poniedziałek, 28 czerwca 2021

Podróże małe i duże - Ogród Botaniczny w Powsinie


Witajcie kochani,

Dziś chciałabym Was zabrać do Ogrodu Botanicznego w Powsinie. 
Do tego miejsca można dojechać od metra w Warszawie jednym autobusem, co zajmuję ok 30 minut. Jeśli więc planujecie wycieczkę do Warszawy, to polecam też odwiedzić te miejsce.
 Jest tam po prostu pięknie o każdej porze roku.

My do tego miejsca zawsze jedziemy z Konstancina rowerami. 
Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę na początku czerwca.
 Było już za późno na podziwianie kwitnących drzew Magnolii. 
Co tym razem mnie zachwyciło, prezentuję na zdjęciach.



Tuż przy wejściu podziwialiśmy kwitnące irysy. 
Były do podziwiania różne odmiany tych kwiatów. 
Trafiliśmy na idealny moment, kiedy irysy pięknie kwitły.



W ogrodzie znajduję się mały staw,
 gdzie po kamyczkach można przejść na drugą stronę.
 

Jest dużo ładnych zacisznych miejsc, 
gdzie można posiedzieć i podziwiać otaczającą nas przyrodę.


W ogrodzie jest szlak, gdzie jest pokazana flora górska.
Wchodząc na wzniesienie można z góry podziwiać ogród botaniczny. Jest to ciekawie przygotowana do zwiedzania.
 Na jednym ze szczytów jest nawet małe źródełko.


Przy okazji zwiedzania i podziwiania ogrodu, 
w wielu miejscach są dodane tablice informacyjne.
Można z nich dowiedzieć się informacji o roślinności,
 owadach i zwierzętach, których nie brakuje w ogrodzie.


Szczególnie byłam zauroczona tym razem cudnymi kolorowymi kwiatów najróżniejszych odmian Różaneczników. Było mnóstwo odmian, które poza barwami, zachwycały też cudnym zapachem.








W ogrodzie jest wiele miejsc leśnych z najróżniejszymi drzewami. Wiele z tych odmian nie spotkamy w naszych lasach.
Znaleźć można w ogrodzie wiele leśnych ścieżek, pełne paproci i ciekawych kwiatów leśnych. W trakcie zwiedzania możemy też 
posłuchać pięknego ptasiego śpiewu.



Fajnym dodatkiem edukacyjnym zwłaszcza dla dzieci
 są dodane ciekawostki przyrodnicze.
Odnalazłam tablice z zasadami przyjaciół pszczół.


Informację o tym, jak rozpoznawać ptasi śpiew
 w zależności od pory dnia.


Wycieczka po ogrodzę zajęła nam kilka godzin.
Nie udało nam się tylko wejść do oranżerii z egzotycznymi roślinami, gdyż była bardzo duża kolejka. Ze względów bezpieczeństwa do oranżerii wpuszczano ograniczona ilość osób i są tu wymagane maseczki. Na terenie ogrodu jest miejsce, gdzie można zrobić przerwę na posiłek na świeżym powietrzu. 

Jeśli tak jak ja lubicie piękne kwiaty i leśne ścieżki oraz ptasi śpiew to zachęcam do wycieczki do Ogrodu Botanicznego w Powsinie.

Pozdrawiam- joasia & art

sobota, 26 czerwca 2021

Mama czyta "Dziewczyna z fotografii", Anna Olszewska

 

Dziewczyna z fotografii” to powieść Anny Olszewskiej, która nie raz zaskakuje i wzrusza czytelnika. To świetnie opisana historia utalentowanej baletnicy Nataszy, która po wypadku stara się odzyskać równowagę życiową. W tym celu leci do Paryża, w którym spędziła swoje dzieciństwo. Na lotnisku przypadkowo poznaje młodego fotografa Lukę i tu po raz pierwszy ich drogi się spotykają. W mieszkaniu zmarłych rodziców Natasza znajduje kopertę ze wskazówką, która jest pierwszym elementem tradycyjnej gry urodzinowej. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że pozostałe wskazówki zostały pochowane w różnych zakątkach Paryża dokładnie rok wcześniej. Podczas poszukiwań kolejnych kopert Natasza ponownie spotyka Lukę, który pomaga jej w odnalezieniu pozostałych informacji. Pokrzywdzeni przez los młodzi artyści, mimo odmiennych charakterów zbliżają się do siebie coraz bardziej. Jednak na ich drodze niespodziewanie pojawiają się demony przeszłości. Jeśli jesteście ciekawe jak potoczy się ta historia: Co kryje się w poszczególnych kopertach gry? Czy Nataszy uda się wrócić na deski teatru, a Luce wygrać prestiżowy konkurs? Czy połączy ich miłość? I jaką rolę w tym wszystkim pełni dziewczynka z zespołem Downa? To koniecznie musicie sięgnąć po książkę Anny Olszewskiej! Ja z tą pisarką zetknęłam się po raz pierwszy, ale jej styl, lekkość pióra i niebanalna fabuła do mnie przemawiają! Jest to niezwykła opowieść o sile marzeń i dążeniu do ich spełnienia, o radzeniu sobie z bolesnymi wspomnieniami, a także o tym, że każdemu człowiekowi należy się akceptacja, niezależnie od tego z iloma chromosomami się urodził. Autorka emocje dozuje nam powoli, akcja jest nieprzewidywalna, dlatego jest to świetny materiał na film! Przeczytałam z przyjemnością! Dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za przesłanie mi tej książki.


 

piątek, 25 czerwca 2021

Sezonowe Mamy - TRUSKAWKI DLA ZDROWIA I URODY!

Sezon truskawkowy w pełni, więc jak tego czasu nie wykorzystać i nie napisać o ich cudownych właściwościach? Wiem, że są nieliczne osoby, które albo nie lubią truskawek, albo są na nie uczulone, jednak chyba większość ludzi uwielbia te słodkie, soczyste i nieziemsko pachnące owoce. Nieodłącznie kojarzone z czerwcem, latem i wakacjami są niezastąpione do przygotowania deserów, gdyż można z nich przyrządzić pyszne torty, ciastka, ciasteczka, pierogi, naleśniki, drożdżówki, koktajle czy orzeźwiające smoothie. My również teraz tak je wykorzystujemy.


Pisząc o truskawkach chcę zwrócić Waszą uwagę na coś więcej niż ich kuszący wygląd, smak czy zapach. Spójrzcie do ich wnętrza i odkryjcie niezwykłą moc tych owoców, ponieważ ich spożywanie korzystnie wpływa na nasze zdrowie i urodę! Może wyda się Wam to nieprawdopodobne, ale faktem jest, że truskawka zawiera więcej witaminy C niż owoce cytrusowe! Ponadto bogata jest w witaminy z grupy B oraz witaminę PP, które zapewniają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, pomagają utrzymać skórę w dobrej kondycji oraz regulują pracę układu pokarmowego. W truskawkach znajdziecie również bogactwo soli mineralnych, czy pektyny, które wpływają na przemianę materii i oczyszczanie organizmu. Zawarty w tych owocach fosfor i wapń wzmacniają kości i zęby, a także poprawiają pracę mięśni. Dzięki wysokiej zawartości żelaza chronią przed anemią, wzmacniają organizm, a także korzystnie wpływają na włosy i cerę. Powinny być zatem podstawą kobiecej diety! Dzięki zawartości bromeliny, enzymu odpowiadającego za rozkład białka, zaleca się truskawki osobom mającym kłopoty z wagą. Truskawki wspomagają walkę z reumatyzmem i artretyzmem, obniżają kwasowość moczu, są zatem niezastąpione przy problemach z nerkami, wątrobą czy kamieniach żółciowych. Dzięki zawartości fitocydów, związków o działaniu bakteriobójczym są niezastąpione podczas leczenia stanów zapalnych jamy ustnej! Badania naukowe potwierdziły, że truskawki mają właściwości obniżające poziom „złego” cholesterolu LDL i triglicerydów. Wspomina się również o działaniu antynowotworowym. Wyciągi z truskawek stosuje się także w kosmetyce. Mają działanie bakteriobójcze, ściągające, a przede wszystkim rozjaśniające. Zachęcam do przygotowania rozświetlającej maseczki z truskawek w warunkach domowych. Wystarczy tylko rozgnieść truskawki widelcem, dodać łyżeczkę jogurtu naturalnego i kilka kropli soku z cytryny. Nałożyć całość na twarz i się zrelaksować kilka minut. Możecie również przygotować z nich peeling oczyszczający do twarzy i ciała, jeśli wymieszacie je z brązowym cukrem.
Czy po tych wszystkich truskawkowych zaletach muszę Was dodatkowo zachęcać do spożywania tych owoców lub wykorzystywania ich w kosmetyce? Chyba nie! Pędźcie więc szybko po te letnie dobroci i wykorzystujcie je ma maksa! Wyciśnijcie z nich ostanie soki…Na urodę! Na samopoczucie! Na zdrowie!

A my je ostatnio tak wykorzystywałyśmy:

Ania z Zapiecka upiekła wspaniałe ciasto drożdżowe truskawkowo- agrestowe

z kruszonką:

ZosiaSadosia zrobiła pyszny mus czekoladowy z aquafaby, do którego idealnie pasowały soczyste truskaweczki,

 przyrządziła na deser krem truskawkowy na bazie żelatyny i jajek
oraz mus truskawkowy na bazie białek i śmietany kremówki:


Joanna&Art na obiad zrobiła makaron z serem i truskawkami:

Gdy zaczyna się sezon truskawkowy w domu tynki nie może  zabraknąć ciasta  "a'la biszkopt z truskawkami" z przepisu jej Mamy, który podajemy, bo może ktoś zechce skorzystać:
6-7 jaj, 3,5szklanki mąki, 1,5 szklanki cukru, cukier waniliowy, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 3 łyżki śmietany, 5 łyżek mleka, kostka margaryny...tynka ubiła pianę z białek, osobno utarła margarynę z cukrem i żółtkami, dodała resztę składników tj. śmietanę, mleko, mąkę i cukier waniliowy, ubitą pianę...wyłożyła na blaszkę i powtykała truskawki...ciasta z powodzeniem starcza na DUŻĄ blachę. Piecze się go ok. 45-50 minut w 180st.C do zrumienienia z wierzchu i suchego patyczka.


tynka udowadnia również, że truskawki są idealnym dodatkiem do koktajli i deserów.
Tutaj tylko swojskie kwaśne mleko, odrobina miodu płynnego i truskawki, wszystko zblendowane i schłodzone.
A deserki to udana pyszna improwizacja, która wyszła przy okazji zapowiedzi znajomych z rana, że przyjdą po południu...
W dużych miseczkach i pucharkach są 2 rodzaje jogurtu naturalnego-jeden wymieszany tylko z pastą sezamową tahini, drugi z miodem i kawą rozpuszczalną. Ułożyła warstwowo pokruszone herbatniki pełnoziarniste, truskawki, warstwę jogurtu z tahini i jogurt z kawą. Ozdobione zostały płatkami chabrów, mięty oraz czekoladową posypką.
Małe słoiczki to jogurt naturalny z miodem, cukrem waniliowym i żelatyną, na to galaretka z truskawkami. Wyszły pyszne, orzeźwiające deserki.

U mnie truskawki gościły w moim popisowym cieście pokrzywowym w postaci grubej warstwy musu:

Piekłyśmy też tartę z bitą śmietaną, truskawkami i galaretką na Dzień Taty:
I jak co roku w lecie robię też kostki lodu z kawałkami truskawek,
 ten pomysł zawsze robi wrażenie na gościach:

Mam nadzieję, że Was zdrowo zainspirowałyśmy? Pozdrawiam serdecznie z truskawkowego pola!

 
Diars

środa, 23 czerwca 2021

Życzenia

 Witajcie! 

Niespełna miesiąc po Dniu Matki, obchodzimy 
w Polsce Dzień Ojca, Taty.. Dlatego też Kochani Tatusiowie, z okazji Waszego święta, życzymy Wam przede wszystkim dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu, wytrwałości, cierpliwości 
oraz niekończących się pokładów siły, 
która przyda się do zabawy z dziećmi, 
gdy mama będzie wypoczywać 😉

Zespół KTM

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Pyszności z ciecierzycy...

Ostatnio przygotowywałam podwieczorek dla osoby, która jest weganinem.
Zadanie nie było łatwe, bo to musiało smakować zarówno naszemu gościu, jak również domownikom. W ruch poszła więc ciecierzyca, z której powstało kilka propozycji.

Kupiłam ciecierzycę w zalewie, w pobliskim markecie.
Ważne wykorzystałam całą zawartość słoika. Oczywiści możemy wykorzystać ciecierzycę w puszce albo sami ugotować ją wcześniej. Wszystko zależy od Was.
 
Pierwsza z naszych propozycji to pasta z ciecierzycy, znana pod nazwą humus, ale moja wersja była inna niż oryginalny przepis, wręcz bardzo prosta. 
Wykorzystałam wspomnianą ciecierzycę oraz paprykę czerwoną. Miałam paprykę pieczoną w zalewie (ale można również ją upiec i obrać ze skórki ), dodałam do niej odrobine pieprzu ziołowego, sól i pieprz. Wszystko razem zmiksował Krzyś :) i pasta gotowa. Podałam ją z pokrojonymi w słupki warzywami ( marchewką, papryką, ogórkiem), oraz z krakersami.
Świetna, zdrowa przekąska na upalne dni. Sprawdza się również do kanapek. Zamiast papryki można użyć suszone pomidory, czosnek, zielony groszek itp.

Oto foto relacja:






Kolejna propozycja to sałatka a'la grecka z dodatkiem ciecierzycy (tu ukłon w stronę Krzysia i jego taty i dla nich wersja mięsna, a dla gościa z ciecierzycą).
 Wykorzystałam: 
mix sałat,
pierś z kurczaka przesmażoną z przyprawami (to do wersji dla moich panów)
pomidorki koktajlowe,
ogórek świeży,
dużo szczypiorku,
fetę,
oliwki,
ciecierzycę (to do wersji dla gościa),
pestki słonecznika i dyni podprażone na patelni.

Wszystko wrzuciłam do miski i polałam sosem- z łyżeczki musztardy, 2 łyżek oliwy/ oleju, soku z cytryny, cukru, soli, pieprzu, oregano- wszystko razem wymieszałam i wylałam na sałatkę.


A na koniec coś co łasuchy lubią najbardziej, czyli 
mus czekoladowy z aquafaby.
Aquafaba to nic innego jak płyn pozostający po gotowaniu ciecierzycy i innych strączków- czyli woda w garnku, puszce lub w słoiku, dokładnie ta woda, którą zawsze odlewamy. Posiada magiczną właściwość zbliżającą ją do białka jaja kurzego.

Do musu potrzebujemy:
aquafabę, 
tabliczkę gorzkiej czekolady,
cukier waniliowy.

Aquafabę ubijamy na sztywno (musi być dosyć gęsta podobna do konsystencji białka- jeżeli jest rzadsza należy ją zredukować- podgrzać i odparować nadmiar).
Następnie dodajemy roztopioną chłodną czekoladę- ja do cieplej czekolady dodałam łyżeczkę cukru waniliowego. Delikatnie mieszamy, aby pianka nie opadła, a składniki się połączyły.
Gotowy mus przekładamy do pucharków i odstawiamy na godzinę co najmniej do lodówki. Do dekoracji wykorzystałam truskawki i listek melisy. Mus wychodzi bardzo czekoladowy- można połączyć go z pokrojonymi owocami.



  


 Mam nadzieje, że nasze propozycje przypadną Wam do gustu. Krzysiowi bardzo zasmakowały szczególnie mus :) i tak udało się przemycić kolejne warzywo do naszego jadłospisu.  

Zainspirujcie się!

ZosiaSadosia

sobota, 19 czerwca 2021

Mama czyta - Wojciech Wójcik "Kurs na śmierć"

Za grzechy trzeba płacić.

Na terenie największej szkoły policyjnej kraju dochodzi do brutalnego zabójstwa. Ofiarą jest okryty złą sławą komendant, a pierwszą wskazówką dla śledczych – zdjęcie pięknej dziewczyny z jego portfela.

Wkrótce potem z okna swojego mieszkania w modnej warszawskiej dzielnicy wypada Olga Burzyńska. Samobójstwo? Wątpliwości wzbudza jej skrzynka mailowa. Trzydziestolatka wysyłała zamordowanemu komendantowi erotyczne wiadomości, a dzień po jego śmierci była widziana w okolicach miejsca zbrodni.
Policja traktuje tę sprawę priorytetowo. Do grupy śledczej zostaje włączony Paweł Łukasik – dawny as komendy głównej, przed trzema laty przeniesiony dyscyplinarnie na prowincję. Równolegle zabójcy szuka młodziutka kursantka Agnieszka Jamróz, chcąca pozbyć się łatki ofermy. Oboje odkrywają, że pod osłoną nocy w akademii dochodziło do dramatycznych wydarzeń. 
Wśród kursantów i wykładowców są osoby, które zrobią wszystko,
 by prawda nie wyszła na jaw.

Wojciech Wójcik – pisarz, autor książek Nikomu nie ufaj (2016), Garść popiołu (2016), Jezioro pełne łez (2017), Młoda krew (2018), Miałeś tam nie wracać (2019), Himalaistka (2020) i Dziedzictwo von Schindlerów (2020).

Źródło <link>

W ramach współpracy Klubu Twórczych Mam i Wydawnictwa Zysk i S-ka otrzymałam do recenzji książkę Wojciecha Wójcika pt. "Kurs na śmierć". Co prawda jej rozmiary nie były zbyt zachęcające - 696 stron, jednak zaciekawił mnie opis, dlatego też mój wybór padł właśnie na tę książkę.

W Szkole Policji w Legionowie zostaje brutalnie zamordowany komendant jednostki i to w dniu Święta Policji. Niedługo po tym wydarzeniu na jednym 
z warszawskich osiedli młoda kobieta wypada z okna, niejako związana 
z cieszącym się złą opinią funkcjonariuszem. 
Tylko czy obie zbrodnie są ze sobą powiązane?

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i jestem pewna, że nie ostatnie. Niesamowite napięcie budowane już od samego początku książki, kłamstwa, intrygi i przeszłość ofiar tworzą rewelacyjną całość. Dodatkowo sekrety, jakie skrywa specyficzna przecież szkoła, dodają wszystkiemu pikanterii. Spotykamy też wiele ciekawych bohaterów, a wątki poboczne sprawiły, że nie nudziłam się, mimo iż stron jest naprawdę sporo jak dla mnie. Mogę przyznać, że wciągnęła mnie już od pierwszej strony - jest ekscytująca, intrygująca i pełna zagadek. Czytało się ją naprawdę rewelacyjnie, zupełnie mi się nie dłużyła. 
Wręcz przeciwnie, pomimo tego, że jest to tak zwana "cegła", 
szło mi całkiem szybko i sprawnie.

Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać jeszcze inne książki tego autora,
a Was gorąco zachęcam do przeczytania tej pozycji.

Pozdrawiam,