poniedziałek, 5 listopada 2018

Tutorialowy szał bożonarodzeniowy- choinka z szyszek

Witajcie!
Dziś chciałybyśmy zaprosić was do nowego bożonarodzeniowego wyzwania specjalnego. Mamy nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Boże Narodzenie już całkiem niedługo, dlatego przygotowałyśmy dla was garść świątecznych tutoriali. Oto zasady zabawy:

1. Dwa razy w tygodniu przedstawimy wam bożonarodzeniowe tutoriale (w poniedziałek i w czwartek).
2. Zabawa zaczyna się 5 tego listopada. Nasze tutoriale pokażemy do 13 grudnia.
3. Aby wziąć udział w zabawie wystarczy wykonać jedną z naszych propozycji na podst. przedstawionego tutorialu. Praca powinna być nowa, nieopublikowana przed dniem ukazania się naszego tutorialu. Wasze prace zgłaszacie w żabkach pod danym postem do 5 stycznia 2019 r.
4. Na początku stycznia przyznamy nagrodę.\

A oto linki do wszystkich tutoriali:




A teraz zapraszamy już na pierwszy tutorial- Choinkę z szyszek, który przygotowała dla was Mama Mai.

Do zrobienia takiej efektownej choinki będziemy potrzebować styropianowy stożek, klej na gorąco, farbę w sprayu, szyszki, dowolne ozdoby.



Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia choinek, które zrobiłam już jakiś czas temu, ale mam nadzieję, że będą one dla was inspiracją. 

Pierwszym etapem będzie przyklejanie szyszek do styropianu. od dołu do góry. Musicie bardzo uważać, ponieważ szyszki trzeba trochę przytrzymać, żeby złapały, a rozpuszczony klej jest bardzo niebezpieczny. Nie należy także zrażać się dziwnym zapachem- rozpuszczony klej topi styropian co powoduje nieprzyjemny zapach.



Choinka wygląda najładniej kiedy wybieramy szyszki w kolejności na dole największe, aż do najmniejszych na czubku.

Następnie malujemy choinkę na dowolny kolor. Ja najczęściej maluję je na złoto albo srebrno, ponieważ to są moje ulubione bożonarodzeniowe kolory.  Robię to też na podwórku, ponieważ farba w sprayu lubi się rozpryskiwać, a na podwórku nie muszę tego sprzątać.

Moja choinka będzie na patyku, dlatego musiałam wybrać odpowiedni pojemnik, w którym ją umieściłam. Zdecydowałam się na srebrne małe wiadereczko, do którego włożyłam suchą gąbkę florystyczną. Następnie choinkę nadziałam na patyk i umieściłam we wiaderku. 

 Spód choinki z tej perspektywy nie wygląda zbyt atrakcyjnie, dlatego poprzyklejałam do niego kawałki juty. 
Przygotowałam też świąteczną ozdobę, którą umieściłam na wiaderku. Najpierw zakryłam gąbkę florystyczną sztucznymi zielonymi gałązkami, a potem stworzyłam na igliwiu kompozycję z drewnianych sanek, malutkiego prezentu i bombek. 


Ostatnim  etapem jest  ozdobienie naszego drzewka świątecznego  w dowolny sposób. Można wykorzystać malutkie bombeczki, koraliki, kokardki, kryształki, kwiatki cokolwiek, na co tylko macie ochotę.

Finalnie moja choinka wygląda tak i bardzo mi się podoba. Już nie mogę doczekać się kiedy zrobię kolejne. 


Pochwalcie się w komentarzach jak wyszły wasze choinki.

Dla biorących udział w naszej zabawie - banerek:




Pozdrawiam serdecznie,
Monika

niedziela, 4 listopada 2018

Moje maluchy

Kolejny numer Moich Maluchów, z którym zmierzyła się Lilka to numer poświęcony zwierzętom nocnym. Wśród nich spotykamy sowę, myszy, węże czy nietoperze, a wraz z kolejnymi stronami rozwiązujemy zadania doskonalące grafomotorykę małą czy logiczne myślenie. Jak zwykle hitem są u nas naklejki i szukanie, gdzie one pasują. Numer ten jak zawsze nam się spodobał. Lilka z chęcią rozwiązywała zagadki, choć wydaje mi się, że stają się one dla niej za proste.












Dominika również z entuzjazmem przywitała bohaterów nowego numeru, jak zwykle z wielką chęcią rozpoczęła poszukiwania naklejek, rozwiązała zadania z labiryntem, kolorowaniem i rysowaniem, tym razem zostawiając na koniec ćwiczenia grafomotoryczne. 
Przy okazji porozmawiałyśmy o zwierzątkach, w tym o jeżu, o którym to szukałyśmy więcej informacji - między innymi jak przenosi swoje młode - zobaczycie to TUTAJ. Przywołałyśmy historię sprzed lat, kiedy co roku gościliśmy między belkami pod dachem nietoperza i systematycznie wieczorami patrzyliśmy, jak wyrusza na łowy.



Rozmawiałyśmy o kryjówkach i zwyczajach lisów.





Przy okazji Domi wznowiła swoje prośby o przygarnięcie nowego pupila - uroczego chomiczka, tłumacząc oczywiście przy tym, jaka już jest odpowiedzialna.





Na zakończenie dnia poszukałyśmy ciekawostek o bohaterach tego numeru wśród dziecięcych książeczek i encyklopedii :) 
Dało to Dominice wiele satysfakcji.

Już czekamy na kolejny numer :) 
Ciekawe z kim tym razem się spotkamy.

Pozdrawiamy!

Mamma Mai & Lola

sobota, 3 listopada 2018

Mama czyta - Stephen Baxter "Proxima"

Dziś recenzja kolejnej książki.

"Proxima" wydawnictwa Zysk, to powieść z typu science fiction, która ukazuje świat przyszłości. Ludzie poza zamieszkiwaniem borykającej się z ciężkim klimatem Ziemi po erze bohaterów, dzięki nowoczesnej kosmicznej technologii już dawno zasiedlili Marsa, opanowali część planetoid, z których czerpią zyski z międzyplanetarnych dostaw surowców, a także zbudowali na Merkurym bazę. Świat, a raczej opanowane przez ludzi tereny naszego Układu Słonecznego rządzony jest przez 2 supermocarstwa: Chiny oraz twór powstały z USA, którego przedstawicielem jest ONZ. Istotą również mającą pieczę nad bezpieczeństwem oraz sprawami ziemi jest samoświadoma megainteligencja umiejąca przybierać ludzką postać, która jednak z racji swej samoświadomości ukrywa się głęboko w nieznanych miejscach gdzie nikt niepowołany nie dotrze. 
Ludzie dążąc do podboju kosmosu, zapędzają się coraz dalej w Układ Słoneczny, a nawet poza niego. Po odkryciu układu Proximy oraz planety Proxima c, gdzie wszystkie pomiary wskazują na to, że istnieją tam warunki podobne do ziemskich oraz istnieje życie, ludzie wysyłają na nią pierwszego człowieka, który podróżuje 40 lat, aby się na nią dostać i nic nie wiadomo o zakończeniu tej misji. "Proxima" nie odpowiada nam na pytanie, czy istnieje życie poza Ziemią tylko zakłada, że ono istnieje i szuka odpowiedzi na pytanie, skąd na dwóch odległych planetach życie które okazuje się mieć wspólne cechy?

Czytelnik zostaje wrzucony wraz z różnymi ludźmi z łapanki z Ziemi i Marsa, na pokład statku kosmicznego, który dzięki odkryciu na Merkurym tzw. ziaren o nieznanym pochodzeniu oraz niesamowitej energii, leci jedynie kilka lat na Proximę c aby tam pozostawić wbrew ich woli na pastwę losu kilkunastoosobowe grupy ludzi  wyposażonych w podstawowe niecyfrowe sprzęty oraz obdarzonego częściową samoświadomością robota, który pomoże im przetrwać na tej planecie. Są skazani na nieznaną, niezbadaną planetę oraz samych siebie. Obcy sobie ludzie jak króliki doświadczalne mają się rozmnażać i próbować zasiedlić planetę aby kiedyś z tego eksperymentu mogły skorzystać przyszłe pokolenia. Książka jednak nie pokazuje tej jednej historii. Raz jesteśmy w statku kosmicznym, innym razem kilkanaście lat wcześniej gdzie dopiero zaczęto badać ziarna. Cały czas skaczemy w czasie towarzysząc losom Yuriego na Proximie a innym razem Stephanie Penelope Kalinsky, córce naukowca, która sama jest pochłonięta nauką.
Nie będę opisywać losów ludzi na planecie, gdyż warto samemu je przeczytać. Wystarczy, że napiszę, że w istocie na tej planecie istnieje życie, a losy ludzi i ich poczynania są inne od tych, jakie próbowano dla nich zaaranżować.

Książkę czyta się dobrze choć przyznam szczerze, że pierwsza jej połowa momentami mi się strasznie ciągła. Pierwsza połowa tej 550 stronicowej książki wprowadziła mnie w taki męczacy niemal stan, gdzie miałam wrażenie, że sama wędruję te dziesiątki lat po Proximie- generalnie dosyć nudnej, burej planecie, gdzie niewiele się dzieje, a żyjące stworzenia też nie są specjalnie ciekawe i interesują na prawdę głównie robota, który je bada i analizuje. W pewnym momencie jednak dochodzimy do punktu, gdzie zaczyna się robić mocno ciekawie. Wracamy na Merkurego i do jego złóż zieren. Tam prof. Kalinsky staje przed niesamowitym odkryciem, które na zawsze odmieni jej życie i świat, a którym okazuje się pewna płyta, która wygląda na właz ale donikąd nie prowadzi. A może się myli? Na Proximie ludzie dokonują podobnego odkrycia. Pozostaje pytanie, kto lub co i jak umieściło miliony lat wcześniej podobne elementy  na dwóch tak oddalonych od siebie ale mających podobne warunki do życia planetach? Nagle oddalone od siebie o 4 lata świetlne planety stawiają przed ludzkością możliwości, których do tej pory nie mieli i z którymi tak na prawdę postępują w przewidywalny jak dla ludzi sposób. To zmienia na zawsze daleką Proximę ale również i klimat polityczny w naszym Układzie Słonecznym. Zaczyna się zimna wojna o dostęp do ziaren i odkrycia na Merkurym. 
Chińczycy mający niesamowite kosmiczne żaglowce straszą zniszczeniem Merkurego. Nie wiedzą z jaką siłą ukrytą w ziarnach zadzierają.
Natomiast Yuri na "Per Ardui"(bo tak ludzie nazwali Proximę c) udaje się wraz z paroma osobami na ciemną stronę planety, gdzie nikt jeszcze się nie zapędził. A może się myli? 
Tam dokonują kolejnego odkrycia, przed którym ciężko powstrzymać człowiekowi wrodzoną ciekawość świata. Dokąd ono zaprowadzi? Co lub kto za tym stoi?

Zachęcam do przeczytania książki. Choć z początku ciągnąca się momentami, to jednak zaciekawia i pokazuje m.in. jak człowiek w swej naturze odkrywcy i zdobywcy nadal jest istotą słabą, która w wielkim Wszechświecie tak na prawdę jeszcze nic o nim nie wie, a swej dumie i chęci zysku podejmuje zgubne dla ludzkości decyzje. Na koniec pozostaje tylko pytanie:"kto za tym stoi?".

Tym, którzy zdecydują się przeczytać, życzę miłej lektury,
Katrin

piątek, 2 listopada 2018

Podsumowanie wyzwania Gościnnej Projektantki - dowolny temat, określony kształt

Witajcie! Zakończyło się wyzwanie Gościnnej Projektantki Ewy pt. "Dowolny temat, określony kształt". Oto zgłoszone prace:





KartKiki

linki do prac tutaj i tutaj (niestety nie ma możliwości skopiowania i pokazania Wam)


















Nasza październikowa Gościnna Projektantka napisała tak:

"Z olbrzymią przyjemnością mam zaszczyt ogłosić zwycięzcę wyzwania: "Dowolny temat, określony kształt", jest nim:

Natalia z bloga NataliaK3!(pozycja nr 7)


O wyborze zdecydowała nie tylko wysoka estetyka pracy ale także  - a może przede wszystkim - jej niezwykły, nietypowy kształt!

Gratuluję!
Do Ciebie trafi ufundowana wspólnie z @Papelia nagroda:


Mam nadzieję, że sprawi Ci wiele radości! W sprawie jej odbioru napisz proszę 
na adres mailowy: ewa.pawlaklewandowska@onet.pl
Jednocześnie bardzo dziękuję wszystkim uczestniczkom za przepiękne prace, 
które zgłosiłyście do tego konkursu!
Niektóre z nich z pewnością zostaną w mym sercu na dłużej -
i mam nadzieję, że nie pogniewacie się, jak zainspiruję się Waszymi pomysłami!!!
Do zobaczenia i usłyszenia na blogach, pozdrawiam gorąco

Ewa/pasjEwy"

Oto banerek dla Zwyciężczyni:


Dziękujemy za udział w wyzwaniu i serdecznie zapraszamy do udziału w aktualnie trwających wyzwaniach - linki do nich w pasku bocznym.

Pozdrawiamy, Zespół KTM













czwartek, 1 listopada 2018

Pamiętajmy..

Witajcie..
Najbliższe dwa dni są dla nas bardzo ważne - dziś Dzień Wszystkich Świętych, 
a jutro - Dzień Zaduszny. To właśnie w tych dniach wspólnie odwiedzamy cmentarze, palimy znicze na grobach bliskich i zatrzymujemy się chwilę, żeby pomodlić się i powspominać bliskich.. Zachęcam do przeczytania tego posta
w którym dziewczyny z Klubu Twórczych Mam pokazują, opowiadają jak spędzają z rodzinami ten bardzo ważny dla nas czas..


Źródło <link>

Myślę, że nie ma wśród nas takich, którzy nikogo nie pochowali, ale na pewno jest wiele grobów - zmarłych, które nie mają nikogo. Postarajmy się więc, będąc na cmentarzu, zapalić choć jeden znicz na jakimś opuszczonym grobie, w końcu na pamięć i szacunek zasługują wszyscy, którzy odeszli..