czwartek, 21 maja 2026

CHWILA DLA MAMY : Aromaterapia w Twoim domu

Czy zdarzyło Wam się kiedyś wejść do jakiegoś miejsca i natychmiast poczuć, jak całe napięcie schodzi z Waszych ramion? Często myślimy, że to zasługa drogich mebli czy wakacyjnego otoczenia, ale prawda jest znacznie prostsza i... tańsza. Nasz domowy mikroklimat budują bodźce, które docierają do nas niemal podświadomie. Jako kobiety opiekujące się domem i dziećmi, często funkcjonujemy w środowisku pełnym przypadkowych dźwięków – od hałasu zabawek po szum telewizora w tle. A gdyby tak przejąć stery nad tym, co czują nasze zmysły i w zaledwie trzydzieści sekund zamienić salon w oazę spokoju?


Wszystko zaczyna się od zapachu. To jedyny zmysł, który ma bezpośrednie połączenie z częścią mózgu odpowiedzialną za emocje. Kiedy czujemy aromat olejku lawendowego, nasze ciało dostaje jasny sygnał: „bezpiecznie, można odetchnąć”. Nie potrzebujemy do tego skomplikowanych rytuałów. Wystarczy kilka kropel naturalnego olejku dodanego do dyfuzora lub kominka, by powietrze wypełniło się spokojem. Lawenda to moja wieczorna rutyna, która wycisza domowników po intensywnym dniu.

Rano z kolei świetnie sprawdzają się cytrusy – pomarańcza, grejpfrut czy cytryna. Ich świeży, lekki zapach działa jak mały zastrzyk energii i pomaga łagodniej wejść w intensywny dzień. Bardzo lubię też olejek miętowy, szczególnie wtedy, gdy brakuje mi koncentracji albo dopada mnie zmęczenie po nieprzespanej nocy. A kiedy marzy mi się przytulny, „domowy” klimat, sięgam po wanilię lub cynamon – te zapachy od razu kojarzą się z ciepłem, spokojem i chwilą dla siebie.

W aromaterapii najpiękniejsze jest to, że nie wymaga wielkich rytuałów ani dodatkowego czasu. Możemy dobrać zapach do nastroju albo do tego, czego akurat potrzebujemy. Jednego dnia będzie to ukojenie, innego pobudzenie czy odrobina lekkości. Warto też pamiętać, że naturalne olejki eteryczne są bardzo intensywne – kilka kropli naprawdę wystarczy, by odmienić atmosferę całego pomieszczenia.

Jednak zapach to tylko połowa sukcesu. Prawdziwa magia dzieje się wtedy, gdy połączymy go z odpowiednim dźwiękiem. Zauważyłam, że my, kobiety, często boimy się ciszy i wypełniamy ją radiem czy przypadkowym programem w tle. Tymczasem to właśnie dźwięki natury lub dobrze dobrana muzyka klasyczna potrafią obniżyć poziom kortyzolu u wszystkich domowników. Spróbujcie kiedyś zamiast wiadomości włączyć playlistę z szumem lasu lub delikatnym pianinem. Nagle okaże się, że dzieci bawią się odrobinę ciszej, a my same poruszamy się z większą lekkością. To tak, jakbyśmy nałożyły na rzeczywistość miękki filtr, który łagodzi wszystkie ostre krawędzie dnia.

Tworzenie takich małych, kojących rytuałów nie jest luksusem „na specjalne okazje”. To sposób, by zadbać o siebie w codzienności – między praniem, gotowaniem i milionem drobnych spraw. Zmiana atmosfery w domu zajmuje czasem mniej niż minutę: kilka kropel ulubionego olejku, zapalona świeca, spokojna muzyka w tle, nie sprawi to, że obowiązki znikną, ale może sprawić, że łatwiej będzie nam przez nie przejść.

Bo kiedy mama czuje spokój, cały dom zaczyna oddychać spokojniej. I to jest najpiękniejsza moc, jaką mamy w swoich rękach.

Powodzenia.


poniedziałek, 18 maja 2026

Tutorial- woreczek z haftem rumianka

Dziś dla hafciarek mam pomysł na wykonanie woreczka z haftem. 

Nie każda haftując osoba ma talent do szycia. To zupełnie inne dziedziny. 

Krok pierwszy- szukam wzoru i kupuje woreczki jutowe lniane. Muszą mieć wyraźne widoczne nitki, gdyż tu haftujemy jak na lnianym materiale. 

To nie będzie proste bo nitki są nie równe, ale jest to wykonalne. Na początku wybierzcie łatwy wzór z małą ilością kolorów. 

 Szew dolny i boczny prujemy, ale zachowujemy wszyty sznurek. Tego nie ruszacie. Ja to zabezpieczam szpilką, aby nie pruła się nitką.

Następnie przygotowujemy materiały, aby wszystko mieć pod ręką. Jak haftowałam jeden kwiat ze wzoru z bukietem rumianków.


Jak już skończyłam haftować pozostało tylko dodać konturu i gałązki. Tu już tworzyłam po swojemu.

Ostatni etap to wywinięcie woreczka na lewą stronę i jego zszycie w miejscach gdzie są widone dziurki. Można zszyć ręcznie, ale bardzo dokładnie.

Jeśli macie możliwość zebrania i ususzenia kwiatów rumianku lub lawendy to wykorzystajcie je do zrobienia takich woreczków zapachowych.

Lawenda i rumianek to połączenie, które naprawdę działa. Oba zapachy uspokajają, odprężają i pięknie pachną.

Woreczek leży w szafie, torebce albo w sypialni i po prostu robi swoje. Czuć ten zapach natury. Połóż woreczek obok poduszki i pozwól, żeby delikatny zapach zrobił resztę.

Dajcie znać czy szyjecie takie woreczki sami?

Mam nadzieję, że tutorial zainspiruje Was do haftowania ozdobnych woreczków.

Przesyłam pozdrowienia 

Joasia/ joasia&art



sobota, 16 maja 2026

Mama czyta: Stare Klisze Wspomnienia Leopold Starczewski



Leopold Starczewski Stare Klisze Wspomnienia , wydawnictwo Zysk i S-KA.

Odkąd przeniesiono stolicę z Krakowa do Warszawy  tj. od 1596 roku to  najważniejsze wydarzenia, rozwój kulturalny, naukowy, polityczny kojarzy nam się z Warszawą, owszem zdarzają się wydarzenia które gdzieś tam na pierwszy plan wysuwają inne miasta takie jak Kraków, Gdańska, Łódź, Zamość, Lublin itp.
Jest jednak jedna epoka, jeden przedział historyczny, który ewidentnie na pierwszy plan wysuwa miasto Kraków. Tą epoką jest Młoda Polska.
Nie bez przyczyny pozwoliłam sobie na taką dygresję , bo bohaterem dzisiejszej książki jest właśnie miasto Kraków, nawet na okładce tego pamiętnika jest napisane zdanie " Jeden z najbardziej krakowskich pamiętników".
Leopold Starzewski (urodzony w 19.08.1875 w Krakowie a zmarł 06.07.1969 też w Krakowie) pochodzi z rodziny  " wunderkindów" był niesłychanie barwną  nietuzinkową postacią, austriacki dygnitarz kolejowy, urzędnik ministerialny. Jego przyjaciele to między innymi Tadeusz Boy-Żeleński, Stanisław Wyspiański. O jego inteligencji, wrażliwości, świadczą ludzie i otaczający go krajobraz starego Krakowa. Już sama ta informacja inspiruje nas do zapoznania się z jego historią. Tą książka - pamiętnik, napisana w bardzo trudnym okresie, w czasie II wojny światowej i okresie powojennym, w czasie nie napawającym nas optymizmem, ukazuje nam człowieka - autora, a zarazem bohatera pamiętnika, który dzieli się z czytelnikom szczerym i transparentnym obrazem Krakowa, jego mieszkańców, jak również realiami tamtych czasów. Książkę wzbogacają czarno- białe fotografie rodziny, znajomych oraz kilku wydarzeń. Stare klisze dla mnie to niemy film, który dzięki wyrazistym bohaterom, wspaniałej scenerii krakowskich ulic ( scenografii) oddaje więcej emocji niż film, których bohaterowie do nas przemawiają.
Największe wrażenie wywarła na mnie matka autora i jego dziadek, że swoimi zasadami, mocnym charakterem i ludzkimi słabościami stają się moim dziadkiem i moją mamą.
Ktokolwiek porwałby się na zrobienie filmu czy napisaniu książki umiejscowionej w tym okresie historycznym w Krakowie obowiązkowo powinien zapoznać się z pamiętnikiem Starzewskiego. Namawiam szczerze  państwa do grzechu, grzechu przeczytania książki od tyłu, przeczytajcie Epilog i Posłowie, opisy ilustracji, pooglądajcie zdjęcia, zetknięcie do indeksu osobowego,  przeczytajcie spis treści a następnie z tym bagażem zagłębcie się w lekturze, bardzo ciekawe doświadczenie i inny sposób konsumowania delicji.
Dla mnie ta książka to ptasie mleczko i delicja w jednym.



Polecam
Joanna-JB

piątek, 15 maja 2026

Gra karciana: First Giants: Muzeum Paleontologiczne

 Dziś premiera nowej gry karcianej firmy Rebel.
Przedstawiam Wam: First Giants: Muzeum Paleontologiczne.

Lubicie dinozaury? Chcieliście (choć na chwilę) być paleontologami? A może pracować w muzeum? Takie atrakcje może Wam zapewnić ta gra.
Wciel się w jednego z paleontologów i spróbuj jak najlepiej wyeksponować zgromadzone skamieliny. Wybierz obiekty badań i skorzystaj z ich zdolności, zanim trafią na wystawę. Ale pamiętaj – musisz dobrze wyczuć moment, w którym wyeksponujesz swoje okazy! Kiedy przeniesiesz skamieliny na wystawę, stracisz dostęp do ich zdolności. Z drugiej strony, jeśli będziesz trzymać je zbyt długo w obszarze badań, może Ci zabraknąć czasu na zdobycie za nie cennych punktów.

First Giants: Muzeum paleontologiczne to strategiczna gra karciana, która sprawnie łączy zbieranie zestawów i sprytne wykorzystywanie dostępnych efektów. Podczas zabawy staramy się jak najlepiej skomponować wystawę ze zgromadzonych skamielin dinozaurów, latających gadów i ogromnych ssaków. Gdy dodajemy kartę do obszaru badań, możemy skorzystać z jej zdolności, a nawet stworzyć wartościową kombinację z efektów różnych kart. Jednak dopiero eksponowanie odkryć w odpowiednich zestawach zapewnia nam punkty, dzięki czemu wyczucie czasu będzie kluczowe dla naszych ostatecznych wyników.
Podstawowe informacje: 
Liczba graczy: 2-5
Wiek graczy: 10+
Czas gry: 30 minut
Kategoria: strategiczne
Mechanika: zbieranie zestawów, wybór karty, zarządzanie zasobami
Elementy:
65 kart
4 plansze wykopalisk
20 drewnianych znaczników
5 plansz muzeów
8 żetonów nagłówków
33 żetony zestawów
80 żetonów bursztynów
84 żetony punktów
żeton pierwszego gracza
Link do gry: 


Polecamy!

środa, 13 maja 2026

Podsumowanie wyzwania cyklicznego - W stylu ludowym

 W kwietniu tematem Wyzwania Cyklicznego było W stylu ludowym.

Zaprosiłyśmy Was do twórczego przedstawienia tego wdzięcznego tematu. Wasze prace były różnorodne i skradły nasze serca. 

Zwyciężczynią Wyzwania Cyklicznego W stylu ludowym została Marzena S./Robótki Marzeny 😊

  

Marzena wykonała pudełko na biżuterię wg wzoru Moniki Blezień 


Gratulujemy!
Zapraszamy do stworzenia inspiracji na nasze kolejne wyzwanie.
Oto nagrody dla Ciebie:

od IDT Collection 100 zł na zakupy - KLIK


Sklep internetowy Artianette ufundował bon zniżkowy 25% - KLIK


Sklep wycinanka.net ufundował 20% zniżki na zakupy - KLIK


Pasmanteria.eu ufundowała 15% zniżki przy zakupach na minimum 50 zł - KLIK


Scrapkowo 10 % zniżki przy zakupach - KLIK


15% na zakupy papieru od Margaret My Craftime - KLIK



Pozdrawiamy i zapraszamy do udziału w majowym wyzwaniu cyklicznym.
Natomiast wszystkie dzieci zachęcamy do naszego konkursu dla Twórczych Dzieci.

Zespół KTM


 

 

niedziela, 10 maja 2026

Wyzwanie cykliczne: Komunia

 


Maj nieodłącznie kojarzy nam się z maturami i I Komunią Świętą.

Tym razem motywem Wyzwania Cyklicznego jest Komunia.

Z tej okazji nasze babcie, mamy, ciocie, siostry często własnoręcznie przygotowują ozdoby, prezenty, dekoracje.  Zapewne i Wy macie na swoim koncie różnego rodzaju rękodzieło z tego zakresu, a być może przygotujecie je specjalnie na nasz konkurs. 

Zobaczcie co stworzyłyśmy jako inspiracje:

Majalena zrobiła kartkę komunijną:

Kolejna cudowna praca to dzieło Ewy M. z Magicznego Zakątka która wygrała nasze poprzednie wyzwanie:


Joanna-JB przygotowała takie pamiątki komunijne:



Mamy dla Was oczywiście nagrody od naszych sponsorów: 

od IDT Collection 100 zł na zakupy - KLIK


Sklep internetowy Artianette ufundował bon zniżkowy 25% - KLIK


Sklep wycinanka.net ufundował 20% zniżki na zakupy - KLIK


Pasmanteria.eu ufundowała 15% zniżki przy zakupach na minimum 50 zł - KLIK


Scrapkowo 10 % zniżki przy zakupach - KLIK


15% na zakupy papieru od Margaret My Craftime - KLIK


***
Zwycięzców wyzwania zapraszamy do stworzenia i zaprezentowania inspiracji na kolejne wyzwanie cykliczne.

Czekamy na wasze zgłoszenia pod tym postem do 8.06.2026

Pozdrawiamy - Projektantki KTM.

 

You are invited to the Inlinkz link party!

Click here to enter

Mama czyta: Niania dla sąsiadów - miłość w potrójnym wydaniu. Lily Gold

 

  

 Lily Gold

Niania dla sąsiadów - miłość w potrójnym wydaniu.

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

To moja pierwsza książka autorstwa Lily Gold. Zakładałam, że lektura ta będzie lekka, łatwa i przyjemna. Okazało się jak pozory mogą mylić. Lekka i przyjemna jak najbardziej, jednak nie taka łatwa - ogrom emocji przeplatających się wzajemnie tworzy jedną spójną całość, czasem ciężką do udźwignięcia.

Narracja z różnych perspektyw w pierwszej osobie.

Historia czwórki dorosłych osób i jednej malutkiej dziewczynki potrafi rozśmieszyć, by za chwilę wzruszyć do łez. Poznajemy Beth, Cyrusa, Jacka, Sebastiana oraz Cami - niemowlę, które połączyło ten kwartet w jeden zespół. 

Beth jest nianią z powołania, po trudnym dzieciństwie. Poznajemy ją w momencie kiedy z przyczyn losowych jest bezrobotna, z kończącymi się środkami do życia oraz bez perspektyw na zatrudnienie. Pewnego dnia pod jej drzwiami zjawia się, prosząc o pomoc, jeden z trójki przystojnych sąsiadów, którzy mieszkają piętro wyżej. Trzech współlokatorów nieoczekiwanie zostało "ojcami" i nie potrafią się odnaleźć w niespodziewanie zastanej sytuacji - opieki nad niemowlęciem. Beth posiadająca ogromne doświadczenie ratuje sytuację i wkracza do ich świata początkowo jako niania. Z czasem relacje ulegają zmianie. Im dłużej się poznają tym bardziej zaczyna być wyczuwalna między nimi chemia. 

 Mimo emocjonalnych rozterek bohaterów starają się oni uporać ze swoją przeszłością, by stworzyć dla malutkiej Cami stabilną i kochającą rodzinę. Rodzinę niekonwencjonalną, ale jednak opartą na miłości. 

Akcja książki toczy się wartko, czasami można się lekko pogubić. Relacje między bohaterami z każdą stroną nabierają tempa, a emocje są niemal namacalnie wyczuwalne. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie z zapartym tchem.

 Historia związku poliamorycznego, zabarwiona romansowo-erotycznie przeznaczona jest dla osób pełnoletnich.   

Podsumowując uważam, że książka ta jest napisana w sposób niekonwencjonalny, prezentuje losy przyjaciół, przez wielkie P, a przepełnia ją masa różnorakich emocji. Historia momentami zabawna, momentami wzruszająca.   

  


Polecam 
 
Zochnadesign