamy jeszcze dla Was niespodziankę. Otóż do jednej z Was,
która zgłosi chęć posiadania Dziennika Uczuć w komentarzu pod tym postem, poleci jeden taki egzemplarz, ufundowany przez autorkę - Natalię Gaweł.
Pozdrawiam serdecznie,