wtorek, 21 stycznia 2020

Dzień Babci i Dziadka...

Kochana Babciu, Drogi Dziadku...
W dniu Waszego święta życzymy Wam wszystkiego najlepszego.
Dużo zdrowia, radości i spełnienia marzeń.
Pociechy z dzieci i wnucząt.
 Dziękujemy za cierpliwość i wyrozumiałość, gdy psocimy. Dziękujemy za wspólną zabawę i opiekę. 
Za dobre słowo, smaczny obiad i wiarę w nasze możliwości.



A takie wiersze recytowały dzieci naszych projektantek swoim babciom i dziadkom:

Dziś dzień Babci - nie psocimy,
tylko dobrze Ci życzymy.
Ty wybronisz nas od draki,
bośmy małe rozrabiaki.
Całujemy Cię serdecznie,

żyj nam Babciu długowiecznie.

Kochany Dziadku – zacznę zwyczajnie,
że z Tobą w domu jest fajnie:
i w deszczu, i w słotę, w smutku, w radości,
wspierasz i uczysz życia w miłości.
Dzisiaj za wszystko chcę Ci dziękować,
skromny bukiecik kwiatów darować.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Wybierz grę dla swojego dziecka "Master Mime"

Master Mime to gra strategiczna, którą Lilka dostała od cioci na 5 urodziny.  Można powiedzieć, że są to takie mimiczne kalambury. 


 Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób w wieku 6-12, ale mogę śmiało powiedzieć, że i mniejsze dzieci sobie poradzą, a w razie czego można trochę uprościć zasady gry.  


W zestawie znajdziecie planszę, klepsydrę i 120 kart podzielonych na 5 różnych kolorów oznaczających pewne kategorie. 


Karty różowe to zawody, fioletowe oznaczają czynności, niebieskie to karty niespodzianki (nigdy nie wiesz co cię czeka), zielone to rzeczy, a żółte to zwierzęta. 
Celem gry jest odgadnięcie jako pierwszy 10 słów. 

Przygotowanie gry: 
Umieść planszę na stole. ustaw drewniane pionki na starcie (białe pole). Karty dzielimy na 5 grup. Przygotuj klepsydrę. 

Zasady: 
Gracze dzielą się na drużyny, w których jeden z nich będzie mimem i będzie pokazywał, a drugi będzie odgadywał. Gracz z drużyny obraca strzałkę na planszy. Kolor, na którym się zatrzyma, jest kolorem kategorii , z której będziemy odgadywać. Gracz z przeciwnej drużyny obraca klepsydrę, kiedy piasek się przesypie mija czas na odgadywanie. Gracz pierwszej drużyny za pomocą gestów i dźwięków pokazuje to, co ma na karcie, podczas, gdy jego drużyna próbuje odgadnąć co to jest. Wygrywa drużyna, która jako pierwsza zdobędzie 10 punktów. 

Takie są właściwe zasady gry, jednak dlatego, że u nas w domu rzadko jest możliwość pogrania drużynowo uprościłam dziewczynkom zasady. Siadamy sobie na dywanie w kole. Zadajemy sobie zagadki zgodnie z ruchem wskazówek zegara, z tym, że zazwyczaj są to zagadki mówione, a nie pokazywane, ze względu na to, żeby Lilce było trochę łatwiej. Wydaje mi się, że jak trochę podrośnie z pewnością przejdziemy do właściwej wersji gry. 



Chciałabym Wam z czystym sercem polecić tą planszówkę, ponieważ ćwiczy wyobraźnię, zdolności motoryczne, szybkość i koncentrację, a także logiczne myślenie i rozwija słownictwo. 

Napiszcie w komentarzach, jakie gry dla dzieci są Waszym "must have" w domach?

Pozdrawiam serdecznie, 
Monika.






niedziela, 19 stycznia 2020

Mama czyta "Pokój motyli" Lucinda Riley

"Pokój motyli" to druga kolejna książka tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. Pierwsza to "Drzewo anioła", która wtedy bardzo mnie zachwyciła. Lunda Riley to autorka słynnego cyklu "Siedem sióstr"- może któraś z Was czytała i może się opowiedzieć czy warto inwestować?

"Pokój motyli' to historia siedemdziesięcioletniej pani mieszkającej w dużym domu w uroczym miasteczku. Jako dziecko łapała motyle z ojcem stąd też prawdopodobnie pomysł na tytuł. Jednak mimo urokliwej lokalizacji, przepięknego ogrodu, Posy wie, że będzie musiała sprzedać swoje dziedzictwo. Po latach pojawia się jej pierwsza miłość, która nieźle zamiesza w jej życiu. Kobieta zmaga się problemami finansowymi starszego syna i nieoczekiwanym powrotem młodszego syna. Okazuje się też, że dom skrywa mroczną tajemnicę. 


Trudno jest mi ocenić tą książkę. Mimo tego, że historia była ciekawa to jednak momentami mnie nudziła i ciągnęła się jak flaki z olejem. Po przeczytaniu jakiś 100 stron musiałam ją odłożyć i czekała na lepsze czasy . Jednak udało mi się ją skończyć i muszę przyznać, że nie można jej całkowicie odrzucać, bo książka zyskuje po dłuższym zastanowieniu się nad nią. To nie jest łatwa historia, ale warto się w nią zagłębić. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Monika.

sobota, 18 stycznia 2020

Kreatywne czytanie - "Wróżka Prawdomówka", Matt Haig z ilustracjami Chrisa Moulda.

Chcę Was zaprosić na recenzję przezabawnej i uroczej opowieści o wróżce. Autorem "Wróżki Prawdomówki" jest Matt Haig, natomiast ilustratorem Chris Mould".


   

"Gdziekolwiek by była, nieważne dzień jaki.
Przekaz małej wróżki miał być zawsze jednaki.
Tak jak kot robi Miau, a Mu robi krowa.
Tak prawdę Prawdomówka mówić była gotowa".

 Pierwszym wrażeniem po dostaniu książki od wydawnictwa 
 ZYSK i S-KA, był zachwyt nad okładką. Spójrzcie, jaką ona ma śliczną oprawę. A te złocenia wraz z brokatem na napisach skradły moje serce. Jestem pewna, że taka piękna oprawa z pewnością spodobałaby się każdej dziewczynce.
Ilustracje zawarte w książce choć są czarno-białe,  również mają w sobie niesamowity urok.


  "Dwa tysiące mil stąd, gdzie śnieg pada rok cały,
Trolle, elfy, gobliny razem ze sobą mieszkały.
Były też króliki obdarzone mową,
i tak wszyscy od zawsze żyli w zgodzie ze sobą(…)
Dość dziwne to stworzenia
- rzec można jednym słowem,
jak wróżka Prawdomówka, o której Wam opowiem".


Historia przedstawiona w książce skonstruowana jest w sposób przemyślany i konsekwentny. Główna bohaterka, mała i niepozorna wróżka jest prawdomówna. Z tego powodu czuje się samotna. Lecz musicie sami przyznać, że nie każdy lubi słuchać prawdy, bo nie każdy ma tyle dystansu do siebie . Prawdomówka zdaje sobie z tego doskonale sprawę, lecz inaczej nie potrafi. To zasługa ciotki, która rozkazała jej mówić tylko i wyłącznie prawdę, choćby prawda bolała... Tak więc nasza wróżka bez owijania w bawełnę najgorszą prawdę wszystkim mawiała...

Postacie wykreowane przez Matta Haiga są niezwykle barwne i zabawne, lecz Wipi- główna bohaterka jest nieszczęśliwa i smutna, bo nikt  jej nie lubi za mówienie prawdy. Jedyną  jej przyjaciółką jest myszka Marta, która mieszka w jej włosach. 
"Prawdomówka" choć jest to postać niepozorna, a zarazem unikalna, nie przypomina w niczym innych pospolitych wróżek. Jej jedynym talentem jest bowiem prawdomówność właśnie...


Pewnego dnia ta osamotniona istotka, na swej drodze pełnej smutku i żalu spotyka pewną siedmiolatkę. Wówczas nagle wszystko się zmienia... Jeśli chcecie poznać szczegóły musicie sięgnąć po książkę. Ja szczegółów Wam nie zdradzę, by nie zepsuć Wam przyjemności z lektury.



 Kończąc swoje rozważania chciałabym powiedzieć, że prawda bywa bolesna, dlatego nie zawsze chcemy ją usłyszeć od  bliskich nam osób. Ale czym nasze życie by było, gdyby tej prawdy nie było. Trzeba umieć z nią żyć i przyjąć ja do wiadomości.
 Choć to nie pozorna rymowana książka dla dzieci, polecam ją z czystym sercem, nawet dorosłym. Książka ma w sobie głęboki przekaz jak i treść, nad którą warto się zastanowić.

Mam nadzieję, że tą krótka, lecz treściwą recenzją zachęcę Was do przeczytania tej uroczej książki swoim dzieciom.

Pozdrawiam Was serdecznie Sandii.

piątek, 17 stycznia 2020

Domowy zielnik- SÓL

Witajcie kochani!
Zapraszam Was serdecznie na post z cyklu "Domowy zielnik",
gdzie poruszę niezmiernie interesujący temat soli.
Nazywana białą śmiercią i oskarżana o przyczyny 
wielu chorób cywilizacyjnych.
Z solą każdy z nas ma codziennie do czynienia, 
ale czy do końca zdajemy sobie sprawę z jej właściwości,
zastosowań i możliwości leczniczych?
Zapraszam do lektury wpisu, a obiecuję,
 że postaram się przybliżyć Wam temat najlepiej jak potrafię.

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam gotować.
 Jak każdy statystyczny Polak w swej kuchni używam soli. 
Wy również, prawda?
Najczęściej sięgamy po sól kuchenną w oczyszczonej formie,
 czyli tzw. soli warzonej.

Zdjęcie pochodzi z serwisu pixabay.com

Jest to jednak najgorszy z możliwych wyborów, bo jak sama nazwa wskazuje,
oczyszczona jest bowiem ze wszystkich istotnych mikroelementów.
 

Zdecydowanie lepszym wyborem jest sól kamienna. Wydobywa się ją na bardzo dużych głębokościach i nie poddaje procesowi oczyszczania. Dzięki temu jest zdecydowanie bardziej bogata w składniki mineralne niż sól kuchenna.

Najlepszą, ale i najdroższą z powyżej przedstawionych jest sól morska. Jak sama nazwa wskazuje, pozyskuje się ją poprzez odparowywanie wody morskiej. Dlaczego jest najlepszą alternatywą?

Ponieważ charakteryzuje się najmniejszą zawartością sodu, zawiera jod naturalnego pochodzenia i odznacza się wyrazistym smakiem, dzięki czemu ograniczamy ilość jej spożycia.

Na sklepowych półkach znajdziemy jeszcze inne rodzaje soli: ziołową, himalajską, francuską, peruwiańską... Lista nie jest wprawdzie długa, ale nie będę się skupiać na ich właściwościach, gdyż nie są one szczególnie popularne wśród przeciętnych konsumentów. 

Jak wspomniałam na początku, sól prócz zastosowania w kuchni, wykorzystywana jest w innych dziedzinach naszego życia. 
Na szczególną uwagę zasługują: gorzka sól Epsom, sól bocheńska, zabłocka sól termalna, sól fizjologiczna czy sole do kąpieli.

Rozpocznę od soli, która jest mi, a być może i Wam najmniej znana.

Sól Epsom
https://akademiawitalnosci.pl/15-sposobow-na-zastosowanie-soli-epsom/
Sól Epsom, czyli sól gorzka ma niezmiernie szerokie zastosowanie.
Wykorzystywana jest w kosmetyce, medycynie, przemyśle, a nawet w rolnictwie.
Epsom rewelacyjnie wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu.
Jak już wspomniałam, znalazła zastosowanie w medycynie i kosmetyce, ze względu na swoje właściwości przeciwgrzybicze, antybakteryjne, przeciwłupieżowe oraz przeciwtrądzikowe.
Zawarta w niej siarka z kolei działa na nasz organizm detoksykacyjnie- pomaga usunąć toksyny i metale ciężkie. Dlatego sól gorzka jest składnikiem między innymi leków na zaparcia. Używana jest również w leczeniu takich schorzeń jak artretyzm czy zapalenie stawów.
W jaki sposób sami możemy z niej korzystać?
Epsom dobrze sprawdza się jako peeling do twarzy i ciała- wystarczy połączyć ją z oliwką do ciała, olejem kokosowym bądź ulubionym olejkiem eterycznym.
Jeśli natomiast dodamy do niej miód,
wówczas otrzymamy maseczkę- peeling do twarzy.
Jeśli czujemy się zmęczeni, bolą nas mięśnie, stawy czy głowa dobrze jest wziąć kąpiel z dodatkiem Epsomu. Pomoże to również w przypadku zmęczonych i opuchniętych stóp, niwelując przy tym przykry zapach.
 Ze względu na wcześniej opisane właściwości sól gorzka fenomenalnie wpływa również na kondycję i wygląd naszych włosów, dobrze jest więc raz na jakiś czas wykorzystać ją i zrobić domową maseczkę.
Epsom znajduje zastosowanie również w każdym gospodarstwie domowym czy ogrodzie. To doskonały środek na ślimaki i insekty niszczące nasze rośliny. Ponadto stosować ją można jako odżywkę do roślin, gdyż użyźnia glebę i wspomaga wzrost kwiatów, również tych doniczkowych, jak i warzyw. Pomaga w przypadku brązowienia iglaków oraz trawników. Epsom jest niezastąpiony również w naszej łazience. Sól gorzka, dodana do prania, zmiękczy tkaniny. Natomiast w połączeniu z płynem do mycia naczyń stanowi świetny środek do mycia płytek i czyszczenia fug. Z pewnością to nie wszystkie, ale chyba najistotniejsze zastosowania tejże soli. Przejdźmy do kolejnego punktu naszych rozważań.

Sól bocheńska, podobnie jak Epsom zaliczana jest do soli leczniczych. Stosuje się ją u osób ze schorzeniami o podłożu reumatycznym, przy problemach z przemianą materii oraz niektórych chorobach skóry: atopowym zapaleniu skóry, łuszczycy, tzw. rybiej łusce czy alergiach skórnych. Mimo dobroczynnych właściwości soli bocheńskiej istnieją liczne przeciwskazania do jej stosowania, o których możecie przeczytać tutaj. Dlatego przed rozpoczęciem kuracji na własną rękę lepiej skonsultować swoje dolegliwości z lekarzem.

Na szczególną uwagę zasługuje zabłocka sól termalna, którą od lat stosuje się w wodolecznictwie i hydroterapii. Skoro wykorzystywana jest w sanatoriach, uzdrowiskach czy ośrodkach rehabilitacyjnych, to czemu nie mielibyśmy korzystać z dobrodziejstw płynących z jej stosowania w domu. Wzmacnia odporność, uzupełnia niedobory jodu, działa łagodząco na skórę i pomaga w leczeniu wielu chorób o podłożu m. in. laryngologicznym, dermatologicznym czy reumatycznym. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. Stosuje się ją w formie kąpieli leczniczych, a z kąpielą ściśle wiążą się powszechnie znane nam sole do kąpieli, o których chciałabym krótko nadmienić.
Wiele osób je stosuje, ale czy zastanawialiście się dlaczego?
Przede wszystkim działają relaksująco, ale mają też inne zbawienne korzyści dla naszego organizmu, jak w przypadku wcześniej omówionych soli. Leczą podrażnienia skóry i zapobiegają przesuszaniu się jej. Pomagają leczyć stany zapalne i zwyrodnieniowe stawów oraz kręgosłupa. Łagodzą nerwobóle czy stany pourazowe narządów ruchu.

Sól fizjologiczna, w przeciwieństwie do niektórych z powyżej omówionych, znana jest chyba każdemu. Nie ma zastosowania spożywczego, znajdziemy ją za to w każdej domowej apteczce. Kosztuje grosze, a możliwości jej użytkowania są ogromne, gdyż jest obojętna dla naszego organizmu. Nie podrażnia i świetnie nawilża. Osobiście stosuję ją do zabiegów nebulizacji, które pomagają nawilżać drogi oddechowe w trakcie przeziębienia czy poważniejszej infekcji. Dzieciom pomaga w nawilżaniu śluzówki nosa podczas kataru. Sprawdza się także, jako środek do przemywania i nawilżania oczu po długiej pracy przed monitorem komputera- z powodzeniem zastępuje krople do oczu. Ze względu na swe właściwości znalazła szerokie zastosowanie w medycynie. Stosuje się ją między innymi w kroplówkach. Jest także składnikiem wielu leków.

Pisząc o właściwościach i dobroczynnym wpływie soli na organizm człowieka nie sposób nie wspomnieć o grotach solnych i tężniach.
W solnej grocie panuje mikroklimat podobny do tego nad morzem. W trakcie seansu możemy pooddychać powietrzem bogatym w szereg mikroelementów, które wzmacniają nasz układ odpornościowy, pomagają się nam zrelaksować oraz wspomagają leczenie wielu chorób, o czym możecie przeczytać tutaj.

Solna grota
Zdjęcie pochodzi ze strony http://solnagrota.com/
Osobom zmagającym się z przewlekłymi i nawracającymi chorobami układu oddechowego polecam wizytę w tężni solankowej. Najbardziej znana znajduje się w Kopalni Soli w Wieliczce. To przyjemne połączenie terapii wziewnej z możliwością zwiedzania oraz podziwiania z wieży widokowej panoramy parku i górniczych szybów.

Jak widzicie, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, sól jest wszechobecna w naszym życiu. Stosowana jest w przemyśle spożywczym, kosmetykach, w medycynie. Pomaga nam, ale i szkodzi, zwłaszcza spożywana w nadmiarze. Nie jesteśmy w stanie wyeliminować jej z naszego życia, ale i nie powinniśmy. Dlatego wybierajmy mądrze i korzystajmy z jej właściwości w sposób dla nas korzystny.

Dziękuję za poświęcony mi czas podczas lektury tego wpisu
 i każdy pozostawiony komentarz.
Dajecie mi motywację i siłę do działania.

Pozdrawiam
Aga S

Źródła:




czwartek, 16 stycznia 2020

Zimowe Wyzwanie dla KAŻDEGO - PRZYPOMINAJKA

Za moment koniec pierwszej części naszej zabawy...trwała ona długo, ponieważ poszerzyłyśmy listę o zadania adwentowe...

Mamy nadzieję, że realizowanie  tych zadań sprawia Wam wiele frajdy i będziemy mogły o tym poczytać w Waszych wpisach.
A jeśli macie ochotę zobaczyć jak my radzimy sobie z zadaniami to zapraszamy na relację:

Ania...wprowadziła się w nastrój świąteczny pięknymi dekoracjami:


Podziwiała je także w trakcie rodzinnego spaceru ulicami Gdańska:



Tak się prezentował stół wigilijny:

Razem z dziećmi upiekła pierniczki:

Takie widoki towarzyszyły Ani podczas zimowego porannego spaceru...bezśnieżna zima na tej północy...

Po takich wojażach przepysznie smakują faworki...

A by jak najdłużej cieszyć się spacerami w zimowej aurze warto się otulić ręcznie przez Anię wykonaną chustą:

Monika przygotowała dla swoich córek kalendarz adwentowy:

Lilka pomagała w przygotowaniu dekoracji w ich pokoju

Dziewczynki dekorowały pierniki:

Monice udało się przeczytać w czasie świątecznej przerwy kilka książek, w tym także takie z opisem świąt w tle...

Wypiła aromatycznego grzańca:

I usmażyła pączki z dziurką, a do tego gorąca czekolada z piankami...


tynka
Zosia wykonała rysunek w świątecznym klimacie:

Był też zimowy spacer z Babcią:


A także bitwa na śnieżki u drugiej Babci:

Zosia i Antoś z rodzicami grali w planszówki, tu "Dzieciaki z Carcassone"

Antoś przygotowywał stół na wigilijną wieczerzę:



A na choince pojawił się łańcuch papierowy, który stworzyli wspólnymi siłami w jeden wieczór:


Zosia przygotowała też słodki podwieczorek na ciepło (niedługo przepis na blogu)

Agnieszka z dziećmi przygotowała ozdoby świąteczne, które zgłosiły swój udział w szkolnym konkursie. 


Wzięły również udział w lokalnym kiermaszu świątecznym.



Agnieszka sięgnęła w wolnej chwili po lekturę w świątecznym klimacie. Jej recenzja już niebawem pojawi się na blogu.


A jak tam Wasza realizacja zadań zimowych?
Żabka do linkowania Waszych prac TU<klik>
Pozdrawiamy Was ciepło!
Zespół KTM

Chwila dla Mamy - opowieści w świątecznym klimacie

Witajcie.
Co roku uprzyjemniam sobie Święta Bożego Narodzenia książkami, w których mogę odnaleźć ten magiczny klimat, poczuć zapach piernika, ciepło czyjegoś serca, wyobrażając sobie wystrojone do Wigilii domy bohaterów, poczuć ich emocje...
Książki Pani Joanny Szarańskiej kusiły mnie od pierwszego tytułu, od momentu pierwszej wydanej książki...ale dopiero w zeszłym roku (czyli w te Święta, co dopiero przeminęły) pod choinką znalazłam wszystkie 3 tomy, czyli: "Cztery płatki śniegu", "Anioł na śniegu" oraz "Choinka cała w śniegu"...i to był dobry pomysł...usychałabym z tęsknoty za bohaterami, gdybym nie znała dalszych ich perypetii. Autorka się zarzeka (mam nadzieję, że jak żaba błota) że "Choinka cała w śniegu" to ostatni tytuł tego cyklu...oby nie....
Przedłużam sobie zatem świąteczną atmosferę, na przekór "styczniowej wiośnie" za oknem...Wam też polecam!

Standardowo nie zamierzam Wam opowiadać tu treści, bo nie o to chodzi, ale...
Postaci w książce świetnie zarysowane, charaktery fantastycznie dopasowane, a historia...a raczej historie? Kawałek po kawałku odkrywamy kim są mieszkańcy bloku przy ulicy Weissa. Z czym borykają się na co dzień, jakie troski, zmartwienia ale i dobre i zabawne rzeczy się im przytrafiają...
Świetnym pomysłem jest pewna klamra, spinająca powieść...w każdej części opowiadania czytamy fragmencik z aktualnie trwających Świąt...następnie cofamy się do początku grudnia by poznać kolejne dni przygotowań oraz całą masę wydarzeń (które niczym puzzle układają się w całość)...tym samym perypetii bohaterów, by na sam koniec -to taka wisienka na torcie, nadająca głęboki sens opowieści - dowiedzieć się czegoś więcej z "opowiadania retrospekcji". Tak łatwo nam przychodzi oceniać ludzi, gdy nie znamy ich historii...wielu bohaterów zmieniło zdanie o swoich sąsiadach, gdy poznawało ICH historię.
Pełna uroku i ciepła narracja. Konsekwentnie nakreślone postaci. Codzienność opowiedziana w taki sposób, że nie raz i nie dwa a to uśmiechniecie się albo uronicie łzę...jak w życiu. Przeplata się tu wszystko. Na pierwszy plan wysuwa się wniosek tak oczywisty, a jednocześnie tak trudny do zrealizowania...trzeba rozmawiać! Trzeba być wrażliwym na drugiego człowieka, trzeba chcieć poznać jego historię życia, trzeba być czujnym i empatycznym, by nie przeoczyć problemu, który dla kogoś może być życiową porażką/traumą...a szczególnie w święta trzeba mieć serce otwarte na innych, by w tym czasie nikt nie doznał poczucia osamotnienia, bo nigdy nie wiadomo z czym mierzy się ten człowiek za ścianą...

To nie dlatego, że jestem maniaczką opowieści w świątecznym klimacie i co roku staram się zaopatrzyć swoją biblioteczkę o kolejne opowiadania...ale dlatego, że to naprawdę przyjemnie napisane książki-bardzo serdecznie Wam polecam :)
A Wy znacie te opowiadania?
Miłego dnia!
tynka

PS. a wieczorem zapraszamy na przypominajkę...bo ZIMA trwa...choć może na to nie wygląda...tak samo jak trwa wciąż nasze ZIMOWE wyzwanie dla KAŻDEGO. Zostało już tylko kilka dni do podsumowania pierwszego etapu <klik>...bawicie się z nami?