piątek, 16 października 2020

Mama czyta- Aurelia Blancard „Uściski”.

Książka zaczyna się niewinnie. Poznajemy sympatyczną Lidię, która jest tłumaczką. Przybyła do Francji za przysłowiowym chlebem. Nie obce jej trudy emigracji i brutalna prawda o życiu we Francji. Prowadzi, wydawać by się mogło, spokojne i na ogół szczęśliwe życie, choć nie pozbawione trosk i zmartwień. Jednak los bywa przewrotny - płata figle na płaszczyźnie zawodowej, jak i prywatnej.

Lidia pewnego dnia dostaje zlecenie od policji. Ma przetłumaczyć pocztówkę, której autorka popełniła samobójstwo... Mimo skrupulatności, bohaterka ma mnóstwo wątpliwości z tymże tłumaczeniem- treść jest pełna optymizmu i planów na przyszłość. Tak nie pisze osoba, która planuje własną śmierć...

Wątpliwości Lidii potęgują się, gdy odkrywa, że list Natalii to nic innego, jak frazesy zaczerpnięte z różnych źródeł... Przyjazd Adriany- młodszej siostry samobójczyni i prośba policji, by Lidia jako tłumaczka pomogła dziewczynie uporządkować sprawy zmarłej sprawia, że nasza bohaterka znajdzie się w centrum wydarzeń, o których wolałaby nie wiedzieć... Do czego doprowadzi jej spostrzegawczość i dociekliwość?  O tym musicie przekonać się sami, bo choć "Uściski" są debiutem Aurelii Blancard, to muszę przyznać, że bardzo udanym...


Autorce w sposób bardzo plastyczny udało się oddać koloryt francuskiej prowincji... Niezwykle wiarygodnie przybliżyła uroki życia na emigracji- jego cienie i blaski. Ponadto, sama będąc tłumaczką, wykreowała postać rzeczywistą, nie przerysowaną, prawdopodobną... I do tego niezwykle inteligentną. Całość sprawia, że powieść czyta się z zapartym tchem. Przyznam szczerze, że dawno nie trafiła mi się tak pasjonująca lektura, dlatego szczerze Wam polecam i zachęcam do sięgnięcia po nią.


Za książkę i możliwość jej zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

Aga S.

1 komentarz: