niedziela, 17 stycznia 2021

Motyw - BAŁWANEK

Witajcie... 

Ostatni dzień ferii a za oknami chyba w całej Polsce najpiękniejsze zimowe krajobrazy. Chyba, że w jakimś zakątku śniegu nie macie to nas wyprowadźcie z błędu...

Kochani, zebrałam dla Was parę inspiracji z sieci <klik> z motywem bałwana. To wdzięczny temat, szczególnie w zimowym okresie.

Możecie z dzieciakami wczarować mnóstwo ciekawych prac i aktywności... Sami możecie stworzyć piękne rzeczy. Słodkości bałwankowe również przeurocze...zatem przed Wami zdjęciowy bałwankowy spam (pozwolę sobie pominąć opisy, bo na zdjęciach wszystko jasne). Może zaczerpnięcie jakiś pomysł?






























Znalazłam też w naszym archiwum:

Krok po kroku- Jak zrobić szydełkowego bałwanka<klik>
a w wyzwaniu "Zrobione z Mamą" sprzed 4 lat tematem była "Kraina Lodu" i pojawiło się wówczas również sporo bałwankowych inspiracji :) zobaczcie... <klik>

I jeszcze polecam film familijny "Jack Frost"<klik>

Oraz bajeczne teledyski Sia<klik> <klik> <klik>

My nawet dla przypomnienia i przy okazji na zakończenie ferii obejrzeliśmy z dzieciakami pierwszą część kultowej Krainy Lodu. Bałwana lepimy zawsze przy okazji pierwszego śniegu (a ten choć wtedy go było niewiele pojawił się pod koniec listopada)...teraz za duży mróz, a przez to śnieg cudownie lekki i sypki, a skrzy się niczym kryształki...

A Wy? Ulepiliście swojego bałwanka? A może inne bałwankowe cuda powstały u Was?

Pozdrawiamy ciepło!!

tynka

sobota, 16 stycznia 2021

Mama czyta - Maja Lunde "Ostatni"

Witajcie.

Dziś recenzja podwójna: karto_flany i tynki.
Książki "Ostatni" otrzymałyśmy z Wydawnictwa Literackiego <klik>
Zapraszamy:

karto_flana

Książkę czytało się powoli, powolna była narracja, epicko opisująca trzy plany czasowe. 
Pierwszy z nich to koniec XIX wieku. Michaił Kowarow, pracownik petersburskiego Ogrodu Zoologicznego otrzymuje informację o dzikich koniach żyjących w Mongolii i postanawia sprowadzić je do swojego ogrodu. Wraz z Niemcem Wilhelmem Wolffem wyruszają do Mongolii aby sprowadzić owe konie. 
Kolejny plan czasowy to koniec lat 90tych XXwieku i Niemka Karin, która wraz ze swoim synem Mathiasem postanawia przywrócić konie Przewalskiego ich naturalnemu środowisku- stepom Mongolii. W owym czasie zachowało się bowiem niewielu przedstawicieli tego gatunku i wszystkie żyły w niewoli. 

Ostatni z planów czasowych to świat przyszłości- świat zniszczony katastrofą klimatyczną, w którym brakuje spokoju, jedzenia, trzeba walczyć o przetrwanie. Eva z córką Isą mieszkają w dawnym niby ogrodzie zoologiocznym i co dnia walczą o przetrwanie. Isa namawia matkę, żeby porzuciły dom i ruszyły na północ w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Eva nie chce jednak zostawić swoich koni Przewalskiego… 

Jak widzicie wszystkie te plany czasowe łączą się z końmi Przewalskiego. Zwierzęta zostały tu przedstawione jako coś wyjątkowego, coś bardzo ważnego dla głównych bohaterów.

Książkę czytało się dobrze, choć zabrakło mi w niej tej ciekawości i pytania podczas czytania: „Co będzie dalej”. Zabrakło jakiejś akcji, napięcia. Mimo wszystko można się zatracić w tych trzech historiach, które łączy pytanie o kondycję naszej przyrody i naszego świata. Zastanawiam się do tej pory co oznacza tytuł. Czy ostatni to Ci którzy jako ostatni troszczą się o przyrodę?

tynka

To moje kolejne spotkanie z autorką, dlatego spodziewałam się lektury ciężkiej, trudnej, ale nade wszystko mądrej i się nie zawiodłam.
Jeśli mnie znacie, wiecie, że nie lubię czytania książek na raty oraz kilku jednocześnie...a zarówno w powieści Mai Lunde "Historia pszczół" jak i teraz "Ostatni" powieść rozpisana jest jako 3 osobne historie w trzech różnych planach czasowych. To mnie troszkę męczyło...bo było to tak jakbym czytała 3 książki na raty, a tego nie lubię najbardziej na świecie...jednak, gdy przebrnie się przez początek i da się wciągnąć każdej historii, nie czuć zupełnie tego przeskakiwania z opowieści do opowieści, bowiem autorka ma niesamowity dar opowiadania.


Tym, co łączy postaci w tej powieści są konie Przewalskiego...Ale to jedynie jeden z elementów wiążących te historie. Inną istotną rolę, która wiąże te historie są także relacje na linii rodzic dziecko.
W planie z przeszłości poznajemy wdowę i jej syna Michaiła, statecznego człowieka, który nie zamierza zakładać rodziny, oddaje się swojej pracy w pełni, wykonując powierzone mu obowiązki z sercem i pasją. To człowiek, który raczej nie lubi zmian, a nade wszystko nieustannego oczekiwania i pytań ze strony swojej matki-kiedy założy rodzinę. Wkrótce nadarza się niebywała okazja by odnaleźć i sprowadzić "dzikie konie" ze stepów mongolskich. Pod swoim dachem Michaił i jego matka goszczą Wilhelma, znanego podróżnika i badacza. Matka wyczuwa intuicyjnie coś, o czym sam Michaił dowie się dopiero w trakcie podróży. Opis zmian zachodzących w mongolskiej przyrodzie idealnie współgrał z emocjami podróżników!!


Plan teraźniejszy to opowieść o Karin, które całe swoje życie poświęciła odbudowie gatunku koni Przewalskiego...Historia jej życia, to w jaki sposób "zakochała" się w tych zwierzętach sięga daleko do jej dzieciństwa. Teraźniejsza opowieść przerywana jest wieloma retrospekcjami dzięki czemu możemy się dowiedzieć o kolejnych jej losach, doświadczeniach...zarówno jej dzieciństwo, wczesna dorosłość a także jej macierzyństwo to nie była lekka historia...ale to wszystkie te wydarzenia ukształtowały ją i jej stosunek do życia, do innych ludzi, a nade wszystko do zwierząt. To przytłaczająca opowieść, dla której nadzieja znajduje się dopiero w kolejnych pokoleniach, które być może nie popełnią błędów zaniechania z przeszłości...skomplikowana relacja Karin i jej syna Mathiasa...oraz Mathiasa (narkomana) i jego córki...czy można naprawić błędy z przeszłości? Czy można wyjść z prawdziwego gnoju? 

Plan z przyszłości to historia, która gdy się na nią spojrzy ma realną szansę by się spełnić, co jest wyjątkowo przerażające...a na samą tą myśl człowieka aż mrozi! Ukazany świat za 40 lat...a zmiany jakie w nim zaszły są nie do uwierzenia. Ludzie walczą o przetrwanie, o jedzenie i wodę. Zmienił się klimat, nastają wieloletnie susze albo wielomięsięczne nieustanne deszcze, pogoda staje się nieprzewidywalna. W takim otoczeniu przyszło żyć Evie i jej córce Isie. Ludzie na powrót stają się nomadami, ale te dwie kobiety niczym korzeniami przyrosły do gospodarstwa, które jeszcze je żywi (mają kozy, krowy, kury a dzięki temu dostęp do mleka, mięsa i jaj) i konie-które są nieustannym powodem do sprzeczek między córką, która twierdzi, że to darmozjady a matką, która usilnie Isę przekonuje, że nie wiadomo jak jest w świecie i być może konie, którymi one się opiekują są ostatnimi z gatunku?...by mieć jakieś rośliny muszą samodzielnie je zapylać. Ta futurystyczna wizja nie jest aż tak abstrakcyjna gdy spojrzy się na to, w jak krótkim czasie za sprawą działalności ludzkiej zmienił się klimat to daje nam to naprawdę wiele do myślenia...
Evie stara się zachować dla swojej córki jakieś strzępki normalności, codziennie poza obowiązkami gospodarskimi,matka prowadzi niejako szkołę dla Isy ...żyją w odosobnieniu, jednak Evie zdarza się wyjechać do miasta odległego o wiele kilometrów, by wymienić nieco jaj czy mleka na inne produkty...Żyją też w strachu, by nikt nie odnalazł ich gospodarstwa...jednak pewnego razu Eva wracając z miasta przywozi ze sobą młodą kobietę. Kim jest? Czym zaskarbiła sobie ufność ostrożnej dotąd Evy? Kolejna rozbudowana historia, dzięki której dowiadujemy się o trudnych relacjach matki i córki, oraz tęsknocie do drugiego człowieka...

To powieść o ludzkich uczuciach w niecodziennych warunkach, ukazuje, że niezależnie od czasu człowiek potrzebuje do życia innych ludzi, ale i przyrody...to daje do zastanowienia...szczególnie w czasach jakich żyjemy.

I dwa cytaty, które MOCNO zapadną mi w pamięci:
Pierwszy dotyczy reakcji Karin na rywalizację między ogierami, ale jakże prawdziwy jest wobec zwykłych ludzkich zachowań:
"Serce bije mi mocno, wściekle. Same siebie wykończa. Tym wiecznym wyścigiem o pierwszeństwo, tymi ciągłymi wojnami o przywództwo. Szkodząc sobie nawzajem, szkodzą tak naprawdę swojemu gatunkowi. Gdyby nie rywalizacja, wszystko byłoby proste."
Drugi to spostrzeżenia Isy, nastolatki w liście do przyjaciela, z planu z przyszłości, niezwykle trafione słowa, dają do zastanowienia!
"Wszystko się kończy. I zaczyna. Zaczynamy od zera, raz za razem. Jako małpy, tworzymy narzędzia, mieszkamy w jaskiniach, ujarzmiamy ogień, wynajdujemy koło, samochody, komputery, a na końcu pojazdy, które nigdy nie docierają poza granice naszego Układu Słonecznego, bo zanim się to udaje, znowu popełniamy samobójstwo. 
Może takie jest prawo natury, może skazała nasz gatunek na zagładę, ilekroć by się pojawił i gdziekolwiek by się pojawił, tu czy na innych planetach. Może jeden gatunek po prostu nie ma prawa stać się zbyt inteligentny.
Nie wiem, czy ta myśl mnie bardziej przeraża, czy fascynuje."

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu <klik> za możliwość przeczytania tej niesamowitej historii!

karto_flana i tynka

piątek, 15 stycznia 2021

Inspirujemy - drobiazgi na Dzień Babci i Dziadzia

Witajcie. 
Dzień najukochańszych pod słońcem Babć i Dziadziusiów tuż, tuż...macie już pomysł, co zrobicie Wy, Wasze dzieciaki, by w symboliczny sposób wyrazić jak bardzo są nam bliscy?

   

Mamy dziś dla Was kilka pomysłów zrealizowanych przez nasze dzieciaki oraz nas same.
Zapraszamy.
A może i Wy macie jakiś interesujący pomysł? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :)

Niedawno Diana- diarpasje przygotowała dla Was tutek jak zrobić "Muffinki ze słoika"...wyglądają efektownie i to bardzo miły prezent :) <klik>

Poza tym razem z Lidką zrobiły zakładkę do książki oraz śliczny lampion (w kolejnych zdjęciach mini tutek- należy wyciąć szablon z kartki np serce, przyłożyć do słoika i słoik pomalować, odciągnąć szablon,słoik można dodatkowo pokierować, do słoika nasypać np. sól i lampionik ozdobić wstążeczką lub rafią i gotowe)





 A inne prezentują się tak:

JB prezentuje pięknie ozdobione kule styropianowe ozdobione krepinowymi różami oraz pomysłowe "ocieplacze" na kubki ze swetra i filcu:





ZosiaSadosia prezentuje piękny box w kształcie fotela: 

tynka z dzieciakami zamierza zrobić zeszyty (dzieciaki ozdobią okładki) a w nich pytania do Dziadków, coś na zasadzie "Złotych myśli". Pamiętacie? To niby prezent dla Dziadków, ale tak naprawdę to jeśli Dziadkowie takie zeszyty uzupełnią powstanie niesamowita pamiątka kiedyś dla dzieciaków. Zamierzamy wypytać ich o dzieciństwo, o szkołę, ulubione zabawy, śmieszne sytuacje, wybryki etc.

Choć początkowo miałyśmy Was też zasypać inspiracjami z sieci to ostatecznie zasypiemy Was zdjęciami na których WIDAĆ, co tak naprawdę się liczy. TO CZAS. A ta międzypokoleniowa relacja to najważniejsze i najpiękniejsze co wnuki/prawnuki mogą dać swoim dziadkom/pradziadkom...a także ONI swoim wnukom :)

Synek ZosiSadosi uczy swoją Prabacię gry w FIFĘ...

I jeszcze Mama ZosiSadosi- czyli Babcia Krzysia na spacerze:

Ania z Zapiecka podczas nadmorskich spacerów z jej Rodzicami i dzieciakami:


Czy zwykłe przytulasy Zosi i Dziadziusia podczas odwiedzin w środku tygodnia


Dziadziuś i Pradziadziadziuś Zosi, Antosia i Jadzi są w tym samym wieku... zajmują tak ważne miejsce w sercu wnuków/prawnuków pomimo niemal 80 lat różnicy!!


Wiadomo, że w lesie na grzybach najlepiej z Dziadziusiem:

Dziadkowie, ich obecność ważna w codzienności jak i w najważniejszych uroczystościach dzieciaków:

Sądzę, że niezależnie od tego, co Wasze dzieciaki sprezentują swoim Dziadkom, ONI będą przeszczęśliwi a najbardziej z kolejnego wspólnego wspomnienia, które razem zbudujecie :)

Pozdrawiamy!
Zespół KTM



czwartek, 14 stycznia 2021

Wielkanocne wyzwanie #1

 Witajcie! Dzisiaj ruszamy z naszym nowym wielkanocnym wyzwaniem! 

No, tak, powoli już czas zacząć myśleć o Wielkanocy. Wyzwanie będzie trwało trzy miesiące. Co dwa tygodnie pojawi się dla Was nowe zadanie- technika i interpretacja dowolna. Pamiętajcie jednak o tym, żeby praca nawiązywała do wytycznych w wyzwaniu. Prace możecie zgłaszać do 5 kwietnia włącznie na wszystkie zadania- można zatem linkować do zadań wstecznie. Na osobę, która weźmie udział we wszystkich zadaniach czeka nagroda. Oczywiście jeśli tych osób będzie więcej, będziemy musiały dokonać wyboru zwyciezcy.

No to do dzieła! Oto pierwsze zadanie: tworzymy do przedstawionej poniżej palety.



Oto inspiracja Diany- diarspasje



Joanna- JB wykonała ozdobnego zająca.


Joanna- joasia&art zrobiła szydełkowe zawieszki- zajączki


ZosiaSadosia zrobiła kartkę z zajączkiem.


Ania z Zapiecka zrobiła szydełkowa serwetkę z zajączkami.


kartoflana wykonała kartkę z motywem zajączków. 


tynka ozdobiła zająca ze sklejki oraz zrobiła bransoletkę z zawieszką uszatka:



Katrin wykonała zajaca w technice punch needle.



No i jak, czujecie się zainspirowani?

Nagrodę rzeczową ufundował Sklep Scrapkowo.pl.


Mamy także nagrodę od Sklepu Scrapboys- zestaw trzech kolekcji papierów.


Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Zespół KTM

środa, 13 stycznia 2021

Podwieczorek #48 - Muffinki ze słoika

 Witajcie! 

Dziś mamy dla Was pomysł na słodki podwieczorek, który zarazem może okazać się ciekawym pomysłem na prezent. Wspólnie z moją córcią Lidką przygotowałyśmy pyszne muffinki czekoladowo - pomarańczowe. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, (bo często wspólnie pieczemy muffinki, a czekoladowe wprost uwielbiamy) gdyby nie fakt, że najpierw składniki znalazły się w pięknie przyozdobionym słoiku ze specjalną etykietką.  

 Forma, którą tu pokazujemy, nadaje się świetnie jako oryginalny prezent urodzinowy. Wystarczy wówczas na dołączonej etykiecie  napisać np. "Muffiny na urodziny" ;-) Można to wykorzystać również na inne okazje, chociażby na zbliżający się wielkimi krokami Dzień Babci.

Do wykonania porcji muffinek w słoiku potrzebujecie:

2 szkl. mąki

2 łyżeczki proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody

2 łyżki kakao

1 łyżkę kawy Inki

cukier waniliowy ze skórką pomarańczową

3/4 szkl. brązowego cukru 

1 tabliczkę startej czekolady

Składniki sypkie należy umieszczać warstwami w litrowym słoiku (od razu zaznaczę, że my użyłyśmy większego, gdyż zwiększyłyśmy porcję).


Na wierzchu powinna się znaleźć starta czekolada. Ewentualnie możecie zetrzeć też skórkę z pomarańczy.


Następnie słoik zakręcamy i ozdabiamy według własnego pomysłu. Na dołączonej etykiecie umieszczamy informacje o dodatkowych składnikach, których należy użyć, aby upiec muffiny oraz o czasie pieczenia. 

Składniki mokre, które dodajemy do suchych ze słoika to: 

150 g rozpuszczonego masła

2 ubite jajka

170 ml mleka


Słój jest już gotowy do wręczenia wybranej osobie! 

Moje dzieci oczywiście nie odpuściły okazji i muffinki musiały być na podwieczorek! Wystarczyło mokre składniki dodać do suchych (nie odwrotnie), dokładnie wymieszać, przełożyć do papilot i upiec. Czas pieczenia to ok. 25 min. (do suchego patyczka) w temp. 180 st.C. Smacznego!


Mamy nadzieję, że pomysł się Wam spodobał i wykorzystacie go     u siebie. 

 Pozdrawiamy! Diars z dzieciakami!

wtorek, 12 stycznia 2021

SISLOVE - linkowanie chust z dogrywki

 Kochane,

tuż po skończonym wspólnym dzierganiu chusty ogłosiłam dogrywkę, dla tych z Was którym nie udało się skończyć ją
w wyznaczonym terminie do 15 listopada 2020 r.

Jeśli jesteś w gronie osób, które ukończyły chustę do końca roku masz tydzień na podlinkowanie  (w żabce lub w komentarzu) swojego wpisu na blogu lub w mediach społecznościowych o swoich zmaganiach z chustą, co sprawiło Ci największy problem. Na najciekawszy wpis czeka nagroda - niespodzianka :))



Pokażcie nam zwoje piękne SISLOVE :))

Pozdrawiam Was serdecznie


You are invited to the Inlinkz link party!

Click here to enter