Strony

poniedziałek, 30 września 2019

Wyzwanie Gościnnej Projektantki - Zakładka do książki

Witajcie!
Mam nadzieję, że choć już na dobre rozpoczęliście nowy rok szkolny, znajdziecie odrobinę czasu na wyzwanie naszej nowej Gościnnej Projektantki, 
jaką jest Kamila:



"Dzień dobry! :)
Mam na imię Kamila i tworzę swoją markę Carta Cartolina / www.cartacartolina.eu / oraz fp na Facebooku @cartacartolina.cardmaking
Od kilku lat zajmuję się cardmakingiem i scrapbookingiem i niezmiennie 
daje mi to dużo satysfakcji. Lubię prace w różnych stylach ale zawsze stawiam 
na formy eleganckie, nie lubię miszmaszu i mam fioła na punkcie estetyki ;)

Bardzo ważna jest też dla mnie jakość wykonania od podstaw;
 tip top i nie ma zmiłuj ;)


Większość moich prac zawiera w sobie sporą dawkę romantyzmu..




Jednak najbardziej cieszy mnie taka forma karty; męska i konkretna ;)



A kiedy tylko mogę przemycam swój lokalny koloryt także do kartek,
 w końcu jestem znad morza ;)



Prywatnie jestem żoną oraz mamą czterech córek i jednego syna. 
Kocham podróże i książki.
I właśnie, jako, że wróciłam z kolejnej wyprawy, pomyślałam, że fajnie byłoby zobaczyć Wasze pomysły na zakładki do książek :))

Sama bardzo lubię je tworzyć, tu <link> mam trochę przykładowych prac,
 które stempluje i/lub maluję:)
Nagrodą w wyzwaniu będzie spersonalizowana kartka ode mnie w pudełku 
na dowolną, wybraną przez zwycięzcę okazję :)
Z niecierpliwością czekam na Wasze pomysły a tymczasem ciepło pozdrawiam,
Kama - Carta Cartolina :))"

Oto banerek dla chętnych:



a tu zasady naszych wyzwań.

Jeśli ktoś jeszcze chciałby
u nas wystąpić gościnnie, serdecznie zapraszamy - szczegóły tutaj i tutaj.

Pozdrawiamy,

Zespół KTM

You are invited to the Inlinkz link party!
Click here to enter

piątek, 27 września 2019

Podwieczorek #37 - Ciasto gruszkowe

Dziś na propozycję podwieczorku proponujemy Wam ciasto gruszkowe.




Przepis znaleziony w czeluściach internetu jakiś czas temu:

Składniki:
gruszki - ok. 800 g
2 jajka
50 g masła
120 g mąki pszennej (może być też orkiszowa)
80 g cukru
sok z połówki cytryny
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru waniliowego (polecam domowej roboty)


Masło rozpuszczamy i odstawiamy do ostygnięcia.

Obieramy gruszki i kroimy w kosteczkę (możemy zaangażować dzieci) i mieszamy z sokiem z cytryny.



Miksujemy z cukrem i cukrem waniliowym i dodajmy przestudzone masło, mieszamy, dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Mieszamy na jednolitą masę.

Dodajemy gruszki i mieszamy łyżką.

Przelewamy ciasto do niedużej foremki.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około pół godziny (może być odrobinę dłużej).
W oryginalnym przepisie była jeszcze polewa z białej czekolady. Pominęłam ją gdyż wydało mi się, że i tak ciasto jest słodkie. Można też wierzch oprószyć cukrem pudrem.

Moje ciasto nie wyrosło jakoś spektakularnie, ale za to zniknęło w pół godziny.



Ania z Zapiecka

czwartek, 26 września 2019

Inspirujemy z Pasmanterią eu.

Witajcie kochani!

Dziś mamy przyjemność pokazać Wam nasze prace przygotowane z wykorzystaniem materiałów nadesłanych nam przez Pasmanterię. eu

Pasmanteria.eu

tynka użyła koronek do przyozdobienia domku dla lalek.




A także jako ozdoba prezentów.



Zrobiła także karteczki z koronkami.





Monika ozdobiła koronka bluzkę.



karto_flana także przygotowała karteczki  z koronkami.



Oraz layout.


Katrin i jej rzeźba z powertexu z wykorzystaniem koronki.




Katrin uszyła także fartuszek z koronkowymi wstawkami.




Lola przygotowała mediową praca z koronkami w tle.


Jak widzicie koronki i gipiury to tak wszechstronny materiał, że może znaleźć zastosowanie w wielu dziedzinach rękodzieła. Zaparszamy Was do zapoznania się z ofertą naszego sponsora.
Pozdrawiamy!
Zespół
KTM

środa, 25 września 2019

Podróże małe i duże - Ogrody sensoryczne w Muszynie

Witajcie!
Wraz z mężem i córką prawie w każdą niedzielę organizujemy sobie jakąś wycieczkę, ale dopiero w te wakacje doszliśmy do wniosku, że bezmyślnie stale wyjeżdżamy w te same miejsca. Jesteśmy przynajmniej raz w miesiącu w Krynicy, w Szczawnicy i w Szaflarach, a co najgorsze już nam to zupełnie zbrzydło. Postanowiliśmy sobie zatem, że skoro jest tak dużo wspaniałych miejsc, 

to jeszcze w tym roku spróbujemy kilka odwiedzić. Żeby jednak tak całkiem obco nie było, na początek wybraliśmy się w te same rejony czyli do Muszyny, 
a dokładniej do Ogrodów Sensorycznych lub jeśli ktoś woli – Ogrodów Zmysłów.

Jest to pewnego rodzaju park przystosowany nie tylko do odpoczynku na łonie natury, ale również do celów edukacyjnych i terapeutycznych. Jak sama nazwa wskazuje, miejsce to ma oddziaływać na pięć naszych zmysłów: wzrok, smak, węch, słuch i dotyk. 

Dzieli się na siedem stref:

- strefa zdrowia: rożnego rodzaju urządzenia do ćwiczeń na świeżym powietrzu,
- strefa zapachu: intensywnie pachnące kwiaty, kwitnące drzewka i zioła,
- strefa dźwięku: świergot ptaków, szum drzew, chrzęszczący żwir 
pod stopami i szum strumyka,
- strefa dotyku: rośliny o różnorodnej fakturze
 i kształcie nie tylko liści, ale i kwiatów,
- strefa smaku: różnego rodzaju krzewy i drzewa owocowe,
- strefa wzroku: wieża widokowa, z której można podziwiać 
cudny krajobraz Popradzkiego Parku Krajobrazowego,
- strefa Afrodyty: podobno najmłodsza strefa, w której pary nowożeńców
 sadzą rajskie jabłonie.

Tutaj kilka zdjęć, które niestety nie oddają piękna tego miejsca 
(widać, jaki ze mnie fotograf!):

















Gdybyście czuły niedosyt zdjęć, to zapraszam do pooglądania tutaj:

http://muszyna.pl/pl/1908/2217/ogrody-sensoryczne.html

Pozdrawiam
,

sobota, 21 września 2019

Mama czyta - Alvin Schwartz "Upiorne opowieści po zmroku"

Kultowa antologia opowieści grozy, która stała się podstawą najbardziej oczekiwanego filmowego horroru roku, powstałego ze współpracy Guillermo 
del Toro, reżysera oscarowych obrazów "Kształt wody" i "Labirynt fauna", 
oraz André Øvredala, reżysera głośnych horrorów 
"Autopsja Jane Doe" i "Łowcy trolli".

Klasyczna kolekcja niesamowitych opowieści, zebranych i opowiedzianych 
przez zbieracza folkloru Alvina Schwartza i zilustrowanych przez cenionego artystę Stephena Gammella.

"Upiorne opowieści po zmroku" zawierają jedne z najbardziej przerażających opowieści o makabrze, mrocznej zemście i nadprzyrodzonych wydarzeniach wszech czasów. Chodzące zwłoki, tańczące kości, szaleńcy z nożami i ucieczki krętymi uliczkami przed śmiercią – wszystkie te motywy znajdziemy 
w tym mrożącym krew w żyłach zbiorze opowieści o duchach.


Źródło <link>

Niedawno otrzymałam od Wydawnictwa Zysk i S-ka do zrecenzowania książkę Alvina Schwartza pt. „Upiorne opowieści po zmroku”. Na jej podstawie powstał horror, którego premiera odbyła się w sierpniu tego roku, 
dlatego z niecierpliwością chwyciłam za książkę i przeczytałam ją od razu – siedząc w poczekalni u lekarza. I nie dlatego, że tak długo czekałam na wizytę, 
bo tylko dwie godziny, ale dlatego, że tak naprawdę czyta się ją bardzo szybko. Niestety, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, jest w niej po prostu mało treści. Każde z opowiadań ma może 2 – 3 strony dość sporym drukiem.
Widziałam kilka recenzji filmu i z ciekawości też i książki. Ktoś pisał, że dla lubiących horrory ta książka jest idealnym uzupełnieniem filmu. W związku z tym niestety muszę oglądnąć film, bo ja akurat lubię horrory, lubię się bać, a czytając książkę, miałam wrażenie, że jestem na obozie harcerskim dla 12 lub 13 – latków, gdzie opowiada się „straszne historie”. Z całym szacunkiem dla osób, z których recenzjami się zapoznałam, ale nie wiem, co było w tych historiach strasznego. Może żebym nie była całkiem gołosłowna, oto skrót jednej z nich.. mały chłopiec wykopał z ziemi duży ludzki paluch, razem z rodzicami ugotowali go, zjedli, 
a w nocy to dziecko słyszało głos za oknem wołający, żeby oddał mu paluch.. 
głos się zbliżał i zbliżał.. i bach!! Koniec strasznej historii.

Niestety pomimo, iż książkę czyta się bardzo szybko, mnie nie przypadła do gustu. Język jest super, bardzo fajny i przystępny, ale wydaje mi się, że „Upiorne opowieści po zmroku” bardziej nadawałyby się dla nastolatków, niż dla fanów horrorów. Może zekranizowane, są ciekawsze – tzn. na pewno, skoro tylu fanów, ale książkę z czystym sumieniem mogę polecić póki co tylko młodzieży (choć mojej siedmiolatce kilka też się podobało – oczywiście wybranych, wszystkiego czytać nie mogłam:)).

Zatem zachęcam mamy do sprezentowania książki „Upiorne opowieści po zmroku” swoim niegrzecznym pociechom, a Wydawnictwu Zysk i S-ka po raz kolejny dziękuję za udostępnienie książki.

Pozdrawiam,