Strony

piątek, 26 października 2018

Szlachetne zdrowie - spotkanie z gościem #2

Drogie Twórcze Mamy i nie tylko :) Dziś wracamy do Was z drugim spotkaniem z cyklu "Szlachetne zdrowie". Tym razem odwiedza nas Natalia z Viriditas Żywienie i Medycyna klasztorna, której poruszająca i pouczająca historia oraz wiedza i doświadczenie wprost wciągają w prezentowany świat ziół i dóbr natury.
Oddajemy głos Natalii :)


https://www.facebook.com/Viriditas.Gdansk/
„ Pan stworzył z ziemi lekarstwa, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził” 
Syr. 38,4

Na wstępie bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość podzielenia się moją wiedzą i pasją w zakresie fitoterapii i ziołolecznictwa w Klubie Twórczych Mam. Ogromnie wspieram całym sercem wszystkie Mamy z pasją i dopinguję Was w tworzeniu.

Mam na imię Natalia i moje życie wywróciło się do góry nogami dokładnie w momencie, kiedy sama zostałam mamą. Pracowałam przez 10 lat jako inżynier i kierownik budowy, realizując samodzielnie duże kontrakty z zakresu inżynierii środowiska i budownictwa przemysłowego. Ta praca dawała mi ogromną radość i satysfakcję do momentu kiedy niepostrzeżenie zaczęło mi uciekać zdrowie. Praca niezwykle wymagająca, odpowiedzialna, w ciągłym napięciu i stresie. Kiedy byłam chora, czy przeziębiona nie rozczulałam się nad sobą, tylko brałam garść tabletek przeciwbólowych, czy przeciwzapalnych. Wsiadałam do samochodu o jechałam np. 100km w jedną stronę do pracy. Nierzadko moim pierwszym posiłkiem była bułka pszenna i sałatka warzywna z konserwantami ok. godziny 16.00. Zawsze byłam szczupła, więc temat bycia na jakiejkolwiek diecie mnie nie dotyczył. Nie zajadałam stresu słodyczami, więc wydawało mi się, że nie odżywiam się najgorzej. Pamiętam, kiedy trafiłam na SOR w szpitalu z palpitacją serca i silnym promieniującym bólem. To na szczęście nie był zawał, ale sygnał ostrzegawczy na pewno. Ta ciągła gonitwa powoli niszczyła mój organizm.
Kiedy zapragnęłam być mamą, stwierdziłam, że czas zabrać się za swoje zdrowie. Bardzo świadomie przygotowywaliśmy się z mężem do pierwszej ciąży, dbając o wszystkie zalecenia lekarzy na długo przed planowanym poczęciem. Ciąża przebiegała poprawnie prawie do końca. Niestety ostatni miesiąc przyniósł zaskoczenie i duże pogorszenie wyników badań laboratoryjnych, pobyt na oddziale patologii ciąży, powikłany poród przez CC i ogromne problemy zdrowotne moje i dziecka. Pierwsze dwa lata życia naszego syna to był ogromny wysiłek dla całej rodziny, mnóstwo konsultacji lekarskich, dużo płaczu, same nieprzespane noce i dużo stresu. Mimo tego trudu zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, które miało przynieść więcej spokoju. Niestety historia jeszcze bardziej się skomplikowała. Istniało realne zagrożenie nowotworu piersi, potem zagrażające poronienie i w końcu narodziny w ciężkiej zamartwicy naszej córeczki. Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło i dzisiaj mam dwoje cudownych, zdrowych dzieci.




Te wszystkie wydarzenia, które tutaj opisałam spowodowały, że postanowiłam zmienić zawód, zgłębić wiedzę i wziąć sprawy w swoje ręce.
Brałam udział w wielu kursach, konferencjach i warsztatach z zakresu dietetyki i medycyny naturalnej. Jednak moją największą pasją jest fitoterapia, czyli ziołolecznictwo potwierdzone badaniami naukowymi. Jestem absolwentką Instytutu Medycyny Klasztornej w Katowicach, gdzie po rocznym kursie uzyskałam dyplom Zielarza- Fitoterapeuty i prowadzę niewielki gabinet dieto- i fitoterapii. Posiadam też uprawnienia z zakresu Towaroznawstwa Zielarskiego, które umożliwiają mi prowadzenie sklepu zielarsko-medycznego i wydawania leków ziołowych. Poza ziołami interesuje mnie medycyna Św. Hildegardy, dlatego już niedługo zamierzam potwierdzić swoją wiedzę w tym zakresie dyplomem doradcy medycyny naturalnej. Jestem też autoryzowanym partnerem laboratorium, które wykonuje badania analizy pierwiastkowej włosa. Jest to bardzo dobre nieinwazyjne narzędzie do diagnostyki.




W swojej pracy skupiam się na pomocy drugiemu człowiekowi, nie zastępuję lekarzy, a jedynie ich wspieram, uzupełniając ich terapię. Spotykam jednak na swojej drodze osoby, które są już zmęczone tradycyjnym leczeniem i poszukują rozwiązań bliższych naturze i tu z pomocą przychodzą zioła, rośliny lecznicze i odpowiednie odżywianie. W sposób szczególny wspieram jednak mamy i dzieci, pomagając im wyjść z różnych zaburzeń: od ADHD czy innych ze spektrum autyzmu, po atopowe zapalenie skóry, refluks i inne. Każdemu poświęcam maksymalnie dużo czasu, żeby znaleźć przyczynę i pomóc na ile potrafię.
Chciałabym dzisiaj podzielić się z Wami kilkoma informacjami ogólnymi na temat stosowania ziół i na koniec wskazać kilka bezpiecznych ziół dla najmłodszych. 

CZY ZIOŁA DZIAŁAJĄ?  

O leczniczych wartościach ziół decyduje przede wszystkim ich dawka i jakość, stąd może się zdarzyć, że zwykła herbatka ziołowa w saszetkach nie przyniesie rezultatu, bo na 1/3 zawartości substancji czynnych leczniczych tracimy w wyniku bariery, jaką stanowi bibułka. Ponadto sposób przechowywania ziół lub ich suszenie w zbyt wysokiej temperaturze mogą sprawić, że związki czynne zostaną "zmarnowane". Do tego niezwykle ważny jest sposób przygotowania ziół. Np. w formie naparu, wywaru czy odwaru. Stąd, jeśli sami nie zbieramy ziół, musimy zadbać o odpowiednie jego źródło i producenta, który dba o jakość. Podobna zasada dotyczy suplementów diety.

JAKIE SĄ ZASADY PRZYGOTOWYWANIA WYCIĄGÓW ZIOŁOWYCH?

Napar to zwykle zalanie wrzącą wodą kwiatków czy liści ziół takich jak np. koszyczek rumianku, liście pokrzywy czy kwiat lipy. Wywar to gotowanie przez kilka minut np. korzeni, kory czy kłączy od momentu wrzenia ziół takich jak np. kłącze tataraku czy kora kruszyny. Odwar to forma pośrednia czyli zalewamy zioła zimną wodą i zagotowujemy. Zwykle taki sposób przygotowywania stosuje się do mieszanek ziół, w których są jednocześnie kwiaty, liście czy korzenie.
Oczywiście można też robić maceraty, oleje, octy, intrakty, nalewki alkoholowe, gliceryty itd.



CZY ZIOŁA SĄ BEZPIECZNE?

Zioła działają zwykle dużo wolniej, delikatniej niż leki syntetyczne ale są skuteczne i nie mają tak wielu skutków ubocznych. Nie znaczy to, że można bezkarnie stosować wszystkie zioła u każdego. Zupełnie inaczej będziemy postępować z osobą zdrową wspierając jej profilaktykę, inaczej lecząc choroby, inaczej w przypadku stosowania już leków, biorąc pod uwagę interakcje zachodzące między ziołami a lekami, inaczej u pań w ciąży, mam karmiących i u dzieci. Są zioła, które nie mogą wyrządzić szkody nawet niemowlętom ale są też zioła czy rośliny, które są silne trujące, mogą powodować silne biegunki, wymioty czy poronienia. Dlatego tak ważne jest, żeby nie opierać się wyłącznie na wiedzy pozyskanej z Internetu a korzystać właśnie z porad lekarza, farmaceuty czy fitoterapeuty.

JAK DŁUGO STOSUJEMY ZIOŁA?

Zioła stosujemy profilaktycznie lub w chorobach przewlekłych od miesiąca do trzech miesięcy. Później powinniśmy zrobić krótką przerwę i zastosować je ponownie lub zmienić na inny zestaw. W przypadkach nagłych stosujemy zwykle do uzyskania właściwego rezultatu czyli ustąpienia objawów choroby.

CZY ZIOŁA MOŻNA TYLKO PIĆ?


Zioła są dostępne w tej chwili w różnej postaci, również kapsułek, tabletek, czopków czy maści i kremów. Można stosować ziołowe lecznicze kąpiele, można stosować ekstrakty lub w formie olejków eterycznych, które są jednymi z najsilniej działających związków roślinnych.

Na koniec chciałabym podzielić się z Wami moimi ulubionymi ziółkami, które z pewnością będą pomocne dla Waszych maluchów.




KOPER WŁOSKI

Nasiona kopru włoskiego (Foeniculum vulgare) najlepiej kupić w sklepie zielarsko-medycznym i zaparzać pod przykryciem kilka minut. Potem przecedzić i taką herbatkę podawać Waszym maluchom.
Koper włoski jest niezwykle delikatny w swoim działaniu, szczególnie pomocny przy wszelkich kolkach, odbijaniu, wzdęciach czy innych problemach z brzuszkiem.
Zwykle stosujemy proporcje: 1 łyżka stołowa ziela – nasion kopru włoskiego na szklankę czy kubek wody.
Można go stosować nawet u bardzo małych dzieci właściwie bez ograniczeń.

PŁATKI RÓŻY
Płatki róży pomarszczonej (Rosa rugosa) mają bardzo dobre działanie przeciwzapalne, przeciwwirusowe czy antybiotyczne. Mogą być z powodzeniem stosowane u niemowlaków. Będą wspierać prawidłową pracę żołądka i jelit i oczyszczać drogi oddechowe z patogenów. Podobnie jak koper włoski możemy zaparzać płatki w proporcji 1 łyżka na szklankę i podawać dziecku małymi łykami. Przyjmując, że dla 3-4 kg malucha dajemy 2 łyżeczki naparu kilka razy dziennie, 7-8 kg – 2 łyżki  kilka razy dziennie, do 100-150 ml dla dzieci starszych 3-4 razy dziennie.

KWIAT WRZOSU
Kwiat wrzosu (Calluna vulgaris) ma wszechstronne działanie, jest odtruwający, napotny ale i dobrze wpływa na pracę układu pokarmowego, oddechowego a przede wszystkim dobrze działa w zapaleniu dróg moczowych i nerek. Parzymy 2 łyżki ziela w jednej lub dwóch szklankach wody. Niemowlętom podajemy ok. 20-50ml naparu. Bardzo korzystnie wpływa na ich układ pokarmowy i delikatnie je uspokaja, więc może być też przydatny przy kolkach.

RUMIANEK
Koszyczek rumianku (Anthodium Chamomillae) ma działanie przeciwzapalne i odkażające, wspiera pracę układu pokarmowego i bardzo ładnie wspiera walkę ze stresem, zdenerwowanie czy bezsenność. Zwykle mamy znają go z przecierania naparem rumianku zaropiałych oczek i faktycznie w wielu przypadkach przynosi dobre rezultaty, choć lepsze w tym problemie może okazać się ziele świetlika.
Rumianek ma jeszcze jedną zaletę. Wbrew opiniom jest zielem antyalergicznym, mając działanie antyhistaminowe. Parzymy go podobnie jak poprzednie roślinki 2 łyżki na szklankę lub dwie i zaparzamy pod przykryciem ok. 20 min. Potem przecedzamy. Niemowlętom możemy podać go ok. 30-50 ml 2-3 razy dziennie. Dobrze się sprawdzi wieczorem przed snem dla spokojniejszej nocy.

Piszcie proszę w komentarzach, jakie tematy najbardziej Was interesują w zakresie ziołolecznictwa. Mogą dotyczyć wspierania odporności, kąpieli ziołowych, ziół podczas ciąży czy karmienia, kuracji oczyszczających itd. Nie sposób zawrzeć wszystkiego w jednym krótkim artykule.
Niestety uniwersalne recepty nie istnieją, a każdy człowiek wymaga indywidualnego podejścia, nawet albo szczególnie, jeśli jest niemowlakiem.

Jeśli interesuje Was ta tematyka zapraszam serdecznie do polubienia mojego profilu na Facebooku fb.com/viriditas.gdansk/ lub kontaktu mailowego m.klasztorna@gmail.com.

Pozdrawiam serdecznie,

Natalia Chmielecka
VIRIDITAS ŻYWIENIE I MEDYCYNA KLASZTORNA
GDAŃSK

11 komentarzy:

  1. Czy herbaty ziołowe też należy odstawić po trzech miesiącach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Dziękuję za miłe słowa. Co do herbatek ziołowych jeśli są one jednoskladnikowe i pije się ich dużo w celu leczniczym, to warto po 3 miesiącach zrobić przerwę na miesiąc lub zmienić na inny zestaw.wiekszosc herbatek w torebkach ma znikoma zawartość substancji leczniczych więc można je pić ze względu na walory smakowe bez ograniczeń.sa jednak zioła jak popularny czystek, które powinniśmy pić właśnie w takich 3 miesięcznych odstępach.

      Usuń
  2. Miło poznać, niesamowita historia! Ja mam pytanie - jakie zioła (oprócz rumianku, mięty) można podawać 7 latkowi oraz dojrzewającemu 13 latkowi? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko dla nastolatka polecam bratek, który pomaga w walce z trądzikiem.

      Usuń
    2. Dziękuję Lenko! Nie pomyślałam o bratku :) Buziaki!

      Usuń
    3. Starszym dzieciom można jak najbardziej podawać zioła te, które wymienilam, bo nie mają żadnych skutków ubocznych, większość ziół dostępnych na rynku można z powodzeniem podawać dzieciom powyżej 4 roku życia. Należy zawsze rozważyć jaki ma być cel, profilaktyczny czy leczniczy? Ważne jest też żeby zwracać uwagę na interakcje między ziołami a lekami. Najbardziej popularne jak pokrzywa czy fiołek trojbarwny (przywołany jako bratek :)),melisa, mięta pieprzowa będą działać wzmacniająco, dwa pierwsze czyścić krew i ja odbudowywać, przeciwdziałając anemii, melisa uspokajająco przed snem czy przy nadpobudliwości a mięta będzie wspomagać trawienie. Niestety większość ziół które są silniejsze w działaniu to zioła gorzkie i dzieci nie bardzo je lubią. Wtedy warto stosować mieszanki.

      Usuń
  3. wow ile ciekawostek.... ja jakoś ziół nie lubię ale chyba muszę to zmienić.... dzięki za tyle cennych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Mi też kiedyś się wydawało, że zioła są jakieś nijakie :) ale teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia. Przyjdzie pewnie i w Twoim życiu czas na odkrycie takich niepozornych roslinek, wszystko w wolności :) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Wg najnowszych badań nie wolno podawać herbaty koperkowej dzieciom gdyż są one silnie estrogenne. Co Pani o tym myśli? Ja jestem zdania że lepiej dzieciom podać tą herbatkę niż leki kropelki na brzuszek. Nie tak dawno zostałam nieźle zjechana na placu zabaw że podaję taką herbatę dziecku 5 miesięcznemu! Zaraz zostałam zasypana arytułami jaka ta herbata jest niebezpieczna. Chcę poznań Pani opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to pytanie. Myślę, że to pewna nieścisłość wynikająca z braku rozróżnienia składu surowca. Jeśli podajemy dziecku herbatkę z owoców kopru włoskiego to surowcem jest owoc zawierający różne substancje czynne, m.in. flawonoidy czyli kwercetynę jako naturalnego antagonistę histaminy, sole mineralne, tłuszcze, białka i cukry i skrobię ale też olejek eteryczny w ilości 2-6%. W skład tego olejku wchodzi między innymi anetol w ilości 60-90%, któremu przypisuje się właściwości estrogenne. Musimy mieć jednak świadomość, że olejki eteryczne to substancje lotne i nierozpuszczalne w wodzie, zatem nie ma możliwości, żeby podając napar z koperku włoskiego miał on działanie estrogenne za sprawą tego olejku. Olejek zdąży wyparować zanim podamy herbatkę, o ile w ogóle będzie on się znajdował w opakowaniu herbatki, zanim przyniesiemy ją do domu.

      Olejek eteryczny z kopru włoskiego jest absolutnie niewskazany dla niemowląt i kobiet w ciąży czy osób chorych na nowotwory estrogeno-zależne. To bardzo silna substancja jak większość olejków stosowanych w aromaterapii. Świetnie się natomiast sprawdzi przy niskim poziomie estrogenów czy niskim libido, ale zawsze lepiej szukać kompleksowej przyczyny i diagnozy lekarskiej niż leczyć objawy.

      Myślę, że burza wokół kopru włoskiego została wywołana po opublikowaniu badań, na które powołuje się Europejska Agencja Leków (EMA), w którym wykazano znaczne przekroczenie stężenia estradiolu w surowicy krwi (18 ng/dl do 30 ng/dl - przy normie 1,5 ng/d) u dziewczynek. Powiązano to z częstym przyjmowaniem herbatek z wyciągiem z kopru włoskiego w herbatkach instant. Nie wiadomo, co faktycznie się znajduje w tych granulkach, poza dużą ilością cukru. Trudno mi powiedzieć, bo nie znam szczegółów tego badania, czy sprawdzano np. inne źródła ekspozycji na estrogeny takie jak np. Bisfenol A, który znajduje się w tworzywach sztucznych, butelkach do wody i innych napojów, kosmetykach, zabawkach, szczoteczkach do zębów czy papierze do drukarek fiskalnych.

      Koper włoski znajduje się w lekospisach w Farmakopei Polskiej I, II, III, IV i V. Zgodnie z informacją podaną przez największy autorytet w dziedzinie fitoterapii dr. Różańskiego ma działanie: „wiatropędne, przeciwgrzybicze, żółciopędne, rozkurczowe, uspokajające, sekrolityczne (wykrztuśne), przeciwwymiotne, mlekopędne, odkażające, słabo moczopędne oraz odtruwające; reguluje wypróżnienia; uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne, pobudza apetyt, ułatwia trawienie.

      Wskazania: zaburzenia trawienne, kolka jelitowe, brak łaknienia, nudności, wymioty, obfity lub (i) tłusty posiłek, laktacja, zapalenie wątroby, skurcze żołądka, nieżyty układu oddechowego, bóle brzucha, niedokwaśność, bezsenność i zdenerwowanie u niemowląt i dzieci, biegunka, zaparcia, kaszel.”

      Mam nadzieję, że chociaż trochę rozwiałam Pani wątpliwości. Pozdrawiam serdecznie, Natalia

      Usuń
    2. Dziękuję za tak szerokie wyjaśnienie :)

      Usuń