poniedziałek, 2 września 2019

I znów mamy wrzesień :)

Dziś początek roku szkolnego :) Jeden z najważniejszych dni w kalendarzu tych, których dzieci chodzą do szkoły albo do przedszkola. Od nowa ustalamy grafiki, plany, organizujemy zajęcia dodatkowe. Z jednej strony to dzieci zaczynają rok szkolny, ale tak naprawdę to my razem z nimi.





Rodzice dzieci, które idą po raz pierwszy do przedszkola/szkoły dręczą obawy, jak sobie dziecko poradzi, czy się odnajdzie w nowym środowisku i w nowej sytuacji. Często w takich sytuacjach zastanawiamy się jak szkoła czy przedszkole i spotkane osoby wpłyną na nasze dziecko, czy pobudzą ich kreatywność i chęć zdobywania wiedzy o świecie, czy wprost przeciwnie ...
Często przeżywamy tą nową sytuację bardziej niż nasze dzieci. W gronie KTM mamy pedagogów, zapewniamy więc, że nawet my mamy podobne obawy jak Wy.
Potrzeba jednak zaufania i dobrej relacji w tym układzie: nauczyciel-rodzic-dziecko...
Pamiętajcie, że pierwszymi nauczycielami dziecka jesteśmy my, rodzice. Szkoła i nauczyciele, którzy pojawią się na ścieżce edukacyjno-wychowawczej Waszego dziecka pomogą wspierać i rozwijać TO, co już dziecko potrafi, umie, jakie jest...
Szkoła nie jest w stanie zrobić wszystkiego. Dlatego ważne są te pierwsze lata dziecka z rodzicem...a później to już z górki.



My życzymy Wam i sobie też, aby ten nowy rok szkolny pełen był dobrych wrażeń, aby nasze dzieci chętnie poznawały świat, spotykały wartościowych ludzi. Niech to będzie zarówno dla dzieci jak i rodziców dobry, owocny czas :)
A dla nauczycieli cytat, niech Wam towarzyszy cały rok: Trzeba mieć wielkie serce, by kształtować małe umysły...

Dobrego nowego roku szkolnego! :)





2 komentarze:

  1. Oj tak to prawda, głównie my rodzice wychowujemy dzieci a nauczyciele ich kształcą. Choć czasem mam chwile słabości za te mase zadań jakie są zadawane do domu ale wiem po chwili zastanowienia że przez 45 min lekcji nie da się ogarnąć wszystkiego. Ja nie dałabym rady być nauczycielem bo bym po pierwszym roku nauczania siedziała za kratami haha. Wiem od koleżanki która uczy jak potrafią się czasem dzieci zachować na lekcji i że trzeba ugryźć się w język żeby takiemu "osłowi" nic nie powiedzieć a ja chyba bym od razu takiego zdzieliła w łepecynę żeby się otrząsnął hihi. Pozdrawiam i życze wytrwałości a dzieciakom jak najlepszych ocen:-)

    OdpowiedzUsuń