niedziela, 24 października 2021

Chwila dla Mamy - czas na świece sojowe :)

Gdy jesień rozgościła się w naszych domach na dobre aby ocieplić nasze wnętrza często sięgamy po lampeczki dające przytłumione światło, zapalamy świece. 



I tu zaczyna się problem ... większość powszechnie dostępnych świec wykonanych jest z parafiny, która dodatkowo jest sztucznie barwiona i "wzbogacona" różnego rodzaju aromatami. Spalanie parafiny samo w sobie jest źródłem niebezpiecznych substancji (m.in. benzenu i toulenu) emitowanych do środowiska, a w zamkniętych pomieszczeniach te wszystkie substancje wdychamy. Aromaty i barwniki są źródłem szkodliwych lotnych związków organicznych (LZO), które również trafiają do naszego układu oddechowego. Sama parafina jest produktem ropy naftowej i już świadomość tego powinna nam zapalić w głowie zielone światło. Szczegółowo o tym, co powstaje w wyniku spalania parafiny i co wdychamy możecie przeczytać np. tutaj . 

Nie musimy jednak rezygnować z ciepłego i przyjemnego światła świec - możemy skorzystać ze zdrowej alternatywy i zamienić szkodliwą parafinę na świece sojowe lub świece z wosku pszczelego. Oczywiście naturalne świece są kilkukrotnie droższe od tych tradycyjnych, jednak koszty dla naszego zdrowia są niewspółmierne, świece sojowe palą się dłużej i możemy też zacząć wytwarzać je sami.



Zawsze wydawało mi się, że komponowanie naturalnych aromatycznych świec musi być fajnym zajęciem i dlatego wzięłam udział w warsztatach Agnieszki Zdunek autorki bloga, podcastów i właścicielki sklepu Jestem Zielona (klik) Bardzo polecam Wam to inspirujące miejsce w sieci - znajdziecie tam ogrom wiedzy i podpowiedzi jak przejść na zieloną stronę mocy. Znajdują się tam również instrukcje dotyczące robienia świec, mydełek glicerynowych, a z mediów społecznościowych poznacie ciekawą historię Agnieszki.

Dlaczego akurat wosk sojowy? Bo pochodzi z odnawialnych źródeł, jest produktem wegańskim, jego spalanie nie powoduje emisji rakotwórczych substancji do środowiska - stąd jest to taka świetna alternatywa do parafiny.
Przypadek sprawił (a może było to zrządzenie losu), że Agnieszka jakiś czas temu odezwała się do mnie z propozycją wzięcia udziału w organizowanej przez nią konferencji: "Legalna produkcja i sprzedaż świec". 

 link do szczegółów znajdziecie tutaj - w tym miejscu także możecie dołączyć do konferencji. 

Konferencja jest bezpłatna i skierowana głównie do osób wytwarzających już świece i będą w niej poruszane tematy formalno-prawne, jednak jestem pewna, że niektóre tematy zainteresują wszystkich rękodzielników: będzie też część poświęcona działalności gospodarczej nierejestrowanej, a ja będę miała ogromną przyjemność powiedzieć kilka słów o obowiązkach jakie spoczywają na wszystkich wytwórcach, którzy swoje produkty pakują w opakowania, prowadzą sprzedaż internetową czyli wprowadzają produkty w opakowaniach i muszą z tego tytułu posiadać wpis do BDO (Bazy Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami). 
Czuję niemałą tremę - bo to moje pierwsze wystąpienie na konferencji on-line, mam nadzieję, że nie zje mnie ona (trema oczywiście) do końca ;)

Mam nadzieję, że Was zainteresowałam tematem świec sojowych :) Palicie je w domu? Macie swoje ulubione miejsca w sieci gdzie je kupujecie? (Ja mam po sąsiedzku Farmę Florystyczną, która również prowadzi sklep internetowy więc zazwyczaj kupuję świece tam, choć z innych źródeł też mam i lubię).
A może któraś z Was weźmie udział w konferencji? 
Dajcie koniecznie znać!




P.S. Nigdy nie myślałam o nadchodzących dniach w tym kontekście ale ... Szczerze mówiąc zaczęłam się zastanawiać nad sensem przebywania na cmentarzu w Dniu Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny gdy skumulowanie rakotwórczych substancji wielokrotnie przekracza wszystkie normy :( Może warto abyśmy dążyli do zmiany nawyków dbając o groby zmarłych? Zamiast zapalać wiele parafinowych zniczy postawić jedną świecę? Zamiast sztucznych wiązanek naturalne stroiki z dodatkiem suszek? 

Miłej niedzieli!
A.

Mama Czyta - Elwira Izdebska - Kuchta "Polesia mszar"

"Pośród łąk lasów i wód toni
W ciągłej pustej życia pogoni
Żyje posępny lud
Brzęczą much roje nad bagnami
Skrzypi jadący wóz czasami
Poprzez grząską rzekę w bród"(fragment piosenki"Polesia czar")
 
Witajcie! Nie przypadkowo rozpoczynam wpis od cytatu piosenki z 1939 roku opiewającej piękno Polesia, krainy geograficzno - historycznej należącej niegdyś do Rzeczypospolitej. Jestem bowiem świeżo po lekturze książki Elwiry Izdebskiej - Kuchty pt. "Polesia mszar". 
Jest to literacki debiut tej autorki, pozycja licząca zaledwie 106 stron. Całość podzielona jest na krótkie opowiadania, 9 pojedynczych historii nie powiązanych ze sobą. W każdym z nich odkrywamy inne Polesie, jego uroki i magiczne zakątki, a także poznajemy ciekawe ludzkie historie, dawne wierzenia, zwyczaje i tradycje. Tytułowy "mszar" to nic innego jak podmokły teren bagienny, czyli typowy widok wpisany w poleskie krajobrazy, na którym można było spotkać niejedną zielarkę - szeptuchę. Sam styl autorki jest przystępny, a opowiadania naprawdę wciągają, jednak po lekturze czuję mały niedosyt. Moim zdaniem są to historie niedokończone, zbyt szybko ucięte, tak jakby autorka miała jakiś limit stron, na których musiała je umieścić. Mnie osobiście bardzo ujęło opowiadanie o kilkuletniej Ninie Andrycz, wielkiej damie kina i teatru, która wykazała się niezwykłą odwagą podczas samotnej podróży pociągiem. Zaintrygowana tematyką Polesia sięgnęłam po tę książkę i wszystkim, którym Kresy Wschodnie są bliskie również polecam. Jest to przyjemna lektura na dwa jesienne wieczory. Dziękuję wydawnictwu Novaeres za przesłanie mi tej książki do recenzji.

 
 

 

sobota, 23 października 2021

Mama czyta- Harold S. Kushner "Dlaczego właśnie ja? Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom"

Chyba każdy z nas zadawał sobie w chwilach cierpienia to pytanie: Dlaczego właśnie ja? Czym zawiniłem, ze spotyka mnie takie nieszczęście? Rownież autor tej książki, amerykański rabin nie został oszczędzony przez los. Jego syn zachorował na ciężką chorobę, która nie pozwoliła mu cieszyć się życiem jak innym dzieciom i dorosnąć. Dlaczego los zsyła na mnie takie doświadczenia? A może to nie los, tylko jest to wola Boga, aby człowiek cierpiał? Autor w swojej książce próbuje znaleźć odpowiedz na to pytanie. Pojawiają się w niej przykłady z życia, zwykłych ludzi, którzy zostali dotknięci nieszczęściem i poszukiwali odpowiedzi na pytanie dlaczego. Pojawiają się także w tej książce historie biblijne, jak np. bardzo dobrze znana opowieść o Hiobie, który musiał przejść przez cierpienie. Jak się wtedy zachował, czy i my możemy czerpać z jego przykładu? A jak zachowują się ludzie obok, świadkowie tragedii, jak się należało by wtedy zachować?

Autor jest wiarygodnym człowiekiem, który opowiada z własnej perspektywy. A także z perspektywy innych ludzi i z perspektywy wiary. Choć zabrakło mi w tej książce chrześcijańskiego spojrzenia na problem cierpienia, to jednak uważam ja za wartościowa, przekazująca, to co w istocie jest najbardziej wartościowe: liczy się drugi człowiek, pomoc i wspólnota w cierpieniu.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Zysk i s-ka.

piątek, 22 października 2021

Na podwieczorek- obwarzanek na gorąco.

 Witam, mam dla was kolejną propozycję podwieczorkową, tym razem będzie to obwarzanek z kiełbasą i oscypkiem. Przepis również powstał na potrzeby konkursu gastronomicznego, w którym mieliśmy wykorzystać regionalne produkty. Inspiracją była wycieczka do Krakowa :) Przepis bardzo szybki i prosty, mój Krzyś robi sam w wersji wege.

Do przygotowania będziemy potrzebować:

Obwarzanek- 1 szt.;

Kiełbasa krakowska sucha 50-80g;

Oscypek 2-szt;

Cebula- 1 mała;

Olej- łyżka;

Sól- pieprz- zioła prowansalskie

Cebulę zeszklić na oleju dodać pokrojoną kiełbasę -  doprawić wg uznania.

Obwarzanek przekroić w poziomie na pół. Na jedną część ułożyć cebulę z kiełbasą, przykryć oscypkiem, posypać ziołami. Zapiec w 160 stopniach przez 15 min, podawać z dżemem z aronii, sosem czosnkowym, żurawiną.

Wersja Krzysia:

Obwarzanek- 1 szt.;

2 duże garście szpinaku;

łyżka masła;

Cebula- 1 mała;

czosnek- 1 duży ząbek;

śmietana 30 %- 50-100 ml;

ser żółty- do posypania

Sól- pieprz;

Cebulę w kostkę zeszklić na maśle, dodać szpinak, dusić chwilę, dodać śmietanę i czosnek, doprawić i dusić do zmięknięcia szpinaku- ale nie dłużej niż 5 min. W razie konieczności dolać śmietanę, ma powstać szpinak w śmietanie.

Obwarzanek przekroić w poziomie na pół. Na jedną część ułożyć sos szpinakowy, posypać serem żółtym. Zapiec w 160 stopniach przez 15 min.





Smacznego!!!

 Krzyś z mamą:)

czwartek, 21 października 2021

Sezonowe mamy - GRZYBY

Grzyby możemy zbierać przez cały rok...nie ma okresu kiedy idąc do lasu nie mielibyśmy spotkać JAKIEGOŚ grzyba. Na całoroczne grzybobranie trzeba się jednak zaopatrzyć w odpowiednią wiedzę, gdzie i co i w jaki sposób szukać :)

Jednak to późne lato, oraz deszczowa ale ciepła jesienna pora najbardziej kojarzy się nam z leśnymi zbiorami... dziewczyny z naszego zespołu mają dla Was grzybowe propozycje dań. Niektóre zrobione z leśnych grzybów, inne z tych hodowlanych-kupnych, inne z dodatkiem egzotycznych ;p a jeszcze inne grzybowe przepisy są "grzybowe" jedynie z nazwy lub formy.

Smacznego! :)

 Diars po grzyby nie musi chodzić do lasu, bo w przydomowym sadzie jej mamy rosną opieńki.  

Grzyby mało doceniane, z których można wyczarować mnóstwo pyszności. Z okazji Dnia Grzyba na stole u Diars gościła Grzybowa zupa krem z opieniek. 

 

Do jej przygotowania potrzebujecie: 

Bulion na bazie warzyw (marchewka, pietruszka, por, seler) 0,5 litra 

300 g ugotowanych opieniek

1 duża cebula

1 duży ząbek czosnku

100 ml śmietanki kremówki

50 g masła

natka pietruszki

sól, pieprz

Na maśle podsmażcie opieńki z posiekaną cebulą i ząbkiem czosnku. Następnie dodajcie do grzybów bulion, warzywa z niego, śmietankę i natkę pietruszki i dokładnie zmiksujcie za pomocą blendera. Dodajcie do smaku pieprz i sól i podgrzejcie. Udekorujcie całymi podsmażonymi grzybkami i  podajcie  jak lubicie z makaronem lub grzankami.

JB proponuje tradycyjną zupę grzybową z warzywami (ziemniaki, marchew, korzeń pietruszki, cebula, czosnek), posypaną świeżym koperkiem, zabieloną śmietaną i gotowaną na bulionie. Smaku dodaje jej to, że warzywa (bez ziemniaków) zanim trafiły do zupy były podsmażane na patelni, a świeże grzyby duszone na drugiej patelni.


Oczywiście nie ma sezonu grzybowego bez jajecznicy z grzybami posypanej pietruszką:



U tynki prosta pieczarkowa ze ślimaczkami z ciasta francuskiego i salami. Chociaż niektórzy mówią, że pieczarki to nie grzyby ;) to i tak łapcie przepis:

1/2 kg pieczarek (umyte, oczyszczone pokrojone)

marchew (starta na tarce)

2 ziemniaki (obrane, pokrojone w kostkę)

kawałek selera i korzenia pietruszki (starte na tarce)

łyżka masła, 2 łyżki oliwy z oliwek na tym tłuszczu podsmażamy pieczarki

do smaku-sól, pieprz, domowa vegeta, przyprawa maggi, starty ząbek czosnku, natka pietruszki, koperek i lubczyk

małe opakowanie śmietanki 30 % (niepełna filiżanka)

2,5 l bulionu warzywnego lub wody ( jeśli używacie bulionu zmniejszcie ilość przypraw według uznania)

Na maśle przesmażamy pieczarki, dodajemy je wraz z tłuszczem do bulionu/wody wraz z resztą warzyw, zagotowujemy do miękkości ziemniaków, doprawiamy i zabielamy śmietanką. Proste?
I smaczne :)

A czekoladowe ciasteczka grzybki ozdobiły marchewkowe muffiny , o których pisałam tu <klik>



Czasami zwykłe spaghetti z tuńczykiem i sosem pomidorowym okraszone kilkoma kroplami oliwy truflowej odkrywa przed nami nowe oblicze smaku:

Pozdrawiamy
Zespół KTM



wtorek, 19 października 2021

Kiedy pada deszcz, dzieci się nie nudzą- Idzie jesień leśną drogą - GRZYBY

 Witajcie.

W ciepłe i pogodne październikowe dni zachęcamy Was by wybrać się do lasu...w poszukiwaniu grzybów jeszcze!
Spacer w lesie niesie ze sobą niewątpliwie wiele korzyści, uspokaja nas, żywiczy zapach wpływa na nas kojąco, cisza w lesie, szelest kołyszących się delikatnie na wietrze gałęzi oraz delikatność i miękkość podłoża pokrytego mchem wprawia nas w dobry nastrój...Otaczające nas piękno budzi zachwyt i wprawia w zdumienie :)

Niewątpliwym plusem leśnych wędrówek jest zbieranie grzybów. Naszą ciekawość wzbudzają nowe gatunki, które ukazują się przed nami, nie od razu wszystkie potrafimy nazwać, ale niektóre z nich są tak piękne i fotogeniczne, że trudno przejść obok nich obojętnie...

tynka i dzieciakami: Zosia, Antoś i Jadzia nieustannie zachwycają się lasem i jego darami:









Zosia (9 lat) z prawdziwym zainteresowaniem szuka, zbiera, fotografuje, rozpoznaje i identyfikuje (weryfikując na podstawie wiedzy dorosłych zbieraczy a także książek o grzybach, które wprost uwielbia!), następnie nawet oczyszcza zebrane skarby. 


A tu nasza propozycja "grzybkowa" muffiny marchewkowe (z przepisu na ciasto marchewkowe...dokładny przepis tu <KLIK> 
Ja często w tym przepisie pomijam bakalie, a wychodzi równie pyszne, aromatyczne i wilgotne ciasto.


Muffiny po upieczeniu polałam glazurą z serka, masła i cukru pudru, posypałam zielonym cukrem i powtykaliśmy kupne/sklepowe ciasteczka z czekoladą w kształcie grzybków. 

Grzyby to nieustanna inspiracja dla nas. To jedna z dłużej utrzymujących się pasji Zosi :)
Jej Tata robiąc dla niej regał na książki wyciął nań takie grzybki np.:


A tu już uszyte własnoręcznie przez nią grzybki, które stanowią element jesiennej dekoracji jej półki:

A to ulubione Zosine książki/albumy o grzybach...




I nasze "grzybowe" prace:








JB z córeczką poszły do lasu poszukać jesieni a zamiast kolorowych liści znalazły grzyby. Największą radość Lili sprawiło gdy pośród muchomorów znalazła jadalnego grzybka. Od razu wymyśliła piosenkę:





Leśna wycieczka zainspirowała Lili do stworzenia obrazka z plasteliny :



POZDRAWIAMY Was ciepło!
Zespół KTM