Strony

środa, 30 września 2020

Wszystkiego najlepszego chłopcy!

 Witajcie!

Tym razem to nie do Was drogie mamusie się zwracamy, a do naszych kochanych chłopców - tych małych, średnich i całkiem dużych:)

Otóż z okazji Dnia Chłopaka, cały Zespół Klubu Twórczych Mam, pragnie złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia - dużo zdrówka, szczęścia, miłości i radości. Życzymy Wam także, abyście śmiało rozwijali swoje pasje, spełniali najskrytsze marzenia i zdobywali najwyższe szczyty.

Pozdrawiamy,

Zespół KTM

wtorek, 29 września 2020

PODWIECZOREK #46 dyniowe smakołyki

Witajcie jesiennie...

 Przyznaję się, mam pewną słabość - lubię każdą porę roku, bo jest w każdej z nich coś, co lubię szczególnie...Jesień to moja ulubiona pora roku pod względem kolorów, smaków i faktur...Można otulić się w miękki, puszysty koc, zwinąć w kłębek, czytać książki w towarzystwie kubka aromatycznej i rozgrzewającej herbaty...można zarzucić na ramiona wydzierganą przez utalentowane znajome -chustę (przy okazji przypominam Wam, że trwa zabawa chustowa-informacje w linku pod banerkiem :) ), smakować korzenne wypieki, rozgrzać się pyszną zupą, bo zupy najsmaczniejsze wydają się właśnie jesienią. I kolory...dynie, rozchodniki, wrzosy, grzyby, kasztany, jarzębina...te ciepłe barwy...

Och...tyle tytułem przydługiego wstępu. Dziś trochę sezonowo i kilka propozycji na podwieczorek (ale nie tylko...bo i na leniwe, niespieszne niedzielne, jesienne śniadanie, czy kolację też) w wersji dyniowej:



KAJZERKI dyniowe z musem jabłkowo-dyniowym z imbirem:

Przepis na dyniowe kajzerki znajdziecie TU <klik>


MUS jabłkowo dyniowy z imbirem powstał przez przypadek. W tym roku piękną dynię olbrzymią dostałam od Rodziców, od sąsiadki malusie choć pełne smaku renety. I choć trochę czasu zajęło mi obieranie jabłek i dyni to warto było. Jabłek i dyni objętościowo było mniej więcej tyle samo. Jabłka starłam na tarce, żeby szybciej się ugotowały, dolałam nieco wody by nie przypalić jabłek. Dynię obrałam, pokroiłam w kostkę i także podlałam wodą, dusiłam do miękkości. Następnie połączyłam dynię z jabłkiem, dodałam cukier, starty świeży imbir, cynamon i sok z cytryny do smaku (nie podam Wam ilości, większość przetworów robię "na nasz smak" trudno uchwycić proporcje bo się nie trzymam sztywno jakiś receptur, dostosowując je pod nasze smaki)...wszystko zblendowałam, przełożyłam do słoików i zapasteryzowałam. Mój syn takie musy uwielbia wyjadać wprost ze słoika...zatem z pewnością jeszcze będę musiała dorobić podobnych...

SERNIK DYNIOWY - poniższy przepis to wypadkowa różnych przepisów na które trafiłam w sieci, czyli moja jedna z naprawdę udanych improwizacji :) 
1 kg sera (z wiaderka, jeśli użyjecie np waniliowego będzie dużo słodszy)
1 duży jogurt naturalny
proszek budyniowy z 1 opakowania lub 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
3 żółtka 
3-6 białek (ubitych na sztywną pianę) ...czemu 6? pozostało mi 3 z innego wypieku, ciasta na szarlotkę i wykorzystałam w ten sposób, ale jeśli będzie mniej sernik i tak wyjdzie
puszka kajmaku (smak krówkowy - 2 łyżki kajmaku odłożyć na "polewę" po upieczeniu sernika)
1-1,5 łyżki przyprawy do piernika
1-1,5 łyżki kawy rozpuszczalnej (to sugestia KasiN którą wreszcie udało mi się wykorzystać- dziękuję)
1,5-2 szklanki puree dyniowego (polecam Wam puree z dyni Hokkaido, używacie dynię ze skórką, ma ona intensywny kolor, piękny! Możecie kawałki dyni upiec do miękkości i zblendować, lub kawałki dyni ugotować/dusić w odrobinie wody do miękkości także zblendować. Różnica polega na tym, że pieczona nadaje dodatkowego posmaku...)
I TYLE!!! Wszystkie składniki wymieszać ze sobą, na końcu dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać do połączenia składników. Masę serową wylewam na dużą blaszkę (standardowa taka jak na sernik etc.) która jest wyłożona papierem do pieczenia, a na papierze układam herbatniki pełnoziarniste (świetnie smakują w tym połączeniu! oczywiście możecie zrobić swoje ulubione kruche ciasto i przed wylaniem masy je najpierw podpiec)
Pieczemy godzinę lub kapkę dłużej, w temperaturze 170-180 st.C. Wszystko zależy od Waszego piekarnika. Na spód piekarnika możecie włożyć miseczkę z wodą, sernik będzie jeszcze delikatniejszy. 
Po godzinie wyłączamy piekarnik, delikatnie uchylamy drzwiczki i sernik zostawiamy tam do ostygnięcia, najlepiej nawet na całą noc.
Przestudzony sernik smarujmy pozostałym kajmakiem, lub opcjonalnie zamiast kajmaku możecie rozpuścić w kąpieli wodnej białą czekoladą. 
I gotowe!

ZUPA DYNIOWA, w której sprawdza się zasada - im prościej tym lepiej:

Bardzo lubię odmianę dyni Hokkaido, za intensywny kolor...i to, że nie trzeba jej obierać!!

2 małe dynie Hokkaido myję, kroję, pozbawiam pestek, wkładam do garnka, zalewam wodą, gotuję do miękkości. Dodaję sporo pokrojonego lubczyku. Doprawiam do smaku vegetą, sosem sojowym, dodaję starty czosnek ok 2-3 ząbki, Blenduję całość gdy dynia jest miękka, w razie potrzeby dolewam wody tak by wody było kilka cm ponad dynię. Wychodzi krem idealny...na koniec dodaje łyżkę masła i wtedy krem z dyni nabiera atłasowej wręcz konsystencji.

Najczęściej podaję z grzankami (czerstwe pieczywo kroje w kostkę i delikatnie rumienię na oliwie z oliwek z odrobiną masła...kiedyś zostały nam te dyniowe kajzerki, ależ pyszne były w roli grzanek!!)

Ta propozycja jest najprostszą z możliwych do zrobienia zupy. To zupa która możecie dowolnie modyfikować, dodać włoszczyznę, ziemniaki, dosypać grysiku (czyli kaszy manny) zabielić śmietanką, śmietaną, zaostrzyć smak papryczką, dodać pieczoną dynię, pomidory...podać z makaronem, grzankami czy groszkiem ptysiowym...posypać prażonymi pestkami dyni, słonecznika, sezamu...no cuda!!! Jedna zupa a tyle możliwości. 

Jedna dynia a tyle smaków z niej można wyczarować!

Inne smaczne dyniowe propozycje, między innymi na syrop dyniowy "pumpkin spice" czy pyszny chlebek dyniowy znajdziecie w tym wpisie <klik>. Poza tym wpisując "dynia" w lewym roku u góry naszego bloga wyskoczy Wam kilka postów o jesienno-dyniowej tematyce :) 

Pozdrawiam Was ciepło!!

tynka




niedziela, 27 września 2020

Rozmowy w Klubie Twórczych Mam #4

 Witajcie Kochani.

Zapraszam Was dziś do lektury kolejnego wpisu z cyklu Rozmowy w Klubie Twórczych Mam. Rozmawialiśmy już z Ewą M, autorką Magicznego Zakątka (czyt. tutaj), Stanisławem Pałką- rzeźbiarzem z powiatu niżańskiego (czyt. tutaj) oraz Agatą Baran, która prowadzi bloga Robótki ręczne na wesoło. Dzisiaj gościć będziemy kolejną kreatywną osobę, której sylwetka jest Wam znana, a jeśli jest inaczej to tym bardziej zachęcam do jej bliższego poznania.

Witaj Moniko. Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie do udziału w naszych rozmowach. Jest mi Cię niezmiernie miło tutaj gościć.

Witam wszystkich serdecznie.

Pamiętam, jak rozpoczynałam swoją "poważniejszą" przygodę z haftem, to trafiłam na Twojego fanpage' a Bez metki i byłam pod ogromnym wrażeniem Twojej twórczości. Moniko, od dawna tworzysz?

Ujmę to tak- "plastyczna" jestem od dziecka, zawsze coś tam rysowałam, szyłam, kombinowałam. Haft towarzyszy mi też tak naprawdę od podstawówki, wcześniej sporadycznie, dziś non stop...

Czyli kreatywność i pasja tworzenia towarzyszą Ci od dziecka. A jak zaczęła się twoja przygoda z haftem? Bo przyznam szczerze prac wykonanych tą właśnie metodą u Ciebie bez liku ;)

Będąc dzieckiem znalazłam gdzieś na strychu u babci niedokończoną serwetkę mojej mamy, właśnie z haftem. Koniecznie chciałam wiedzieć, jak można ją skończyć. Wtedy mama pokazała mi jakieś podstawy haftu, i to chyba był ten moment, kiedy zaczęłam wsiąkać w to wszystko co dziś zwane  jest rękodziełem czy handmade.

Dziecięca fascynacja na szczęście została z Tobą i tworzysz naprawdę piękne rzeczy. Spójrzcie sami:







Dziękuję. Szczerze mówiąc haft to mój sposób na relaks, niesamowicie uwalnia głowa od myślenia o sprawach codziennych, aleee jest to też uzależnienie  i to ogromne, wręcz wszechogarniające. Do każdej z tych moich pracy niestety lubię się doczepić, bo mogłoby być coś lepiej, bo mogłoby być inaczej...

Nie bądź dla siebie zbyt krytyczna. Choć dążenie do perfekcji to w sumie nic złego...

Myślę, że to moje "czepialstwo" ma swoje dobre strony. Ciągle szukam nowych inspiracji, ciągle poszukuję nowych metod, czegoś się uczę, a więc nie ma mowy o nudzie. W dzisiejszych czasach w Internecie jest mnóstwo inspiracji. Tak naprawdę zawsze mnóstwo pomysłów kołacze mi się gdzieś po głowie, żeby tylko ręce nadążały z realizacją tych moich myśli i planów...

Moniko, czyli inspiracji szukasz w odmętach Internetu? Czy jeszcze jeszcze coś Cię inspiruje?

Napędzają mnie też moje dzieciaki, bo skoro mama pokazała, że umie, że daje radę, no to ciągle mają nowe pomysły i potrzeby... Tak też powstają liczne notesy, poduchy, worki na buty...












Jestem pod ogromnym wrażeniem różnorodności Twoich prac i sposobów zagospodarowania haftów, choćby tych najdrobniejszych. Ale nie tylko haft gości w kręgu Twoich zainteresowań.
 
Tak, to prawda. Czasem szydełkuję, szyję, kleję... wszystko w zależności od chwili, natchnienia i okoliczności...














Powiem to po raz kolejny- różnorodność jest zaskakująca, a ilość- wow... A musicie wiedzieć, że to tylko nieliczne prace Moniki i miałam nie lada trudność, by zdecydować się na konkretne... Każdej tu nie publikowanej mi szkoda ;)

Aga, ale jest jeden haczyk w całej mojej twórczości, bo ta niespokojność duszy mej skutkuje tym, że mam masę zaczętych prac, gigantyczny kosz w sypialni, który je wszystkie mieści. Ale to też dlatego, że nie lubię nudy, a tak zawsze można coś zmienić i jak trochę poleży w koszu, to potem wydaje się, jakby było zupełnie nowe... Na szczęście kończę je wszystkie wcześniej czy później...

Chcecie zobaczyć słynny kosz Moniki? Bo ja bardzo :)


Moniko, obecnie najłatwiej znaleźć Cię na FB. Ale z tego co pamiętam prowadzisz również bloga, prawda?

Jeżeli chodzi o blog, to moje pierwsze blogowanie trwało jakieś półtorej miesiąca! Po tym czasie zwyczajnie skończyło mi się miejsce na blogu. No cóż, wtedy nie byłam świadoma limitów i ograniczeń, czego efektem była likwidacja bloga. Potem siostra namówiła mnie na Facebooka i tak już zostało, aż do dzisiaj. W międzyczasie powstał drugi mój blog "Bez metki" i jest do dziś, choć ostatnio trochę zarasta pajęczyną... Ale myślę o odkurzeniu tam i reaktywacji, może już niedługo.

Bez metki? Skąd pomysł na taką, a nie inną nazwę?

Jeżeli chodzi o nazwę to tak właśnie kojarzy mi się rękodzieło z czymś niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju, czymś bez metki.

Jak wszyscy mieliśmy okazję zobaczyć dużo tworzysz. Haft to technika dość pracochłonna, pozostałe zresztą też. Czy udaje Ci się połączyć pasje z obowiązkami wynikającymi z posiadania rodziny? Bo wielokrotnie spotkałam się z dość zaściankowym sposobem myślenia, że matka tworząca- to matka, która zaniedbuje dzieci... Jak Ty postrzegasz to zagadnienie?

Jak łączę moje pasje z macierzyństwem i czy jedno wyklucza drugie?  Moim zdaniem jedno napędza drugie.  dzieciaki to jest dynamit, zmieniają co chwilę pomysły, nie ma miejsca na nudę. Mój mąż to zapalony podróżnik, zaraził tym nas wszystkich, uwielbiamy zwiedzać, oglądać, jeździć. Wspólne podróże to też źródło inspiracji. Chociaż nie powiem, czas na moje chwile z rękodziełem to głównie wieczory, żeby nie powiedzieć noce. Wszystko można połączyć i pogodzić. Wszystko zależy od naszego podejścia i priorytetów. Rodzina zawsze jest na pierwszym miejscu. Każdy z nas ma swoje pasje, które szanujemy i wspieramy. W tym chyba tkwi cały sekret szczęścia- by być dla innych, ale też mieć chwilę tylko dla siebie.

Pięknie powiedziane. Dziękuję Ci za przemiłą rozmowę i chęć zaprezentowania się naszym czytelniczkom. 

Dziękuję.

Jestem oczarowana twórczością Moniki. A Wy? Podobały się Wam jej prace? Jakie refleksje budzą się w Was po dzisiejszym wpisie? Koniecznie podzielcie się przemyśleniami w komentarzu :)

Miłego dnia 

Aga S

sobota, 26 września 2020

Mama czyta - "Zapomniana gwiazda Afryki" Bartłomiej Ludwisiak

Dobry kryminał zawsze jest bardzo przyjemną lekturą. 

"Zapomniana gwiazda Afryki" Bartłomieja Ludwisiaka (wydawnictwa Novae Res) to książka warta przeczytania. Jest aura tajemniczości i trzymające w napięciu momenty oraz wartka akcja. Nie brakuje i trupów, jak na prawdziwy kryminał przystało.


Zaczyna się od tajemniczego listu i śmierci. Pewien człowiek wysyła ważny list, w którym kogoś o czymś informuje, ale czytelnik nie wie o czym i kogo dotyczy list. Niedługo potem ginie.
Były policjant- Bruno dostaje zlecenie ochrony córki milionera, Pauli, która odziedziczyła po nim olbrzymi majątek. Rodzina Pauli zajmowała się handlem drogocennymi kamieniami. Ojciec Pauli z kilkoma znajomymi skrywał tajemnicę której nie znała nawet jego córka. Zginął na jachcie, a prywatne śledztwo, które prowadzi Bruno przy pomocy swojego przyjaciela doprowadza go do wniosków, że to nie był zwykły wypadek. Giną ludzie. Nie wiadomo do końca jaki to ma związek z piękną Paulą, ale jedno jest pewne, jej też zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo. Dawno niewidziany wujek, a w zasadzie przyjaciel ojca pisze do Pauli kilka dziwnych listów. W międzyczasie dowiadujemy się kim on jest oraz o tajemniczym odkryciu jakiego dokonał on, ojciec Pauli i trzeci przyjaciel, który dopiero co zginął. Łączyła ich tajemnica, którą ktoś odkrył, a teraz próbuje ich wszystkich zlikwidować. 
Bruno podejrzewa jednego z pracowników rodziny Pauli. Kiedy odkrywa prawdę, Paula jedzie w pułapkę. Bruno szybko reaguje i ratuje ją przed prawdopodobną śmiercią, samemu odkrywając jednak, że jej wujek również zginął. 
W pewnym momencie znalezione informacje doprowadzają Bruna i Paulę do odkrycia skrywanej przez jej ojca i innych tajemnicy. Ujawnia się kim lub czym jest Gwiazda Afryki, a zupełnie zaskakujące jest odkrycie sprawcy wszystkich zabójstw.

Nie jest to z pewnością Agatha Christie, ale książkę czyta się jednym tchem. Szczerze polecam.

Pozdrawiam,
Katrin

piątek, 25 września 2020

Dziergamy razem chustę SISLOVE #3

 Ale ten czas leci ... dopiero wybierałyśmy moteczki na chustę ekscytując się doborem kolorów a dziś przyszedł czas na podsumowanie pierwszej części.

Tak jak napisałyśmy na początku zabawy nie to jest najważniejsze czy udało się Wam ukończyć pierwszy etap do wczoraj, najważniejsze, że dziergacie dalej i to, żeby chusta była skończona do 15 listopada.

Pamiętajcie, w szczególności te z Was, które dołączyły do zabawy na facebooku o konieczności umieszczenia naszego banerka na swoim profilu (i podlinkowanie Klubu Twórczych Mam) z informacją o tym, że to wspólna zabawa - to jest warunek wzięcia udziału w konkursie i walce o jedną z nagród. 

Oto banerek, który należy umieścić na profilu:


Przy okazji zauważyłyśmy, że sporo osób nie podlinkowało postów z konkretnym wpisem poprzez żabkę na dole tego posta - klik . Linki do swoich postów należy przypinać przez tzw. żabkę czyli niebieski przycisk:


W związku z ty, że wiele z Was bierze pierwszy raz udział w takiej zabawie, wydłużyłyśmy możliwość linkowania wpisów do poniedziałku włącznie. Z jednej strony ułatwia nam to znacznie ogarnięcie wszystkich zgłoszeń a z drugiej wiemy kto chce wziąć udział w rywalizacji o nagrodę - na pewno będziemy brały pod uwagę Wasz wkład, pracę, upór i oczywiście efekt końcowy :) 

Na kolejną część macie czas do 18 października. Pod tym postem wkrótce ukaże się "żabka" do linkowania chusty.

A teraz najważniejsze i najprzyjemniejsze - efekty Waszego/naszego wspólnego dziergania w kolażach:




Niby takie same, a każda inna. Wszystkie piękne! 

Jeśli nie widzisz swojej chusty, napisz w komentarzu. Być może coś przeoczyłyśmy, na pewno ukaże się w kolejnym poście :)) 

Pozdrawiamy Was bardzo serdecznie, życząc miłego piątkowego wieczoru. 

Zespół KTM


You are invited to the Inlinkz link party!

Click here to enter

czwartek, 24 września 2020

Testujemy wspólnie z Coricamo #16 - Podsumowanie

Witajcie! 
Sporo czasu minęło odkąd pokazałyśmy Wam nasze zestawy do haftowania - 
dla przypomnienia tu możecie zobaczyć ten post. 
Dziś nadszedł czas na podsumowanie 
i pokazanie już gotowych prac oraz zaprezentowanie ich na załączonych wieszaczkach. Zatem zaczynajmy:

Ania i jej zestaw:


A tu już gotowa praca:


Tak wygląda na wieszaczku




Teraz kilka słów Ani na temat zestawu:

"Wzór wyszywało się bardzo przyjemnie, przede wszystkim dlatego, że kanwa
 jest dobrej jakości, dość sztywna i nie gniotła się. Podobała mi się również dołączona mulina - piękne kolory bardzo fajnie przygotowane na bobinkach, dzięki czemu łatwo było je odszukać. Jako początkującej najwięcej problemu sprawiły mi liście, ale dzięki pomocy koleżanek z KTM udało się je wyhaftować. Bardzo fajny zestaw, który gorąco Wam polecam!"

Kolej na Agę i jej zestaw:


I gotowy hafcik:


A tak prezentuje się z wieszaczkiem:




I kilka słów od Agi:

"Zestaw w pełni spełnia moje oczekiwania. Zawiera czytelny i dobrze oznakowany wzór, muliny w praktyczny sposób nawinięte są na bobinki, co zdecydowanie ułatwia pracę. Kanwa w rozmiarze 14 ct jest dość popularna wśród haftujących
 i najwygodniejsza, aczkolwiek nie do końca spełnia moje preferencje... 
Ale to raczej kwestia moich upodobań. Haft prezentuje się cudnie, choć jego wykonanie zajęło mi sporo czasu- wynika to z mnogości barw w wiosennym wieńcu. Efekt końcowy jest satysfakcjonujący i rekompensuje włożony wysiłek. Coricamo w swej ofercie ma również ten zestaw wraz z koralikami- myślę,
 że takie połączenie również będzie prezentowało się interesująco. Polecam :)"

No i zestaw AsiB


Tu gotowy hafcik:


A tak prezentuje się na wieszaczku:


Aczkolwiek efekt 3D o wiele lepiej prezentuje się w pionie:



AsiaB napisała o zestawie tak:

"Zestaw od początku wydał mi się dość pracochłonny i taki też był, 
a wszystko to za sprawą dość dużej ilości kolorów, co przy moim braku umiejętności parkowania pochłaniało sporo czasu. I właśnie super, ponieważ 
było to dla mnie niezłe wyzwanie, a efekt przeszedł moje oczekiwania. 
Samo wyszywanie ułatwiała idealnie posegregowana, nawinięta na bobinki mulina w fantastycznych kolorach. Kanwa na szczęście okazała się być półusztywnioną, co od razu mnie uspokoiło, ponieważ nie wyszywam na żadnej innej. Nie byłam 
do końca przekonana do wieszaczka, bo do tej pory nie zdarzyło mi się w taki sposób prezentować pracy, jednak jak już haft był wyprany, wyprasowany 
i umieszczony na nim okazało się to strzałem w dziesiątkę. Zatem jeśli chodzi 
o mnie, to gorąco polecam taki zestaw dla siebie lub na prezent, bo myślę, 
że ucieszyłby każdą hafciarkę!"

Jak widzicie zestawy z Coricamo bardzo przypadły nam do gustu, są świetnie przygotowane: wzory wyraźne, kanwa bardzo dobrej jakości, odpowiednio przygotowana mulina, a wieszaczki idealne do prezentacji haftów.

Bardzo dziękujemy firmie Coricamo za możliwość przetestowania tych zestawów, a Was serdecznie zapraszamy do zapoznania się z olbrzymią ofertą firmy, gdzie aktualnie trwa promocja (-10%) na wieszaczki do haftów. Zachęcamy do zakupów, bo katalog produktów jest naprawdę spory i każdy może znaleźć coś dla siebie.

Pozdrawiamy serdecznie,

Ania, Aga i Asia