Strony

poniedziałek, 1 lutego 2021

Świerszczykowy Klub Książkowy #62 BAŚNIOWO #63 ŚWIĄTECZNIE #64 NOWY ROK

Witajcie.
Dziś zaprezentuję Wam zaległe numery naszego ulubionego czasopisma "Świerszczyk".

Jak zawsze w każdym dużo się dzieje...

W listopadowym zgłębialiśmy wiedzę o baśniach i różnych opowieściach:


W czytanki z obrazkami coraz częściej angażuje się Antoś, ponieważ choć sam uwielbia jak mu się czyta to do samodzielnego czytania bynajmniej nie kwapi się jak starsza siostra.
Zabawna opowieść o wilku, który uciekł z bajki...z jakiej? Wie to każde dziecko.


Rysunki, wyszukiwanki, wykreślanki, zgadywanki, krzyżówki i oczywiście historie z Kotkiem Mamrotkiem to wciąż ulubione części czasopisma moich dzieci...






A o zamkach i smokach pisaliśmy kiedyś tu <klik
Natomiast baśniom i legendom polskim oraz światowym poświęcone były wpisy Świerszczykowe na naszym blogu # 33 i # 34 :)


Grudniowy numer cudownie nas nastroił w świąteczną atmosferę:

Przy Świerszczykowych zadaniach widzę współpracę między Zosią a Antosiem:
Zachwycamy się ilustracjami i piernikowe chatki porównujemy do naszych tegorocznych domków z piernika:






Styczniowy numer zabrał nas w zimową podróż w nowy rok, a wiadomo, nowy rok, nowe przygody :) ...




My zamiast takich owsiano bananowych ciastek zrobiliśmy muffiny z mąki kokosowej, masła orzechowego i bananów. Bardzo mokre, kleiste i ciężkie...



Te ilustracje są niesamowite. W każdym numerze sama je z niecierpliwością wynajduję...
A zimowo i u nas i to bardzo...i wciąż...w końcu zima to zima :)


Pozdrawiamy Was ciepło!

tynka&Zosia&Antoś


2 komentarze:

  1. Najlepsza ostatnia fotka! I to iglooo.... fajna ta zima u Was. Chociaz i u nas w sobote i wczoraj minus i śnieg wiec korzystaliśmy ile sie da z zimy i sniegu :) fsjny czas i dzieki za relacje swierszczyka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świerczyk, pamiętam z dzieciństwa. Ale moje dzieci go nie znają. Muszę się gdzies przy okazji pobytu w sklepie kupić im tą cenną lekturę. U nas śniegiem też pokryte raczej większość podwórka, dzieciaki się cieszą. Wczoraj byliśmy na sankach jakieś 5 kilometrów na pieszo. Oj była zabawa świetna. I wszyscy dali radę.

    OdpowiedzUsuń