Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama czyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama czyta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2026

Mama czyta: Jaśń, Józef Baran







 JAŚŃ

Józef Baran

recenzja Joanny-JB:

Trafił w moje ręce tonik poezji. Rzadko sięgam po tą formę ale ten autor i te wiersze są szczególne. Józef Baran -poeta z Małopolski, autor ok.40 publikacji, laureat wielu nagród…. Dużo można by wyliczać ale mnie osobiście przypomniał piosenki zespołu Stare Dobre Małżeństwo. Tak, ten zespół korzystał z jego tekstów. Przed recenzją tej książki wróciłam do czasów nastoletnich słuchając tych piosenek.

Poezja Józefa Barana jest bardzo bogata w treść przekazana czytelnikowi w sposób dość zrozumiały. I ten styl ma w sobie jednocześnie prostotę i wielkość. Tematy, które porusza w swoich wierszach są bardzo aktualne: miłość, czas, kres życia ale także natura, muzyka, przemijanie, codzienność oraz świat współczesny.

W wierszach jest dużo optymizmu, pozytywnych myśli, odrobina humoru. Ale są też takie, które zwracają nam uwagę na zagrożenia współczesnego świata i złe cechy ludzkiego charakteru

. W tym tomiku jest też wiersz pt. „Jaśń” dedykowany Beacie Paluch, w który autor już na wstępie zadaje pytanie

„gdzie człowiek naprawdę jest?

Gdzie jego o ś r ó d k a

Jaśń

Skąd wciąż wytryska

Na świat”

Zaskoczył mnie też wiersz: „Wiersz Hip-Hopowy urodzinowy o niespodziance”. Nie przypuszczałam, że 76 letni (wówczas) poeta napisał coś o tak młodzieżowym tytule. Treść tego utworu nadaje się nie tylko na piosenkę hip-hop, ale również na rap.

W utworze: „Nieśmiała fraszka na AI” widzimy, że autor bardzo interesuje się współczesnym światem.

Jednym słowem: warto sięgnąć po wiersze Józefa Barana z najnowszego tomiku „Jaśń”, w którym opublikowane zostały 84 wiersze powstałe w latach 2022-2026.

Wydawnictwo Zysk i Spółka

_________________________________________________

recenzja Ewy:

Książka o której dzisiaj chcę opowiedzieć należy do liryki, śmiałabym rzec najmniej popularnego gatunku literackiego (chyba że niektóre teksty piosenek do niego zaliczymy, wtedy popularność mocno idzie w górę).
Chciałabym aby ten tomik posłużył mam do wysłania w eter listu - odezwy. Czytajmy wiersze, słuchajmy ich, a przede wszystkim wsłuchajmy się w nie. Wiersz ma przewagę nad każdym epickim utworem - jest krótki, niesie ze sobą wiele odczuć, przemyśleń, większa dowolność interpretacyjną i nie da się go przeczytać bezmyślnie, bo zawsze choćby jedno słowo w naszej pamięci zostanie. Biorąc do ręki tomik wierszy mamy pełną dowolność, możemy przeczytać dowolny wiersz z dowolnej strony, kilka z nich lub wszystkie.
Tomik mówi nam wiele więcej o twórcy niż jego życiorys, o jego wrażliwości, mądrości, zainteresowaniach. Dlatego też ominęłam notkę o autorze tego tomiku. Tego autora bardzo sobie cenię i od lat jestem wierna jego poezji.
Tutaj chciałabym w nietypowy sposób przybliżyć jego postać.
" Ars poetica" w tłumaczeniu sztuka poetycka jest zaproszeniem do wrót twórczości Józefa Barana.
Twórca skarży się, że współcześnie są ciężkie czasy dla liryków. Moim zdaniem zagrożeniem tutaj jest konsumpcjonizm oraz internet, media społecznościowe, które są bardzo łatwo dostępne, nie trzeba robić nic aby do tego świata wejść.
Twórca jednak zaprasza czytelnika do swojego świata- drzwi są otwarte, świata prawdziwych wartości gdzie dostępny jest bochen chleba, wino czy pełna misa, zapewnia tymczasowy schron i nadzieję na nawrócenie.
Ten wiersz mimo, że nie ma początku tomiku umieszczony jest prologiem to tego co ma nam do zaoferowania Józef Baran, zwraca na uwagę na współczesne zagrożenia, a pięknem swojej liryki daje nam ukojenie, siłę na pielęgnowanie naszego człowieczeństwa, mimo że współczesny świat próbuje nas odczłowieczyć..
Jego poezja przenosi nas w przeszłość i w przyszłość, wiele nawiązań do kosmosu.
Przeszłość to nawiązania do malarstwa i nieżyjących już artystów czy poetów. 

Kiedy czytam jego wiersze zachowuję się jak uzależniony od internetu użytkownik, jestem otoczona mnóstwem tomików wierszy (Miłosza, Szymborskiej, Staffa, Jana Kasprowicza, Edwarda Stachury, Władysław Broniewskiego i pewno znalazło się by wielu innych) i  większość wierszy Barana prowokuje mnie do przeczytania wierszy wymienionych poetów. Wiersze te są dla mnie silnym narkotykiem przenoszącym do innego ekscytującego równoległego świata, wystrzelają jak rakieta w kosmos.
Polecam i Wam ten liryczny świat!

sobota, 18 lipca 2026

Mama czyta: Secesja w Bydgoszczy

 






SECESJA W BYDGOSZCZY

Iwona Jantoń Sławomir Marcysiak fotografie: Edyta Pękala

Piękne albumowe wydanie, w którym zdjęcia mówią więcej niż słowa. Ale tych słów tworzących zdania pełne historii tez potrzebujemy aby w pełni docenić to co na zdjęciach. Już sama okładka jest piękna: przedstawia grafiki stworzone akwarelą fragmentów Bydgoskich kamienic, a wszystkie na napisy na tytułowej stronie są lekko wypukłe i błyszczące. Wewnętrzna strona okładki to mapy miasta z 1905 i 2026 roku obie w tym samym graficznym stylu.

W albumie znajdziemy fotografie i rysunki kamienic, fasad budynków, detale z ich wnętrz charakterystyczne dla stylu secesji. Aż trudno uwierzyć, że jest ich tak wiele w tym mieście Autorzy twierdzą, że ich dzieło ma być inspiracja do poszukiwania  innych secesyjnych motywów w Bydgoszczy i okolicy.

Książka ta będzie idealna dla osób, którzy wybierają się do Bydgoszczy – otworzy im oczy na wiele ciekawych miejsc. Dla osób, które znają to miasto tez będzie zaskoczeniem, bo inaczej spojrzą na znane i często mijane budynki. Dowiemy się też z niej dużo o secesji, co jest cenną wieczną nie tylko historyczną.

Po obejrzeniu tych wszystkich pięknych miejsc mam ochotę już dziś wsiąść do pociągu i pojechać do Bydgoszczy. Polecam serdecznie ten album.

Wydawnictwo Zysk i Spółka

Joanna-JB

sobota, 11 lipca 2026

Mama czyta: "Bursztynowe słodycze magiczne." H.Kurisu

"Bursztynowe słodycze magiczne"
Hiyoko Kurisu
 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: The Night Alley (tom I)
Liczba stron: 208
 

"Bursztynowe słodycze magiczne" to moja pierwsza książka Hiyoko Kurisu. Jak dla mnie pozycja ta jest niezmiernie interesująca, porusza tematy istotne w życiu, pokazuje bohaterów z różnymi problemami. 
 
Książka napisana w sposób nie pozwalający oderwać się od lektury, przyciąga jak magnes. Same historie bohaterów powieści pozwalają na identyfikowanie się z nimi i ich problemami, które mogą dotyczyć każdego człowieka i niejednokrotnie dotyczą. Rozwiązanie ich perypetii znajdują w pewnym sklepie ze słodyczami - jest to jedyny działający sklep w opuszczonej alei sklepów, do której można wejść (przy zbiegu pewnych okoliczności) przez teren świątyni.
 
Właścicielem tego magicznego sklepu jest pół człowiek, pół lis o złotych oczach i wdzięcznym imieniu Kogetsu. Tajemniczy, sympatyczny i przede wszystkim spostrzegawczy, potrafiący prześwietlać na wylot. A być może do to tego miejsca trafiają tylko osoby, które życie zaczęło przerastać i w tajemniczy sposób wybierają odpowiednie "lekarstwo" na swoje dolegliwości. 
 
Słodycze o równie magicznych nazwach, jak samo ich działanie są stosunkowo tanie. Jedynym warunkiem jest zjedzenie jednej sztuki dziennie, mimo ich smaku, aromatu i małych rozmiarów. Co stanie się kiedy zjesz ich więcej??? Ludzkie niedoskonałości powodują, że od każdego z bohaterów wraca do Kogetsu bursztynowy słodycz.   
 
Magiczne słodycze nie przynoszą gotowych rozwiązań problemów bohaterów. Łakocie oferowane przez Kogetsu realnie nie posiadają magicznych mocy "naprawy" człowieka, one tylko uwypuklają problem i są impulsem do zmian, ale to każdy sam musi podjąć kluczowe decyzje.
 
W trakcie czytania niejednokrotnie burczało mi w brzuchu od przepysznych nazw japońskich słodyczy, niejednokrotnie czułam zapach tych pyszności, niejednokrotnie czułam ich smak, niejednokrotnie łamałam sobie język przy próbie wymówienia ich nazw, niejednokrotnie miałam ciarki na ciele z emocji jakie towarzyszyły bohaterom. 
  
Sama książka składa się z krótkich opowiadań, które skłaniają do zatrzymania się, refleksji nad własnym życiem, własnymi "niedoskonałościami" i "słabościami", by obejrzeć swoje życie z innej perspektywy. Ciepło, subtelność i magia płynąca z każdej przeczytanej strony pozostaje również po zamknięciu ostatniej strony. Z pewnością wrócę do tej lektury i serdecznie Wam polecam. 

****

Razem z Anitą przeczytałam tę samą książkę i zgodnie stwierdzamy, że to lektura, przy której naprawdę można odpocząć. Od pierwszych stron przeżywałam razem z bohaterami ich trudne chwile i mocno im kibicowałam.

Jeśli do tej pory nie sięgaliście po książki fantasy z odrobiną magii w tle, to „Bursztynowe słodycze magiczne” będzie idealnym wyborem na początek. Historia jest prosta, nie ma w niej wielu bohaterów, ale właśnie to sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić.

Każdy rozdział opowiada o innej osobie, która trafia do tajemniczego sklepu z magicznymi słodyczami. Każda z tych historii porusza realne problemy – jedni bohaterowie zmagają się ze zmartwieniami, inni z kompleksami lub własnymi słabościami. Czytelnik przez cały czas trzyma za nich kciuki i ma nadzieję, że uda im się odnaleźć siłę, by pokonać przeciwności losu.

Bardzo ciekawą i tajemniczą postacią jest również Kogetsu, inspirowana japońskimi lisimi duchami. Z każdą kolejną historią poznajemy go coraz lepiej i odkrywamy kolejne tajemnice związane z jego przeszłością. W końcowych rozdziałach wyjaśnia się również, w jakich okolicznościach powstał sklep z magicznymi słodyczami. Autor stopniowo odsłania kolejne tajemnice, utrzymując napięcie aż do ostatnich stron, dlatego książkę czyta się lekko i z przyjemnością.

Jeśli szukacie ciepłej, pozytywnej i wartościowej książki dla nastolatka, „Bursztynowe słodycze magiczne będzie świetnym wyborem. Czasami to właśnie proste historie niosą ze sobą najpiękniejszy i najbardziej wartościowy przekaz i nawet lepszy niż niejeden głośno reklamowany bestseller.

Anita i ja dziękujemy wydawnictwu za możliwość przeczytania tej wyjątkowej książki. Z pewnością będę czekać na publikację kolejnych tomów w polskiej wersji z tego wydawnictwa. 


sobota, 4 lipca 2026

Mama czyta: Brudne tajemnice Disha Bose

 

BRUDNE TAJEMNICE

Disha Bose

Ta książka jest debiutem autorki i to naprawdę dobry. Reklamowana w opisie jako psychologiczny thriller jest jakby obyczajowym retrospekcjum wydarzeń, które doprowadziły do śmierci jednej z głównych bohaterek. Nie, nie zdradzam zakończenia. Trupa mamy już na początku a cała książka to analiza dzień po dniu 30 dni poprzedzających to wydarzenie.

Trzy kobiety, każda inna, każda ze swoją historią i jak się okazuje swoimi tajemnicami. Wszystkie są matkami, mają swoich partnerów ale życie żadnej z nich nie jest szczęśliwe.

Autorka pozwoliła przejąć narrację każdej z nich i przez to lepiej poznajemy ich punkt widzenia i przeżycia jakie towarzyszą im wewnętrznie, o których nigdy nie mówią nikomu na głos.

Choć z pozoru akcja jest dość przewidująca to jednak zakończenie, w które uwikłany jest każdy bohater tej książki, może zaskakiwać.

Ciara to bogata influenserka, która ma luksusowy dom, męża, dwójkę dzieci i „funclub” wśród kobiet z okolicy a także wiernych obserwatorów w mediach. Kreuje się na idealną panią domu gdzie wszystko jest perfekcyjne i z klasą. Ale czy tak się naprawdę? To kolejna książka spośród ostatnio czytanych gdzie poruszany jest temat fałszywego świata na Instagramie. Kobieta tak naprawdę ma depresję, jest uzależniona, nie potrafi dać sobie rady z własnymi dziećmi (a może nawet ich nie chce), nie kocha męża. Powiedziałaby, że ma wszystko ale tylko na pokaz.

Mishti pochodzi z Kalkuty i została bardzo mocno wychowana w tamtej kulturze i wierze. Jej małżeństwo zostało zaaranżowane, a jej mąż zabrał ją do Irlandii. Jednak ten „awans społeczny” wcale ją nie uszczęśliwił. Jest samotna, zagubiona, nie kochana. Jedynie córeczka pozwala jej przetrwać.  Tutaj mamy kobietę, która boi się wyrazić swojego zdania i zawalczyć o swoje. Jednak nowe okoliczności może zmienią jej życie. Czy się odważy?

Lauren ma trójkę dzieci i partnera, któremu ufa i na tym opiera swój świat. Żyją skromnie a nawet biednie. Macierzyństwo ją wykańcza ale jest całkowicie oddana rodzinie. Nie jest jednak akceptowana przez inne kobiety z okolicy. To wykluczenie towarzyszyło jej od dziecka, ale jakoś sobie z nim radzi. Gdy jednak jej rodzinie grozi rozbicie zamierza walczyć. Czym to się skończy?

Trzy kobiety żyjące w małej wiosce w Irlandii i jeden miesiąc z ich życia. 30 dni, które zmieniły wszystko. Książka o przyjaźniach, zdradach, kłamstwach, manipulacji, pozorach i prawdzie. Zajrzyjcie za drzwi ich domów a dowiecie się rzeczy, których się nie spodziewacie.

Wydawnictwo Zysk i Spółka

Polecam

Ja z ta książką spędziłam urlop :) A Wy co czytacie na wakacjach?

Joanna-JB

sobota, 30 maja 2026

Mama czyta: Życie za życie, Aneta Kisielewska

 

Trzy kobiety. Trzy związki. Jedna decyzja, która połączy ich losy na zawsze.
Aneta Kisielewska pokazała światu swoją trzecią książkę. Jak zwykle skupia się na emocjach, mrocznych stronach ludzkiej natury, na sekretach skrywanych głęboko a wszystkiego wplata w wątek kryminalno-sensacyjny.
„Życie za życie” to książka, którą  trudno zdefiniować pod względem kategorii. Powiedziałabym, że to obyczaj z wątkiem kryminalnym i odrobiną thrillera. Są w nim przedstawione trzy bardzo różne kobiety. Każda z nich ma inne priorytety, status materialny, podejście do życia, partnerów…. A jednak coś ich łączy: słowo MATKA. Czy chcę być matką? Dlaczego nie mogę być matką? Czy będę dobrą matką? Co jestem w stanie poświęcić dla bycia matką? …. I wiele podobnych pytań.
Pomysł na fabułę jest bardzo dobry. Opisanie historii kobiet z ich punktu widzenia i to równolegle też korzystnie wpływa na książkę. Historia ciekawie się rozwija i wciąga czytelnika, ale jest trochę przewidywalna. Uzupełnieniem świata widzianego kobiecym okiem są też rozdziały gdzie rolę narratora przejmują mężczyźni.
Trzy kobiety: 
Diana – bogata influencerka, pogodynka, Różowa Landryna, pracoholiczka, ciągle w biegu, rozjazdach. Związek z Błażejem wydaje się idealny, ale czy taki jest?
Kaja – młoda dziewczyna żyjąca w biedzie trafiająca na partnera, który ją katuje fizycznie i psychicznie. Czy zawalczy o siebie?
Julia – redaktorka w gazecie, żyjąca w spokojnym związku z kochającym mężczyzną i od kilku lat starająca się o dziecko. Jak zmieni się jej życie po poznaniu Diany i Kai?
W książce każdy bohater ma swoje sekrety, a życie wystawia ich na próbę, w której niektórzy ujawniają swoje dobre strony a inni wręcz odwrotnie. Nie ma tu osób idealnych. To jest prawdziwe życie, prawdziwi ludzie, którzy nie są czarno-biali ale ze swoim bagażem przeżyć i doświadczeń podejmują decyzje wpływające na ich przyszłość. Dlatego czytelnik odbiera ich autentycznie i jest w stanie wczuć się w ich postępowanie.
„Życie za życie” oceniłabym na dobrą książkę, po którą warto sięgnąć.
Wydawnictwo Zysk i Spółka.
Polecam
Joanna-JB

sobota, 23 maja 2026

Mama czyta: "Jezus" Jean-Christian Petitfils

 



Wydawnictwo Zysk i S-KA

Autor urodził się 25 grudnia 1944 roku w Paryżu, historyk, politolog i pisarz specjalizujący się w epoce sncien regimeu, oraz historii religii. Pracował w sektorze bankowym równocześnie zajmował się działalnością naukową.
Vincent Ravalec urodzony w 1962 w Paryżu, wszechstronny francuski pisarz, reżyser, scenarzysta, wydawca, a biorąc pod uwagę, że jest autorem części ilustrowanej książki "Jezus", można powiedzieć, że jest też twórcą ilustracji. Znany jest z poruszania tematów kontrkultury oraz ludzkiej natury, a także z prac wykorzystujących w zaawansowanym stopniu sztuczną inteligencję. W opisach książki znajdujemy wpis "książka graficzna" i jest to bardzo trafne określenie zarówno dla części graficznej jak i tej pisanej. Ponad 1/3 książki to ilustracje, które ubarwiają i dodają emocji, barwy słowu pisanemu, nie są dodatkiem, a głównym fundamentem i dopełnieniem omawianej pozycji. Bohaterem książki jest postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać Jezus Chrystus. Postać, która chyba w każdym człowieku wzbudza jakieś odczucia. Nie ukrywam, że ja spodziewałam się dużej dawki emocji, czego pierwotnie nie otrzymałam. W pierwszej chwili, gdy zabrałam się za czytanie zlekceważyłam jej część obrazkową, przez co zrobiłam jej twórcom wielką krzywdę, nie rozumiejąc ich sensu tworzenia, dopiero gdy skupiłam się w równej mierze na obrazkach jak i na czytaniu zrozumiałam, że krótki chronologiczny przekaz wzbogacony o historię wierny sceną biblijnym tworzy spójny obraz tamtych czasów, których bohaterem jest Jezus.
"Jezus" to nie tylko biografia to też  historia o obyczajach, zależnościach, kulturze i polityce.
To tło tutaj odgrywa główną rolę i pozwala nam jeszcze raz, z trochę innej perspektywy, poznać Chrystusa. Katolicy uznają Chrystusa za Boga lub inaczej rzecz ujmując, za jego syna. Pokazanie Chrystusa jako człowieka z krwi i kości i umieszczenie go w konkretnym otoczeniu historycznym - bo tego dokonali autorzy tej książki - może wywołać wśród ludzi oburzenie, sprzeciw, zachwianie, ale tutaj naprzeciw wychodzi nam obrazek - ilustracja, która moim zdaniem oddaje boskość i bliskość Jezus, jest też obrazkową wersją Biblii.
Książkę tą można porównać do komiksu, tylko jego forma jest trochę inna, ale przez to proponuje nam więcej niż dałby nam komiks.
Ludzie, którzy nigdy nie wgłębiali się w historię z czasów pierwszych lat naszej ery dostają dużą dawkę faktów, natomiast osoby którzy już znali te fakty, będą niewątpliwie zawiedzeni i ja niestety też do nich należę. Jednakże droga, którą poszli twórcy jest właściwa. Drugą rzeczą, która mnie drażniła był suchy język. Tylko krótkie rozdziały ratowały  ten mankament, czasem miało się wrażenie, że pisze to maszyna, a nie człowiek.
Mimo wielu zastrzeżeń co do tej pozycji jest godna polecenia, bo jest inna, pozwala inaczej spojrzeć i wzbogaci naszą wiedzę.


Pozdrawiam
Joanna-JB

sobota, 16 maja 2026

Mama czyta: Stare Klisze Wspomnienia Leopold Starczewski



Leopold Starczewski Stare Klisze Wspomnienia , wydawnictwo Zysk i S-KA.

Odkąd przeniesiono stolicę z Krakowa do Warszawy  tj. od 1596 roku to  najważniejsze wydarzenia, rozwój kulturalny, naukowy, polityczny kojarzy nam się z Warszawą, owszem zdarzają się wydarzenia które gdzieś tam na pierwszy plan wysuwają inne miasta takie jak Kraków, Gdańska, Łódź, Zamość, Lublin itp.
Jest jednak jedna epoka, jeden przedział historyczny, który ewidentnie na pierwszy plan wysuwa miasto Kraków. Tą epoką jest Młoda Polska.
Nie bez przyczyny pozwoliłam sobie na taką dygresję , bo bohaterem dzisiejszej książki jest właśnie miasto Kraków, nawet na okładce tego pamiętnika jest napisane zdanie " Jeden z najbardziej krakowskich pamiętników".
Leopold Starzewski (urodzony w 19.08.1875 w Krakowie a zmarł 06.07.1969 też w Krakowie) pochodzi z rodziny  " wunderkindów" był niesłychanie barwną  nietuzinkową postacią, austriacki dygnitarz kolejowy, urzędnik ministerialny. Jego przyjaciele to między innymi Tadeusz Boy-Żeleński, Stanisław Wyspiański. O jego inteligencji, wrażliwości, świadczą ludzie i otaczający go krajobraz starego Krakowa. Już sama ta informacja inspiruje nas do zapoznania się z jego historią. Tą książka - pamiętnik, napisana w bardzo trudnym okresie, w czasie II wojny światowej i okresie powojennym, w czasie nie napawającym nas optymizmem, ukazuje nam człowieka - autora, a zarazem bohatera pamiętnika, który dzieli się z czytelnikom szczerym i transparentnym obrazem Krakowa, jego mieszkańców, jak również realiami tamtych czasów. Książkę wzbogacają czarno- białe fotografie rodziny, znajomych oraz kilku wydarzeń. Stare klisze dla mnie to niemy film, który dzięki wyrazistym bohaterom, wspaniałej scenerii krakowskich ulic ( scenografii) oddaje więcej emocji niż film, których bohaterowie do nas przemawiają.
Największe wrażenie wywarła na mnie matka autora i jego dziadek, że swoimi zasadami, mocnym charakterem i ludzkimi słabościami stają się moim dziadkiem i moją mamą.
Ktokolwiek porwałby się na zrobienie filmu czy napisaniu książki umiejscowionej w tym okresie historycznym w Krakowie obowiązkowo powinien zapoznać się z pamiętnikiem Starzewskiego. Namawiam szczerze  państwa do grzechu, grzechu przeczytania książki od tyłu, przeczytajcie Epilog i Posłowie, opisy ilustracji, pooglądajcie zdjęcia, zetknięcie do indeksu osobowego,  przeczytajcie spis treści a następnie z tym bagażem zagłębcie się w lekturze, bardzo ciekawe doświadczenie i inny sposób konsumowania delicji.
Dla mnie ta książka to ptasie mleczko i delicja w jednym.



Polecam
Joanna-JB

sobota, 2 maja 2026

Mama czyta: Wschodnie ciało zachodni umysł. Judith Anodea

 


Wschodnie ciało zachodni umysł autorstwa Judith Anodea , wydawnictwo  Zysk i S-ka.

Judith Anodea jest amerykańską autorką, terapeutką, wiodący autorytet w dziedzinie integracji systemu czakr z systemami terapeutycznymi, specjalistka zakresie terapii somatycznych, magister psychologii klinicznej, doktorat z opieki zdrowotnej i społecznej.
Informacje o autorce są niezbędne, jeśli chcemy pojąć z jaką książką mamy do czynienia.
Człowiek to istota o bardzo rozwiniętym ciele i nieodgadnionym do końca umyśle. Badania nad ludzką istotą są daleko posunięte, ale wciąż nie wiemy ile  jest jeszcze do odkrycia.
Anodea Judith w swojej książce wyjaśnia nam oraz oswaja nas z systemem czakr.
Czakra to w filozofii i mistyce hinduskiej, jedno z centrów energetycznych umiejscowionych w ludzkim ciele lub w skorupie ziemskiej.
 Moim zdaniem książka przeznaczona jest dla osób, które zawodowo i hobbystycznie zajmują się tym zagadnieniem, ale nie znaczy to, że takiego laika jak ja (miałam blade pojęcie czym są czakry) nie może ona zainteresować czy zmotywować do poznania tego obszaru. Opowiadając znajomej jogince o tej książce poczułam głód w jej oczach, który ta pozycja może zaspokoić.
Już sam tytuł mocno ją zaintrygował, a kiedy zaczęłam dzielić się z nią swoimi wątpliwościami i złożonością tematu, powiedziała, że nie dorosłam do tej książki.
Mam dwie skrajne odpowiedzi na jej zarzut, pierwsza tak nie mam wiedzy i doświadczenia, które pomogło by mi przyswoić wszystkie wartości, które ta pozycją może wnieść w nasze życie, pomagając rozwiązać pewne problemy, a także bardziej zrozumieć powiązanie cielesności z duchowością.
Druga odpowiedź to nie, nie masz racji, ta książka też jest przeznaczona dla takich ludzi jak ja, pozwala mi zapoznać się z tematem, który był dotychczas dla mnie zupełnie obcy, zrozumieć jak ogromny i skomplikowany jest to temat i jak jego znajomość może poprawić komfort naszego życia.
Faktem jest, że dla zwykłego śmiertelnika ta książka jest zbyt rozbudowana i może spowodować odwrotny skutek do pożądanego.
Można czytać ją wybiórczo, tylko o sferach, które nas interesują i które jesteśmy wstanie zrozumieć, bo nie ukrywam, że były też fragmenty, które mnie nudziły i nie potrafiłam ich do końca zrozumieć, ale one też rozbudzały we mnie chęć poszerzenia tej tematyki.
Uważam, że tak książka powinna być wydana w dwóch wersjach rozszerzonej czyli tej, którą czytałam i skróconej, mocno zawężonej dla czytelnika, któremu ten temat jest obcy.

Aby przybliżyć laikowi tematykę tej książki muszę przytoczyć oczywiste fakty dla znawców. Mamy siedem czakr, każda jest odpowiedzialna za inny element naszego życia , rozwoju czy zachowania, w różnych etapach życia się kształtuje, różnym kolorom jest przyporządkowana, inaczej jest umiejscowiona za inne problemy zdrowotne jest odpowiedzialna  za inne traumy i nadużycia odpowiedzialna. 
Osoby, które ten rodzaj wiedzy uznają za szarlatanerię a ich nauczycieli za szarlatanów powinni po tę pozycję sięgnąć, aby zweryfikować swoje dotychczasowe poglądy, jedni zapewne pozostaną uparcie przy nich, ale wielu poszerzy swoje horyzonty, wyciągnie wnioski, które mogą poprawić jakość swojego życia.
Książka ta jest napisana przystępnym, spójnym językiem, rozdziały zbudowane są wg jednego klucza, wykresy, ilustracje oraz charakter podręcznikowy powodują, że przekazywana wiedzą jest łatwiejsza do przyswojenia. Bogata bibliografia podkreśla naukową wartość tej pozycji. Dla mnie dużym minusem jest miękka okładka tej książki, bo po jej przeczytaniu jest ona mocno zniszczona, co świadczy o wartości i złożoności jej treści. Odłożona na bok wciąż prowokowała mnie aby znowu do niej zajrzeć w ten też sposób zniszczyłam jej okładkę, a jak jeszcze poleży u mnie przez kilka miesięcy to będę musiała iść do introligatora po nową okładkę ;)



Polecam
Joanna-JB

niedziela, 26 kwietnia 2026

Mama czyta: Ludzie z peronu 5, Clare Pooley

 

Dojeżdżając codziennie do pracy o tej samej porze pociągiem obserwujesz innych pasażerów. Z czasem zauważasz te same osoby. Nadajesz im swoje nazwy/imiona a nawet wymyślasz sobie jacy są. Nie znasz ich a jednak masz o nich swoje zdanie. Nie wypada nieznajomego zagadywać ale wydarza się sytuacja, w której trzeba zareagować i to ona uruchamia kolejnych pasażerów to rozmawiania ze sobą. Nasza opinia na czyjś temat może być bardzo daleka od prawdy a rozmowa z niby nieznajomym powoduje wyjawienie rzeczy, których się nikomu nie powiedziało.

Książka Clare Pooley zwraca nam uwagę na innych ludzi, których często traktujemy bardzo powierzchownie a przecież prawda o danym człowieku ujawnia się dopiero gdy go bliżej poznamy. Nie oceniajmy wiec po pozorach.

To opowieść o problemach, które dusimy w sobie, bo nie mamy nikogo kto by nas zrozumiał. Są tu ciężkie tematy hejtu, śmiertelnej choroby, zagubienia, wypalenia zawodowego, braku miłości i szczęścia, strachu przed samotnością i przyszłością. Ale to wcale nie smutna książka! Znajdziecie tu sporo humoru, a bezpośredniość Iony była irytująca i zabawna.

Wśród tych pasażerów jest Iona – bardzo ekscentryczna kobieta po sześćdziesiątce, psycholożka, kiedyś sławna dziś pracująca w gazecie w rubryce porad. Stara się być bardzo pozytywna, optymistyczna ale i ona martwi się o swoja pracę. To ona zaczyna udzielać rad pasażerom. Czy jednak będą one skuteczne i zmienią ich życie? To już musicie przeczytać sami.

Patrząc na okładkę myślałam, że  będzie to opowieść o czwórce pasażerów, ale w książce poznacie więcej osób. Każda z nich jest tak bardzo różna i każda ma swój problem.

Byłam w Londynie i podróżowałam głównie komunikacją miejską zwiedzając to miasto więc doskonale potrafię sobie wyobrazić takich anonimowych pasażerów jak opisanych w książce.

Bardzo przyjemna lektura. Szczerze Wam polecam

Wydawnictwo Zysk i Spółka

Pozdrawiam

Joanna_JB


sobota, 18 kwietnia 2026

Mama czyta "Propozycja dżentelmena" J.Quinn


"Propozycja Dżentelmena" Jula Quinn - romans historyczny
Wydawnictwo ZYSK I S-KA


   Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o kolejnej książce z cyklu „Bridgertonowie”. Ktoś może zapytać: czy książka jest ciekawsza niż ekranizacja? Moim zdaniem – jak zawsze – tak. Przede wszystkim dlatego, że historia jest bardziej przemyślana i spójna, a wiele wątków można odkryć głębiej, czego często nie zobaczymy w serialu czy filmie.

Główną bohaterką tej historii jest służąca – i to właśnie jej przez cały czas najmocniej kibicowałam. Sophie urodziła się jako nieślubne dziecko hrabiego Richarda Gunningwortha, który opiekował się nią aż do swojej śmierci. Zapewnił jej edukację i wychowanie, dbał o jej potrzeby, jednak dziewczyna nigdy nie czuła się przez niego naprawdę kochana – hrabia nie okazywał jej uczuć.

Sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy hrabia ożenił się ponownie. Jego wybranka, Araminta, miała już dwie córki. Początkowo dziewczynki uczyły się razem, jednak macocha szybko zaczęła nastawiać swoje dzieci przeciwko Sophie. Sama również darzyła pasierbicę wyraźną niechęcią. Dopóki żył hrabia, Sophie była względnie bezpieczna, choć bardzo samotna. Niestety po jego śmierci wszystko się pogorszyło.

Zgodnie z wolą ojca, Araminta miała opiekować się Sophie aż do ukończenia przez nią dwudziestego roku życia, otrzymując na ten cel odpowiednie środki. W testamencie nie było jednak żadnej wzmianki o tym, że dziewczyna ma zostać służącą. Mimo to macocha samowolnie podjęła taką decyzję. Od tego momentu Sophie była zdana na łaskę i niełaskę Araminty oraz jej dwóch córek.

W tej sytuacji warto wyjaśnić, jak doszło do tego, że Sophie pojawia się w życiu Bridgertonów. Wszystko zaczęło się od balu maskowego organizowanego w domu Bridgertonów. Araminta i jej córki szykowały się na to wydarzenie, a służba nie mogła patrzeć na to, jak Sophie jest traktowana. Dlatego potajemnie przygotowano wszystko tak, aby i ona mogła się tam pojawić. Dzięki temu dziewczyna choć na jedną noc mogła wejść do świata arystokracji i przestać być służącą.

Niezwykła przygoda Sophie zaczyna się w momencie, gdy na balu poznaje Benedicta Bridgertona, drugiego syna lady Bridgerton. Mężczyzna od razu zwraca na nią uwagę – różni się od innych panien na wydaniu, jest tajemnicza i nie chce zdradzić swojego imienia. Jej twarz skrywa maska, a jednak Benedict niemal od pierwszego spotkania czuje, że jest nią zauroczony. Nie wie jednak, że po tej jednej nocy nie będzie w stanie odnaleźć tajemniczej damy w srebrnej sukni.

Mogę Wam zdradzić, że los sprawił, iż spotkali się ponownie – w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Pojawia się jednak pytanie: czy Benedict będzie w stanie rozpoznać dziewczynę z balu, skoro teraz widzi w niej jedynie zwykłą służącą?

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale mogę zapewnić, że w tej książce znajdziecie wszystko to, co najpiękniejsze: namiętność i miłość, ale też przyjaźń, zaufanie oraz ogromną empatię wobec drugiego człowieka.

Finał tej historii naprawdę zaskakujący. Końcowe rozdziały czytałam już późną nocą, z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać od książki. Autorka świetnie buduje napięcie i stopniowo prowadzi do rozwiązania wszystkich wątków.

Lęki, wątpliwości i pragnienia Sophie oraz Benedicta są przedstawione bardzo wiarygodnie, dzięki czemu lepiej zrozumiemy ich decyzje – nawet wtedy, gdy nie były one oczywiste. 

Dodam jeszcze że, gdy znajdowałam chwilę na przeczytanie kolejnego rozdziału, mój umysł naprawdę odpoczywał. Ta historia daje do myślenia – pokazuje, że można kochać kogoś całym sercem, doceniać życie rodzinne i dostrzegać w drugim człowieku to, kim naprawdę jest, a nie jaką rolę odgrywa w społeczeństwie.

Jeśli bliskie są Wam takie wartości, jestem pewna, że ta książka Was zachwyci i zostawi po sobie nie tylko piękne emocje, ale też odrobinę nadziei.

Jeśli jeszcze nie czytaliście książek z tej serii to szczerze polecam, a wydawnictwu, dziękuje za możliwość napisania recenzji.


sobota, 11 kwietnia 2026

Mama czyta: Rodzina Channingów Mrs Henry Wood

 

Autorką książki jest Ellen Wood, która przyjęła pseudonim literacki od imienia swojego męża Henry`ego. Być może pomogło jej to w karierze pisarskiej, bo tworzyła w latach ok. 1860-1887. Wiele jej książek było bardzo popularnych w Stanach Zjednoczonych i Australii.
Nie sprawdziłam tych danych zanim sięgnęłam po tą pozycję i bardzo się zdziwiłam. Liczyłam na książkę obyczajową, nowość. A tu okazało się, że to nowe wydanie książki z 1862 roku. Zaskoczył mnie język, styl, sama fabuła chyba też. No i objętość: 723 strony!
Było to dla mnie pierwsze spotkanie z taką literaturą i myślałam, że będzie to coś czego nie polubię a nawet się tym znużę ale im więcej czytałam to bardziej dałam się ponieść tej historii.
Mamy tu angielskie miasteczko nad brzegiem rzeki z katedrą i szkołą katolicka dla chłopców (to czasy gdy dziewczęta uczyły się w domach). XIX wiek, wychowywanie w głębokiej wierze, lojalności i uczciwości. Taka właśnie jest rodzina Channingów z szóstką dzieci, które do ojca mówią Panie (ale nie zawsze, nie wiem czy to wina tłumaczenia) i obowiązkowo spotykają się codziennie na słuchaniu Pisma Świętego czytanego przez głowę rodziny. Cokolwiek dzieje się złego zawierzają się Bogu i jego woli. W miasteczku jest też mniej wyidealizowana rodzina Yorków oraz Hunterów oraz inne postacie związane z głównymi bohaterami. Do tego mamy chłopców ze szkoły oraz osoby tam pracujące. Jednym słowem bardzo dużo postaci. Autorka z początku stara się nam ich przybliżyć stosując bardzo elokwentne opisy co jeszcze bardziej mnie gubiło. W miarę czytania już wszystko się uporządkowuje.
Główny motyw jest bardzo moralizatorski pokazuje bowiem, że będąc uczciwym, dobrym, lojalnym i głęboko wierzącym pokona się wszystkie trudności i prawda zwycięży. Brzmi to nierealnie wręcz bajkowo do tego ubrane jeszcze w język XIX-wiecznej powieści ale fabuła jest interesująca. Jest tu tajemnica, zagadka kryminalna, zniknięcie dziecka, kradzież, są też psoty uczniów i życie rożnych klas społecznych.
Opis na książce: „o niewinności wystawionej na próbę” – jest odpowiedni do języka jakim jest napisana. Ja bym to ujęła inaczej, bo to akurat temat aktualny również obecnie: jak oskarżenie niewinnej osoby może wpłynąć na stosunek wszystkich osób do tej osoby i jej rodziny. W tamtych czasach to był duży problem (twój brat jest oskarżony więc ty nie możesz awansować) ale obecnie też opinia społeczna potrafi kogoś napiętnować na podstawie pomówień.
Powieść jest specyficzna ale polecam ją bo jej odmienność od współczesnej literatury czyni ją czymś wyjątkowym. Wszystko tu ze sobą współgra: język i styl doskonale oddają  atmosferę miasteczka, postacie jakby wyidealizowane ale nie pozbawione cech własnych, słabości a także te nieidealne, którym oczywiście wiedzie się gorzej.
Miłej lektury!
Wydawnictwo Zysk i Spółka
Tłumaczyła Mira Czarnecka

Joanna-JB