Witajcie Kochani,
poniedziałek, 2 marca 2026
Haftowanie z Coricamo, edycja wiosenna - ZAPISY
niedziela, 1 marca 2026
Konkurs dla dzieci: Twórcze Dzieci - wyzwanie marcowe
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DZIECIAKI 😊
You are invited to the Inlinkz link party!
Click here to entersobota, 28 lutego 2026
Mama czyta: Listy J.R.R. Tolkien
Listy J.R.R. TOLKIEN( wydanie rozszerzone)
czwartek, 26 lutego 2026
Podróże małe i duże: Stok dla każdego
Witam Was serdecznie :-)
W tym roku sezon narciarski zmierza już ku końcowi. Mimo wszystko rodzinnie postanowiliśmy, przy okazji wizyty w Nowym Targu, wybrać się na stok.
Z uwagi na
popołudniową porę w pierwszej kolejności udaliśmy się do restauracji u
podnóża stoku. Jak zwykle jedzenie było bardzo dobre, świeże i w
przystępnej cenie. Do tego gorąca herbata przed samym wyruszeniem na
zimową jazdę. Po napełnieniu brzuszków czas na zakup karnetu. Cennik nie
zaskoczył nas, ceny bardzo rozsądne, a najrozsądniej prezentuje się
karnet obowiązujący w godzinach 15.00-20.00, czyli do zamknięcia stoku.
Obowiązuje on na wszystkie trzy trasy, a do każdej jest osobny wyciąg. wtorek, 24 lutego 2026
Aktywne czytanie: Za Dużo zimowych zabaw Kate Hudson
Urocza książeczka "Za dużo zimowych zabaw" Katy Hudson pokazuje nam jak siłą przyjaźni można pokonać uprzedzenia. Idealna dla najmłodszych czytelników, dla których ważna jest oprawa graficzna a tutaj znajdziemy piękne, duże ilustracje. To kolejny bestseller autorki.
-Ciociu czy mamy jakiegoś żółwia?
- Żółwia?
-Chciałbym go zabrać na podwórko, na śnieg i pobawić się z nim. Tak jak w książeczce.
- Zrobię dla Ciebie żółwia.
-Naprawdę????? Super! Zabiorę go na sanki!
I co było robić? Poszukałam włóczek, szydełka i wzięłam się do roboty:
Żółw najpierw bawił się na kartach książeczki a potem Mały wziął go na podwórko. Nie zraziło go, że śnieg właśnie się stopił. Wyobraźnia dzieci jest wielka i dzięki temu doskonale się bawili.
A ja mam nadzieję, że z tej pięknej książeczki nauczył się najważniejszego: że przyjaciel to ktoś kto będzie zawsze z Tobą :)
niedziela, 22 lutego 2026
CHWILA DLA MAMY : Boso po śniegu.
Pomimo panującej jeszcze zimy, witam wszystkich bardzo ciepło.
Kiedy otrzymałam zaproszenie do przygotowania wpisu na blogu z cyklu Chwila dla Mamy, pomyślałam, że choć sama mamą nie jestem, to doskonale rozumiem, czym jest codzienny bieg na najwyższych obrotach.
Jako opiekunka gromadki dzieciaków oraz aktywna ciocia i matka chrzestna żywiołowej trzylatki, każdego dnia muszę mieć silnik odpalony na pełną moc. W takim tempie każda z nas potrzebuje swojego zaworu bezpieczeństwa, a ja znalazłam go w miejscu, o które jeszcze niedawno bym siebie nie podejrzewała. Chciałabym Wam opowiedzieć o tym, jak śnieg stał się moją ulubioną metodą na reset.
Moja historia z chodzeniem boso wcale nie zaczęła się od wielkiej odwagi. Wręcz przeciwnie – moje stopy zawsze były niezwykle wrażliwe na dotyk, wręcz przeczulone na każdy bodziec. Do niedawna spacer brzegiem morza bez butów czy klapków był dla mnie wyzwaniem nie do przejścia, a myśl o gołych stopach na trawie czy podłodze budziła jedynie dyskomfort. Wszystko zmieniło się dzięki mojej najlepszej przyjaciółce.
To ona, z ogromną cierpliwością, zaprosiła mnie pewnego dnia do wspólnego spaceru boso po trawie.
Pomogła mi przełamać te wewnętrzne bariery i pokazała, że to, co brałam za drażniący bodziec, może być kojącym masażem i najczystszą formą relaksu. Dzięki niej odkryłam zupełnie inny wymiar odczuwania ziemi pod stopami i nagle to, co było niemożliwe, stało się moją codzienną przyjemnością.
Kiedy już oswoiłam trawę i piasek, przyszedł czas na krok dalej – zimę i śnieg.
Jeśli wydaje Wam się, że przy wrażliwych stopach chodzenie po śniegu to tortura, to muszę Was wyprowadzić z błędu. Dla mnie to moment absolutnego wyciszenia. Kiedy po całym dniu opieki nad dzieciakami, gdy energia jest już na wyczerpaniu, wychodzę na chwilę na śnieg, czuję natychmiastowe uziemienie.
To nie tylko hartowanie ciała, ale przede wszystkim genialny sposób na odciążenie nóg i głowy. Ten mroźny impuls sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć, a opuchlizna i zmęczenie znikają, ustępując miejsca niesamowitej lekkości.
Dzisiaj, stojąc boso na śniegu, wspominam dawną siebie, która bała się piasku na plaży, i uśmiecham się do tych wspomnień. Ta chwila w zimnie to mój czas na regenerację, bym mogła wrócić do moich dzieciaków z nową dawką cierpliwości i uśmiechu.
To niesamowite, jak natura potrafi pobudzić krążenie i przynieść ulgę bez drogich zabiegów w spa. Czuję wtedy, że robię dla swojego organizmu coś absolutnie pierwotnego i dobrego. Ta lekkość, która pojawia się tuż po tym, jak już założysz ciepłe wełniane skarpety i napijesz się herbaty, jest nie do opisania. To fala gorąca i satysfakcji, która rozlewa się po całym ciele.
Drogie Mamy, nie namawiam Was od razu do wskakiwania do przerębla. Chciałabym po prostu zasiać w Was ziarno ciekawości. Może jutro rano, zamiast tylko zerkać przez okno na termometr, odważycie się na trzydzieści sekund spaceru boso po oszronionej trawie lub śniegu na balkonie?
Zobaczcie ten krótki filmik jednej z mam czwórki dzieci, która dzieli się właśnie tą krotką przyjemna chwilą na własnym tarasie.
To jest ta chwila, w której robicie coś tylko dla siebie, przełamujecie własne bariery i wracacie do domu z wypiekami na twarzy, które nie są wynikiem makijażu, ale autentycznego życia. To mój sprawdzony sposób na to, by w codziennym kołowrotku obowiązków poczuć, że mam w sobie siłę, o której istnienie wcześniej siebie nie podejrzewałam.
Chciałabym Was zachęcić, byście spróbowały przełamać swoje małe bariery, tak jak ja zrobiłam to z pomocą mojej przyjaciółki. Czasem wystarczy kilka kroków po oszronionym balkonie, by poczuć, że żyjemy pełnią piersią i że mamy w sobie siłę, która pozwoli nam dogonić każdą radosną trzylatkę.
MAJALENA





































