Czas czarodziejów. Wielkie dziesięciolecie filozofii
1919 -1920 Wolfram Eilenberger, Wydawnictwo Zysk i S-ka
Wolfram Eilenberger - niemiecki, publicysta, pisarz, urodzony w 1972 roku , wykładał filozofię w Kanadzie, USA, Niemczech i Szwajcarii.
Współzałożyciel i redaktor naczelny czasopisma Philisophie Magazyn był też gospodarzem szwajcarskiego programu o filozofii, jednym słowem propagator filozofii, który próbuje przybliżyć ją zwykłemu śmiertelnikowi przez telewizję, prasę, książki oraz wykłady akademickie.
Książka to cztery portrety literackie czterech różnych niemieckich filozofów, których działalność umiejscowiona jest czasowo między I a lI wojną światową, głównie skupia się na latach 1919 i1929. Poznajemy Waltera Benjamina, Martina Heideggera, Ludwiga Wittgensteina i Ernesta Cassirera.
Autor ukazuje ich nie tylko od strony ich dorobku naukowego, ideologii, tematów badawczych, ale także zahacza o ich życie prywatne, status materialny oraz ich ścieżkę naukową, dydaktyczną i zawodową. Wszystko to ukazuje na tle tego co pozostawiła po sobie I wojna. Książka prowokuje nas do dalszej eksploracji na różnych poziomach. Na pierwszym zmusza do pochylenia się nad myślą filozoficzną tego okresu, jej podłoża i pierwotnych instynktów, na innym do poznania biografii jednego lub nawet wszystkich bohaterów tej książki. Jeszcze inni będą drążyć tematy polityczne i gospodarcze, które miały wpływ na historię Europy i nie tylko. II wojna światowa to wydarzenie, które odbiło się piętnem na historii ludzkości XX wieku, ale o tym każdy czytał, każdy coś wie, ale mało kto zastanawiał się jak do tego doszło, jak było wcześniej, a ta pozycja jest jednym z puzzli, który zmusza nas do znalezienia następnego pasującego do tej historii. Czytając tę konkretną książkę byłam zmuszona przez autora do postoju, do zaprzestania czytania, ponieważ natrafiłam na pytanie, zdanie, myśl które kazało mi się zatrzymać i zastanowić nad sensem naszej egzystencji.
Pierwszy przystanek to zdanie "O czym, nie można mówić, i o tym trzeba milczeć", inny przystanek to " Jeśli jakieś pytanie da się w ogóle postawić, to można też na nie odpowiedzieć", następna przystań to " różne języki nie są…, właśnie tylko różne z powodu dźwięków i znaków, lecz autonomicznych sposobów widzenia świata..." ten przystanek był najdłuższą przerwą, poczekalnią w podróży po tej książce.
Inny przystanek, bardzo pasujący do współczesnych czasów to:" zdemaskować powierzchowności, odrzucić konwenanse, zwalczyć zafałszowania, przedrzeć się bezlitośnie do sedna rzeczy".
To tylko kilka przykładów jakie wartościowe pokłady kryje w sobie tą książka.
Innym ciekawym smaczkiem są tytuły poszczególnych rozdziałów, które wprowadzają nas w treść i atmosferę pewnej historii. Uroku dodają także ilustracje, które twórca umieścił mniej więcej w środku książki. Dużym minusem tej pozycji jest zawężenie czasowe (ilustracje, rok 1929), chyba, że autor chce dopisać drugą część, np. z inną grupą bohaterów?
Z reguły książki, które poruszają tematy z dziedziny filozofii czy innej nauki, często są trudne, nużące i czasochłonne. Ta książka zrywa z takim schematem, jest wciągająca, ciekawa i pobudzająca niczym popołudniowe americano.
Po przeczytaniu kilkudziesięciu pozycji wydawnictwa Zysk i S-ka dochodzę do wniosku, że wydawnictwo wzięło sobie za cel wydawanie książek, które poruszają bardzo ciężkie tematy, ale napisane są jak ta książka obyczajowa, ciekawy romans lub zaskakujący kryminał, nieustannie trzymający w napięciu.
Mimo, że miałam trochę inne oczekiwania co do tej książki, mogę jej przyznać mocną 9 w 10 stopniowej skali.
Joanna-JB



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz